Koronawirus - zbiór przemyśleń w świetle ostatnich wydarzeń
Strona 5 / 241
To akurat nie jest problem. Pandemia ciągnie się od marca, a więc już 9 miesiąc. To nam daje 4500 zł z dodatku na dziecko. Odkładając z każdego 500+ miesięcznie nawet po 200 zł, można już spokojnie kupić każdemu dziecku komputer do nauki.
I znowu pytanie "dlaczego inni dostają a ja nie". Jakbym słyszała narzekające osoby dlaczego w godzinach 10-12 cukier w Biedronce jest o 1 zł tańszy.
Tak zdecydowali i koniec. Dostaną i fajnie. Oni tylko raz, a my co miesiąc. I cieszmy się z tego.
Dzieki dziewczyny, u K brak węchu jest już od 1.5 tygodnia, ja smak i węch straciłam w sobotę i tak dalej mnie trzyma.
Dzisiaj dopiero odezwał się sanepid i dopiero dzisiaj (a jesteśmy uzmieni od poniedziałku 26.10) zapytali Kamila czy z kimś mieszka. Wczoraj HR odezwały się do niego, że z zusu firma dostała informację, że ma kwarantanne do 9/11 i sanepid to dzisiaj potwierdził. Mój ogólny dał mi wczoraj L4, trzy dni dzwoniłam żeby dostać teleporade i udało mi się na 3 dzień. Wporst powiedział, że nie wie jak mnie traktować, bo na testy nie może mnie wysłać, bo siedze z osobą pozytywną. Dał mi normalne L4. Dzisiaj sanepid powiedział, że ja mam mieć kwarantanne do 16/11, jeszcze 7 dni po tym jak K zostanie uznany za ozdrowieńca. Mogę też ponownie poprosić mojego lekarza o skierowanie na testy, na które nie mam prawa iść, bo mam siedzieć w domu i wtedy mi policzą kwarantanne od dnia dostania przeze mnie wyniku. Przy dobrych wiatrach wyszłabym wtedy z domu... w grudniu? Końcem listopada?
Wzięli od K mój nr telefonu i nr pesel, w pracy czekają, czy zus da im znać, że jestem na kwarantannie do 16/11 - i wiecie, ja już dostaję szajby.
Ja jestem ciekawa ja to będzie wyglądać. No bo jeśli ktoś ma więcej niz dwoje dzieci to trzeba teraz zakupić kolejny komputer i całą resztę. A dlaczego to nauczyciel ma tylko dostać dofinansowanie
Mój kolega przez 1,5 miesiąca nie miał węchu i smaku. Jeśli chodzi o rodzine to mojej mamy siostra ma drugi tydzień korone mówi, że wszystko smakuje chemią...
niestety moim zdaniem na każdym poziomie nauki, to jest rok stracony dla wszystkich uczniów...
Na pewno. A Młoda w styczniu kończy 8 lat więc będzie zbyt dorosła by wziąć na nią opiekę, ale zbyt młoda by mogła zostać sama w domu (o ile zdalne nauczanie się przedłuży). Ale najbardziej żal mi tej 1 klasy. Przecież te dzieciaki wszystko teraz poznają, oswajają się ze szkołą... Ja jej nie nauczę tak jak Pani w szkole.
Myślę, że w moim przypadku winę miał lekarz, bo prowadziło nasze chorobowe 2 lekarzy.. Ten ostatni z łaską z nami rozmawiał i wyszło jak wyszło. Miałam wrażenie że myślał o mnie że go oszukuje... -,-
Absurd goni absurd. U pary moich znajomych z których oboje mieli objawy (z tym że różne) lekarz rodzinny przez telefon, przez TELEPORADĘ uznał, że ona ma kaszel covidowy, a on nie...
Mieszkam z narzeczonym. Przeziębiona byłam ja pierwsza, nie miałam węchu ponad tydzień, smak miałam. Trzymało mnie to wszystko koło miesiąca, lekarz nie wysłał mnie na badania tylko l4. Mój Patryk zachorował po mnie, on od razu drastycznie, gorączka, bóle mięśni, brak węchu i smaku trzyma już mu się tydzień, ale mówi że chyba powoli mu wraca smak.... Mojego Patryka wysłał po tygodniu l4 na badania, wynik pozytywny. Najgorsze jest to że mój Patryk kiedy został skierowany na badania miał od razu przypisaną kwarantannę, a ja nie. Musiałam wrócić do pracy na 1,5 dnia bo wczoraj odesłali mnie do domu, jak tylko mój P. dostał wynik... NFZ jak dla mnie to sobie cyrk urządza, bo ja narażałam ludzi w pracy. Oni chyba sami chcą tej izolacji w całym kraju. Dotąd nie wiedziałam jak to wygląda, słyszałam tylko plotki. Teraz się nie dziwię, że jest tyle zachorowań...
...i jeśli będzie się pogarszać sytuacja: czeka nas narodowa kwarantanna. 😔
Właśnie jest konferencja. Zamykają od nowa galerie, kina, teatry. Wszysko zdalnie. 😑
Coraz bardziej boję się o pracę. 😑
U mnie pojawił się absurd
Dyrektorka przedszkola w czwartek dawała kartki, że rodzice rozsiewają plotki o ukrywanym zarażeniu w przedszkolu, a w sobotę dzwoni sanepid, że dziecko ma kwarantanne, ale tylko 5 dni (do czwartku) i to tylko dziecko. My jako rodzice możemy wychodzić z domu. Od piątku mieli wrócić do przedszkola, ale kolejna nauczycielka zarażona, więc zamykają na dwa tygodnie.
Kolejna sprawa, tak ku przestrodze. W czwartek dostałam katar i bolały mnie mięśnie, po prostu zwykłe przeziębienie, ale w piątek straciłam węch i smak, i nie mam COVID. Okazało się, że to zapalenie zatok przez noszenie maseczek! Wdychając swoje bakterie z przeziębienia zawaliłam sobie zatoki i przez to nie mam węchu i smaku, a także pojawił się ból mięśni i stan podgorączkowy. Odróżnia się tylko tym, że przy zapaleniu zatok strasznie boli głowa i jest suchość w nosie.
A testy to najwyraźniej loteria...
Też o tym czytałam. Ale w Przemyślu Prezydent ogłosił że w jego mieście cmentarze będą otwarte, czym zyskał sobie ogromne poparcie mieszkańców. Księża tu nic nie zdziałali.
Czytałam, że niektórzy księża zdemontowali bramy cmentarne (pod pozorem konserwacji) lub zamieniono cmentarze na parki cmentarne. To jest mega budujące, że społeczeństwo w taki sposób sobie radzi. 😁
Mam pytanie do tych z Was, które już to przeszły, albo były w kontakcie z osobami z pozytywnym wynikiem (w sensie wiecie, że ktoś z rodziny lub znajomy to przechodził) - jeśli mieliście styczność z utratą węchu i smaku. Jak długo to trwało? Naczytałam się dzisiaj, że u niektórych nawet pół roku, a ja głupia myślałam, że to będzie trwać może tydzień, dopóki organizm nie zwalczy zakażenia.