E, laska, przySTOPuj trochę, obudź w sobie wewnętrznego McKwacza xD)
Strona 99 / 100
Ja myślę, że lepiej szłoby mi oszczędzanie, gdybym miała stały, pewny dochód. Niestety jest jak jest, pracuję na zlecenie i bywa różnie, raz lepiej raz gorzej. Czas na znalezienie pracy na etat, jednak w moim miasteczku to nie takie proste.
Ja chyba nie mam z tym az tak dużego problemu. Kupuję, gdy potrzebuje. Jasne, czasem sie zdarza chwila słabości, ale co raz rzadziej. Po 1. to absolutnie wkurza mnie chodzenie po sklepach, więc ograniczam to do minimum. Po 2. przez Internet robie zakupy, ale jak wrzucę do koszyka i widze kwotę, to polowe usuwam. Ostatnio, tj. w czerwcu na 3 miesiące przeprowadziliśmy się do moich rodziców - uzbierałam worek ubrań, oddałam do pck. Przy powrocie do nas, znów zrobiłam odsiew, a szafa dalej pełna. Teraz już prawie nic nie kupuje, poza tym zmieniłam lekko styl i część rzeczy idzie dalej. Musze jeszcze do końca ogarnąć ubrania, oddać wszystko co mi zalega i zobaczę, czego naprawdę potrzebuje. Nie lubię wydawania kasy na pierdoly, zawsze jest mi szkoda. W sumie nie wiem z czego to wynika, ale wszyscy w rodzinie mowia, że jestem mega sknerą haha Zawsze sie wkurzam na męża, jak znów chce coś kupic do domu, co wiem, że będzie leżało. Pod prysznicem mam otwarty jeden szampon i dwa żele do mycia - to jest maks.
Są w sumie dwie rzeczy, na które wydaje kasę tak o - jedzenie w knajpach (nie cierpię gotować, nie opłaca mi sie gotować, gdy mąż jest w delegacji, mega lubie próbować nowych kuchni) i podróże (Choc staram się zawsze niskobudzetowo, poluje na tanie bilety, planuje urlop i pół roku przed, szukam tanich miejscowek, tylko bagaż podręczny, itp.).
Ja staram się oszczędzać, jeśli coś nie jest mi potrzebne po prostu tego nie kupuje. Np żele pod prysznic bardzo długo nie kupowałam bo dużo dostałam, ostatnio jedynie kupiłam kilka w DMie. Maseczki też staram się nie kupować bo mam dużo i chce to wszystko zużyć a pieniądze które bym wydała na to odkładam.
Moje oszczędzanie wygląda średnio , bo jak oszczędzę na jednym to na drugim już nie dam rady, ale przez cały rok udawało mi się przestać wydawać na ubrania i kosmetyki, może nie tak w 100%, ale kupowałam mniej i głównie za karty podarunkowe ( dobra opcja jeśli ktoś pyta ' co chcesz dostać w prezencie' )
Odwlekanie decyzji jest zawsze ok, w sumie sama o tym pisałam. Chociaż ja często tak mam, że niektóre rzeczy prześladują mnie miesiącami, a nawet latami (dosłownie: pomału kupuję rzeczy, o których marzyłam na przełomie gimnazjum i liceum, a kończyłaby w tym roku studia magisterskie, gdyby mi poszły zgodnie z planem).
Też u mnie dość dużym problemem są kosmetyki, które się nie sprawdziły, bo czasem zdarza mi się zostać np. z butlą szamponu. I to trochę nie moja wina, bo ostatnio np. po trzecim użyciu okazało się, że krem mnie mega uczulił. Zazwyczaj takie nie do końca odpowiednie kosmetyki staram się mimo wszystko zużyć do końca, ale czasem to po prostu niemożliwe i wtedy się czuję, jakbym te pieniądze na nie przeznaczone po prostu spuściła w kibelku .
Ja mam dobry patent na oszczędzanie i sama już tak oszczędzam kilka lat. Mam założone dwa konta w banku. Na jedno wpada mi normalnie wypłata, ale mam równiez ustawiony automatyczny przelew w momencie dostanie wypłaty który przelewa mi co miesiąc kilka stówek na moje drugie konto z którego nie korzystam. W ogólnie tego nie odczuwam, bo po prostu tak jakbym dostawała mniejszą wypłatę niż naprawdę i żyje sobie z tego co mam na kącie, a na drugim koncie pieniążki się mnożą i mnożą.
Też mam za dużo kosmetyków 😂 ale ostatnio mało ich kupuje, tylko to co naprawdę potrzebuje. Dużo rzeczy mam z współprac, więc jakaś tam oszczędność jest.
Mam za dużo kosmetyków 😭 Co prawda nie wszystkie są kupione, ale i tak idzie u mnie dużo pieniędzy. A że nowości kosmetyczne co chwila się pojawiają to zakupy w zasadzie nie mają końca. Chciałabym być jak moja siostra, która nawet jak coś potrzebuje to długo zastanawia się nad tym. Ale od stycznia (w zasadzie to nawet od teraz) już naprawdę nic nowego nie kupuję, jeśli chodzi o kosmetyki, dopiero jeśli coś skończy mi się, czego w zapasie nie mam. Tak samo zamiast chodzić do SH, będę chyba polowała na obniżki dobrych jakościowo ubrań. Wolę mieć ich mniej, a takich, które podobają mi się w 100%. Z drugiej strony jakiś ogromnych kwot i tak nie wydaję, bo nie pracuję, utrzymują mnie jeszcze rodzice i sprzedaję stare ubrania, ale dużych pieniędzy i tak z tego nie ma. Na wakacjach udało mi się zarobić trochę i dość dużo poszło na ubrania, które w zasadzie potrzebowałam, ale zostawiłam i nie ruszę w ogóle mój pierwszy 500 zł banknot
Ja ostatnio staram się trochę zaoszczędzić, mam swoje cele takie jak wakacje, powoli też myślimy o ślubie, weselu, także kasa się przyda.
Zaczęłam prowadzić zeszyt i z każdego wpływu odkładam część pieniążków, ileś tam procent. O dziwo idzie mi bardzo dobrze, myślę że chyba założę dodatkowe konto i będę tam odkładać, bo jak narazie robię to do nieużywanego portfela w domu. 😂😂
Mi oszczędzanie idzie chyba dobrze bo co miesiąc odkładam tyle samo pieniążków ale jak przeanalizuje wszystko to zdaje sobie sprawę, że mogę zdecydowanie więcej. Z mężem odkładamy na budowę domu.
Sobie potrafię odmówić wiele bo mogę żyć bez kolejnych butów czy sukienki, która jest mi niepotrzebna. Ale jeśli chodzi o coś dla męża lub dzieci to nie mogę się powstrzymać. Mimo, że niczego im nie brakuje to czasami tracę głowę. O i też słodycze... Na to też mogłoby iść zdecydowanie mniej pieniędzy.
Mam próbkę i zapach mi się spodobał Mi się podoba dużo zapachów, ale najczęściej na kimś, niekoniecznie dla siebie
Ja jestem oszczędna, nie wiem czy to dobrze, czy to źle. Ale mam czasami tak, że 100 razy zastanowię się zanim coś kupię. ;/
Mam otwartą skarbonkę w baku, miesiąc w miesiąc wpłacam tam zaoszczędzone pieniądze, bo chce sobie odłożyć na auto i to będzie chyba jedyna rzecz na której nie będę oszczędzać.
Obecnie mam sporo rzeczy, a kupuję sobie raczej proste ubrania, czarne, białe lub szare. Czasami trafi się coś czerwonego, najczęściej noszę te ubrania do zdarcia, kupuje nowe wtedy, kiedy potrzebuje.
Co do butów to staram się kupić jedne na sezon, wiem że to nie jest dobre, bo mam w szafie 2 pary Vansów, których jeszcze nie ubrałam ani razu.
Kosmetyki najczęściej kupuję na promocjach w Hebe, ewentualnie przez internet. Środki czystości kupujemy najczęściej na promocjach bo, da się je kupić sporo taniej niż normalnie.
Co do jedzenia, to z mamą przyjęłyśmy zasadę, że lepiej jest kupić 2 rodzaje wędliny po 5 plasterków co dwa dni, niż pól kilo szynki z czego 3/4 wyrzucić. Często właśnie jak nam coś zostaje to robimy z tego pizze, czy leczo. Dużym plusem jest to, że w lato mamy dość duży ogród, szklarnie z pomidorami.
Bardzo lubię podróżować i tu jest podobnie, najczęściej szukam hoteli z dobrymi warunkami, w normalnej cenie. np. będąc w górach wole wziąć pokój za 50 zł, w którym i tak spędzę tylko noc, bo w dzień będę zwiedzać.
Moje przesadne oszczędzanie wynika raczej z tego, że w bardzo młodym wieku, musiałam iść do dość ciężkiej pracy i bardzo trudno wydaje mi się pieniądze wiedząc ile musiałam się kiedyś napracować żeby je mieć. ;/
U mnie z dnia na dzień zmieniło się podejście do kupowania. Kiedyś dziennie byłam w rossmannie, czy innej drogerii i zawsze kupiłam coś, bo akurat na promocji. Jak mi się nudziło w domu, to jeździłam pochodzić po drogeriach. Do szafek z kosmetykami nie dało się wsadzić palca, na półce pod prysznicem stały 4 żele i 4 szampony. Wiele rzeczy kupiłam i nigdy nie użyłam, bo wrzuciłam na dno szafki i zapomniałam. Niestety najgorsze są te promocje. Zawsze kupowałam coś na zapas, a prawda jest taka, że nie zdążyłam tego nawet otworzyć, a już była następna promocja. Teraz wolę sobie kupić droższy kosmetyk i mieć z niego radość, niż płakać, że nie mogę kupić nowego żelu isana za 3zl bo nie mieści mi się w szafce. Na tym zauważyłam największą oszczędność pieniędzy. Strasznie dużo zaoszczędziłam też na ubraniach. Nie kupuje już tshirtow z poliestru za 15 zł, które po dwóch pralniach wyglądają fatalnie. Kupuję rzeczy używane w sh i na vinted. Tak samo sprzedaję tam swoje rzeczy, moja szafa teraz jest niestety tak pełna, że dopóki czegoś nie sprzedam to nie kupię nic nowego. Czeka mnie duże sprzątanie po nowym roku, więc znów dużo rzeczy pójdzie na sprzedaż. A teraz najzabawniejsze? Zakupy spożywcze w biedronce raz na tydzień a nie codziennie, śmiejcie się, ale nie raz wracałam z biedry z setnym kubkiem, tysięczną herbatą czy jakaś inną zupełnie niepotrzebną rzeczą. Zauważyłam też, że dużo daje mi odwlekanie decyzji w czasie. Np. znajdę super spodnie w hm za 130 zł. Nigdy nie kupię ich od razu. Wrócę do domu pomyśle. Jeżeli w ciągu tygodnia o nich zapomnę, to znaczy że wcale ich nie potrzebuję.
Brawo A chociaż znasz zapach, czy kupowałabyś w ciemno? Ja z perfumami mam to szvzęście, że praktycznie żadne mi się nie podobają, więc nie kupuję, szczególnie online .
Mi oszczędzanie idzie bardzo różnie Na jednej rzeczy oszczędzę, czegoś nie kupię, ale za kilka dni wezmę coś innego, czego właściwie nie potrzebuję... Ale właśnie odpuściłam zakup perfum, które rozważałam tylko ze względu na promocję, więc jestem z siebie dumna 😄
Zgrzeszyłam... zaraz po napisaniu swojej przydługiej wypowiedzi poszłam i kupiłam (nie zgadniecie) buty. Tak. Drugie w tym miesiącu. I bynajmniej nie kupuję jakiś tam tanioszek DeeZee czy innych chińczyków
Przysięgam w styczniu chodzić tylko do Biedronki po spożywkę. Dość. Powinnam się zająć studiami, nie zakupami.
Ja nie wiedziałam co to oszczędzanie, kiedy przyszło opłacać usługi weselne , także teraz wypłata idzie w 70 % na konto oszczędnościowe.. ale jest ciezko... najgorzej, kiedy trzeba sobie odmawiać przyjemnosci
Bardzo dobre rady 👍
Ja właśnie mam plan kupować te kosmetyki naturalne i nietestowane na zwierzętach jak tylko zużyje te zapasy, które aktualnie mam.
Niestety ja lubię wszystko co kolorowe i często kupuje oczami, więc to mega wada u mnie, mam tyle kosmetykow, że nie mam na nie miejsca, koleżanka ostatnio była i zrobiła zdjęcie i powiedziała, że jak tylko jej chłopak powie jej, że ma dużo kosmetykow to pokaże jej moje zdjęcie 🙈🙊
Ja jak już coś kupuje w sklepach to zawsze na promocjach, po co mam płacić nie wiadomo ile jak mogę zapłacić mniej za dana rzecz.
Wczoraj się powstrzymałam od kolejnego kremu, stwierdziłam, że mi się nie przyda i go odlozylam na polke 😁
Ja również totalnie nie umiem oszczędzać. Ostatnio znajoma napisała ze z pensji ok 2500 zł jest w stanie spokojnie wyżyć z rodzina (2+2!), dla mnie to coś niepojętego. Ja wydaje tyle kasy na ubrania i kosmetyki, ze szok. Teraz mam zamiar trochę przystopować. Najpierw wykorzystać zapasy, uzywac starych ubran (kupie, raz założę a porem zapominam ze w ogole coś takiego mam ) a dopiero potem szukać nowości.