E, laska, przySTOPuj trochę, obudź w sobie wewnętrznego McKwacza xD)

Strona 100 / 100

jagna18
jagna18
841•6 lat temu

Ja kompletnie nie umiem oszczędzać, co zbierze się jakas większa suma zawsze podciagnie się bo "brakuje" a potem zostaje kompletne zero. Mój facet niby dobrze sobie z tym radzi ale u niego jest dokładnie tak samo 🙈 chyba załoze sobie jakieś konto oszczędnościowe albo lokatę bo trzymanie pieniędzy w domu to zły pomysł

Lacrimosa
Nieznany profil
4.14k•6 lat temu

No to może skoro zaczęłam wątek, podzielę się kilkoma swoimi trikami na to, jak nie wydawać aż tylu pieniędzy i nie kupować o wiele więcej, niż potrzebuję (a mam trików trochę + nieco wiedzy wyniesionej ze studiów ):
1. JAKOŚĆ, NIE ILOŚĆ. Moi rodzice wychodzą z założenia, że lepiej kupić coś rzadziej, ale wyższej jakości i o tę rzecz potem bardzo dbać, by służyła jak najdłużej. I jeśli coś wciąż sprawnie działa, jak nasza 24-letnia krajalnica do chleba, to się tego nie wyrzuca. No i przejęłam to po nich.

2. NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH. Czyli coś, cokolwiek, co spowolni proces decyzyjny. Nie mówię, że ma to być koniecznie kwestia testów na zwierzętach . Po prostu warto sobie znaleźć coś, co sprawi, że zamiast bezmyślnie wrzucać rzecz do koszyka, zaczynamy się nad nią zastanawiać. Dla mnie tym czymś jest pytanie: „Czy to jest testowane na zwierzętach?” To pytanie zmusza mnie do robienia bardziej przemyślanych zakupów, bo jak już zacznę nad czymś myśleć, to zaraz pojawia się pytanie: „Hej, czy na pewno tego potrzebuję?” I często okazuje się, że nie . Też skutecznie działają choroby skóry - muszę zrobić testy alergiczne, więc możliwe, iż niedługo będę sprawdzać składy szukając tego, co może mnie uczulić.

3. „TRZY KOLORY”. Moja szafa opiera się głównie na trzech kolorach, czasem jeszcze dołącza się czwarty. Bardzo rzadko pozwalam sobie na odstępstwa od reguły i na ogół rzeczy „w nie moich kolorach” nie kupuję. Ta reguła pomocna jest szczególnie w przypadku lumpeksów i dużych wyprzedaży - pozwala nie stracić głowy kompletnie .

4. PROMOCJE. Już wszyscy wkoło wiedzą, że jeśli chcą coś kupić, to idzie się z tym do mnie, bo umiem to kupić taniej . Poza promocjami praktycznie nie kupuję.

5. NIE KUPOWANIE NA PROMOCJACH. No cóż, nie kupuję czegoś wyłącznie z tego powodu, że było tanie.

6. LISTA CECH. Łączy się z punktem 3. Na moich chcę-listach często znajdują się nie tyle konkretne przedmioty, co rzeczy o określonych cechach, np. „lekkie, czarne sneakersy do biegania na uczelnię”. Chodzi o przemyślenie, czego faktycznie potrzebuję, do czego i co się u mnie sprawdza. Dzięki temu łatwiej kupować na promocjach i nie odpłynąć na nich za bardzo.

7. JEŚLI ZAPASY, TO NIEDUŻE. Nie lubię mieć dwóch otwartych kosmetyków tego samego rodzaju. Najpierw zużywam jeden żel pod prysznic, potem otwieram kolejny i staram się mieć max 2 jeszcze nie otwarte.

8. JEDEN WIĘKSZY, REALNY CEL. Przez wiele lat moim marzeniem był aparat na zęby, więc zanim cokolwiek kupiłam, myślałam: „Chwila, najpierw aparat”. Bardzo wielu rzeczy dzięki temu nie kupiłam . Teraz właśnie brakuje ma takiego celu, bo już jestem po aparacie, mam wymarzony tablet i telefon, a też nie ma sensu ustalać sobie celu zupełnie poza zasięgiem: to skoro wiem, że choćbym nie wiem, jak się starała, nie uda mi się czegoś osiągnąć, to moja motywacja do dążenia do tego jest o wiele, wiele mniejsza niż do dążenia do dziesiątej paletki cieni na promocji.

9. PRIORYTETY. Łączy się z punktem 8, bo ten jeden cel to priorytet. Ale poszerzam ten punkt o takie mniejsze rzeczy, którym niejako z konieczności przyznaje się pierwszeństwo. Mam na myśli rzeczy najbardziej prozaiczne, jak zakupy spożywcze i rachunki, a także takie małe „bonusy”, które nie są jakimś większym celem, ale na które warto przeznaczać pieniądze, np. zajęcia sportowe czy... dobroczynność. „Nie no, nie potrzebuję dziesiątej paletki, dorzucę do funduszu zumbowego” .

To są oczywiście triki, które dobrze działają na mnie, u Was niekoniecznie muszą się sprawdzić . Bez bicia się przyznam, że największy problem mam z butami.

Karolinnaa
Karolinnaa
15.21k•6 lat temu

Ja problem z kosmetyki kupuje je na potęgę 🙈 jak zobaczę ładne opakowanie to od razu muszę je mieć, nawet jeśli kosmetyk nie jest mi potrzebny do niczego. Mam jeszcze problem, że kupuję nałogów kubki, które nie mieszczą się w szafce.
Miałam plan, żeby zrobić sobie w grudniu zapas, a od stycznia będę oszczędzać, ale chyba zacznę od teraz. Nie będę nic przekładać.
Postanawiam, że kupię nowy kosmetyk jak skończy mi się stary.

Mam zamiar też zacząć kupować naturalne kosmetyki, lepiej wydawać więcej, a mieć coś o lepszym składzie.

rena442
rena442
4.13k•6 lat temu

Kiedyś miałam ogromny problem z oszczędzaniem, ale teraz idzie mi świetnie.

U mnie doskonale sprawdza się system kilku kont/lokat. Na każde konto wpływa kasa z innego źródła, po opłaceniu stałych wydatków część przelewam sobie na życie i codzienne przyjemności, część na konto oszczędnościowe, część zostawiam 'awaryjnie' i dopiero pod koniec miesiąca decyduję co zrobić z tą kasą - czasem zdarza się, że coś sobie źle wyliczę i muszę znów przelać trochę kasy na to główne konto, ale wtedy staram się nadrobić w kolejnym miesiącu.
No i zapisuję wydatki. Jak zobaczyłam ile kasy wydaję na lunch w pracy, zaczęłam sobie sama gotować. Nie kupuję pod wpływem chwili, zawsze staram się przespać z jakimś większym wydatkiem.
Moja szafa to basicowe ubrania, które łatwo ze sobą łączyć. Stawiam na dobrą jakość i wolę kupić jeden porządny sweter z kaszmiru niż 5 dziadów, które zaraz się zmechacą i powyciągają. Często zaglądam do sh i tam kupuję np bluzki i sweterki, a dzięki temu mogę sobie pozwolić na droższe dodatki czy płaszcze, buty, torebki.

Ogólnie postawiłam na jakość, nie ilość.

Sporo wydaję na jedzenie na mieście, ale nie potrafię i nie chcę sobie odmawiać jedzenia w restauracjach czy chodzenia do winiarni. Po prostu uwzględniam to w swoim budżecie .

Nie kupuję żadnych pierdółek i łapaczy kurzu - ani mi się to nie podoba, ani nie przydaje. Staram się zużywać zarówno kosmetyki, środki czystości itd., jak i jedzenie - ogólnie wyrzucać jak najmniej.
Nie kupuję butelkowanej wody - to akurat głównie ze względów ekologicznych, ale jednak daje oszczędność.
Jeżeli czegoś nie używam/nie noszę - sprzedaję. Książki, ubrania, meble, kosmetyki.

O dziwo taki system sprawdza się u mnie świetnie.

Najważniejsza rzecz to chyba motywacja - u mnie jest to własne mieszkanie

qwzxz
qwzxz
580•6 lat temu

Moje oszczędzanie przyszło tak z dnia na dzień. Zobaczyłam mój ogrom ubrań i kosmetyków, które w ogóle nie były używane..
Przeraził mnie fakt, że posiadam mnóstwo DROGICH i otwartych kosmetyków, które niestety były po dacie ważności.

Jeśli chodzi o ubrania to zdecydowałam się kupować tylko ''klasyczne'' ubrania typu: czarna bluzka, biała bluzka.. Dosłownie rzeczy, które będą pasować do każdej stylizacji.
Nienoszone ubrania sprzedaje w Internecie.

Od kiedy zaczęłam świadomie kupować kosmetyki - patrzeć na składy, to stare, przeterminowane i o złym składzie kosmetyki zużywam np. do stóp, do pielęgnacji skórzanych butów, do podłóg. Nigdy nie wyrzucam, zawsze znajduje zastosowanie
W momencie gdy robię zapasy kosmetyków, nie otwieram wszystkich. Gdy zużyję jeden szampon, dopiero otwieram drugi.

Naprawdę warto jest oszczędzać.
Warto jest zastanowić się 5 razy czy "Naprawdę tego potrzebuję?"

hangled
hangled
4.29k•6 lat temu

Ja zupełnie nie potrafię oszczędzać, a bardzo chcę. U mnie najwięcej idzie na jakieś głupoty (niepotrzebne kosmetyki, świeczki,) i przekąski. Planuję założyć sobie skarbonkę oszczędnościową w banku i tam wpłacać wszelkie dodatkowe pieniądze oraz 10% wypłaty. Może w ten sposób uda mi się coś odłożyć.

1 97 98 99 100
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.