WYZWANIA FINANSOWE💸
Strona 12 / 26
Dokładnie jest tak jak piszesz. Dodatkowo wkurza mnie strasznie jak ludzie piszą "wszystko drożeje, ale płace stoją w miejscu". Ok, to prawda, i wydaje się to bardzo krzywdzące, ale jeśli płace by rosły w takim tempie, w jakim wszystko drożeje, to wtedy inflacja napędzałaby się jeszcze szybciej - powstałaby tzw. spirala inflacyjna. Bo jeśli płace rosną, to przedsiębiorcy aby utrzymać podobne dochody swoich firm podniosą ceny produktów/usług. Więc wszystko zdrożeje jeszcze bardziej. Warto sobie z tego zdawać sprawę.
W ostatnim czasie jestem zabiegana, nowa praca, obowiązki, przeprowadzka. Przelewy niedzielne oczywiście były robione, ale zapominałam ich dopisywać do planszy i wrzucać tu. Dziś nadrabiam
Naprawdę współczuję wszystkim tym, którzy mają kredyty. W pracy (zwłaszcza osoby pracujące w handlu gdzie wynagrodzenie jest w prowizji od sprzedaży) zaczyna się nie wyścig ale bitwa szczurów o każdego klienta o każdą złotówkę. Ja osobiście aby zaoszczędzić trochę na paliwie zmieniłam auto, jeżdżę na gaz bo jest ciutke taniej. I tak byliśmy na kupnie nowego auta więc udało się zmienić na lepsze. To i tak nie zmienia faktu, że gaz też sporo poszedł do góry ale dla mnie gdzie dojeżdżam 50 km w jedną stronę. W mojej miejscowości praca jest ale niestety z tak kiepskim wynagrodzeniem... Chociaż teraz to nie wiem czy można mówić o wysokim wynagrodzeniu...
Inflację spowalnia/zatrzymuje się podwyżką stóp procentowych. Patrząc na historię innych krajów, to te nasze 4,5% jest malutkie... My się napalaliśmy na hipoteczny, ale odpuściliśmy... I tak nie ma co kupic...
Ja chcialam tez kupic na 1 autko jakiegoś grata za 3k, w sumie tylko tego się po sobie spodziewałam. I tak do każdego auta trzeba dołożyć... Moje finanse jednak trochę się polepszyły, a teraz na rynku nikt nie sprzedaje w mojej okolicy takich gratów, a jesli juz, to handlarze, którzy odkupili od kogoś za 500 zł i sprzedają za 2500. U rodziców na wsi jest taki magik. Przyznajmy się sami przed sobą - nie będę jeździć 500 km obejrzeć auto za 3 tysiące... Przy tych cenach paliwa to się nie opłaca.
Oglądałam tyle aut, ale za mniej niż 10 tysięcy po prostu nic nie ma... trafiła się "perełka" i na swoje pierwsze kupiłam auto za prawie 10 tysięcy. Z małym przebiegiem, jak się niestety okazało, wciąż z pierwszym rozrządem... Parę rzeczy było do wymiany, bo chciałam go na tip top żeby bez problemu jeździć setki kilometrów i nie prowadzać co chwilę do warsztatu... I dołożyłam do niego prawie 3 tysiące. Łącznie kosztował mnie już 13 tysięcy. Nadszarpnęłam budżet nie tylko mój, ale i mojego partnera, bo gdybym wydała wszystkie swoje pieniądze, to dziś miałabym -300 na koncie ... Ale mam auto 3 tygodnie i już nie wyobrażam sobie go nie mieć.
EDIT: z 2 strony jednak bardzo się cieszę, że kupiłam ten samochód zanim otrzymałam decyzję o przyznaniu stypendium - wtedy kupiłabym droższy w granicach 20k i jeszcze więcej bym pewnie dołożyła, choć i za 20k to tak średnio można coś dobrego kupić.
Więc czekam tylko na przelewy i już będzie tylko lepiej
Ja biorąc kredyt 2 lata temu brałam pod uwagę, czy będę w stanie spłacać 2x taką sumę. Liczyłam się z pewnym ryzykiem. Nie sądziłam jednak, że tak szybko to nastąpi... Teraz zamiast nadpłacać ratę i szybko się pozbyć tego zadłużenia, wszystko muszę pakować w odsetki. A rata rośnie i rośnie, a pensja stoi w miejscu. Żarcie drogie, chyba w końcu na dietę z tego wszystkiego przejdę. Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Ręce opadają.
Osoby w mojej pracy, które mają kredyt na dom czy na mieszkanie, rata zaczyna im zabierać cała pensję. Za chwilę dojedzie do tego, że będziemy pracować na 10 etatów a i tak braknie nam kasy do kolejnego 10...
No jeszcze kilka podwyżek rat kredytu (a wszystko wskazuje na to, że będą) i połowa ludzi nie będzie ich spłacać. Będzie oczywiście wielkie zdziwienie, że nie zatrzymali inflacji, a system bankowy upada (w końcu działają tylko dzięki naszej kasie). Ostatecznie biedni będą jeszcze biedniejsi, a bogaci bogatsi
Właśnie podsumowałam pierwszy kwartał roku, nie jest źle! Wyliczyłam sobie jaki procent wynagrodzenia jestem w stanie odkładać ZAWSZE, w sensie na opłaty, jedzenie i życie na tym samym poziomie starcza reszta, więc teraz będę bardzo pilnować, żeby ten procent trafiał na rozszerzanie poduszki finansowej i innych celów no i okazało się, że moje "zachcianki" w styczniu, lutym i marcu były zawsze na poziomie 50-70 zł. U mnie to głównie jakieś przekąski, które kupowałam po drodze do pracy.
Trochę sobie pozmieniałam cele itd, bo i życie się u mnie nieco zmieniło, wygląda na to, że ten budżet będzie łatwiejszy do utrzymania
Szkoda gadać... Jak tak dalej będzie to za chwilę wszyscy się będziemy na ulicy witać 😭😂
Dokładnie
Kiedyś idąc do np biedry był wyraźny podział na tańsze i droższe produkty, teraz ta różnica już nie jest tak zauważalna, za to ilość pieniędzy jaką zostawia się na podstawowe zakupy, czasem przeraża 🙈
Też mam to w mbanku, początkowo nie wiedziałam czym są transakcje na "moje cele" ale w sumie to dobra sprawa, oszczędność kilkunastu złotych zawsze coś 😁
Wstyd się przyznać ale kiedyś byłam bardzo rozrzutna, nigdy nie szło za przeproszeniem pieniądza przy d.... Utrzymać 😂 zawsze były rzeczy, które są akurat teraz potrzebne. Tańce, hulanki, swawola... Do czasu... W mojej rodzinie bardzo się źle podziało i zostałam z dnia na dzień praktycznie sama, w tym samym momencie zostawił mnie facet... Musiałam szybko znaleźć mieszkanie a w moim mieście niestety nie jest to takie łatwe ale jakoś się udało. Niestety sama na "swoim", bez pomocy rodziców, bez faceta, bez jakichkolwiek wsparcia musiałam się sama ogarnąć. Aby było stać mnie na przeżycie z 10 do 10 musiałam rzucić studia i brać nadgodziny... Pamiętam, że wyglądałam jak śmierć.. zmęczona, smuta, wiecznie zabiegana, zero czasu dla samej siebie, byle by tylko przeżyć. Szybko się karta odwróciła i facet wrócił, zmieniliśmy miejsce zamieszkania, oszczędzamy na budowę i na ślub 💒 Os tego zdarzenia minęło około 7 lat i nauczyłam się naprawdę oszczędzać
@ania173 to normalne, że jesteś dumna z tego ile odłożyłaś i muszę się przyznać, że ja też lubię wchodzić na apkę banku i patrzeć na kwoty, jakie mam odłożone na kontach. Wydaje mi się, że to nas w jakiś sposób uspokaja i motywuje. I bardzo dużo osób powtarza, że początki są trudne, a potem masz mega satysfakcje z rosnącej kwoty i w pewnym sensie możesz być "zachłanna" do wydawania tych pieniędzy. Chyba musisz sama ze sobą usiąść i sobie wytłumaczyć, że zrobiłaś kawał dobrej roboty i teraz tę kasę możesz przeznaczyć na nowe auto, czy właśnie remont. Nie zawsze chodzi przecież o to, by oszczędzać dla samego oszczędzania - w końcu te pieniądze do czegoś nam się przydają, prędzej czy później. A Twoim kolejnym celem może być odbudowanie kwoty, jaką miałaś teraz
Ja sobie zrobiłam próg na 10k, jak się uda więcej to fajnie. Jak nie - to będę zbierać kolejny rok ja nadal jeżdzę swoim pierwszym autem kupionym za 3k zaraz po tym, jak zdałam prawko. Takie przejście do "fury" nieco droższej to już będzie luksus, a nie czuję się na tyle zaprawionym kierowcą, by kupować dla siebie droższe auto. Jakoś nawet nigdy nie brałam pod uwagę tak drogich aut. I pew ie za takim droższym będziemy się rozglądać jak K będzie zmieniał swoje. Bo jednak głównie korzystamy z jego, jeśli chodzi o jakieś wyjazdy, a moim jeździmy na zakupy i ja sama do pracy.
Postanowiliśmy też, że zaczynamy oficjalnie odkładać na wesele i tak jakoś bardzo spodobał mi się wrzesień 2024 (nie mam pojęcia dlaczego, tak po prpstu to czuję ). I tutaj już czuję po sobie, że zaczynam się finansowo stresować, że to kolejny cel, chociaż już wspólny. Dlatego wszystko biorę na luzie, ile uzbieram na auto, to uzbieram
Spontanicznie podjęłam decyzję o porzuceniu dotychczasowego życia i przeprowadzce do Torunia. Mieszkałam z rodzicami, więc do moich wydatków dojdzie wynajem, na początku jeszcze kaucja, no i życie. Co prawda, w domu dokładałam się do rachunków i zakupów, ale wiem, że teraz pójdzie na to znacznie więcej. Dodatkowo, pracę w małym korpo zamieniam na pracę nauczyciela, więc kokosów zarabiać nie będę. Szczególnie na początku. Przyzwyczaiłam się do oszczędzania i teraz będzie mi ciężko ze świadomością, że nie będzie mi szło już tak dobrze.
Mimo to jestem zadowolona, bo właśnie ta oszczędność pozwala mi z dnia na dzień zmienić swoje życie. Nie martwię się kaucja, czynszem, bo wiem że mam na to oszczędności. Jasne, ciężko będzie to wydać, ale najważniejsze, że jest z czego!