Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 758 / 2920
Jezu, tak! Moj tata zawsze wychodził z założenia, ze ma cztery baby w domu i nie będzie gotował albo sprzątał… dlatego bardzo doceniam, ze moj chłop jest normalny 😂
Bo kiedyś tak było i tak matki nauczyły swoje córki. A one chyba myślą, że tak ma być. Na szczęście to się w końcu zmienia i kobiety coraz częściej przestają być drugą matką dla faceta.
Nawet jak mój facet pracował, a ja nie to i tak normalnie sprzątał w domu swoją część i gotował w weekendy. Na tym polega związek. Mam nadzieję, że uda Wam się jakoś podzielić obowiązkami. Wszystko da się ogarnąć i ja jestem tego najlepszym przykładem, bo to w związku na początku ja byłam tą co mało robiła (bo tak wyniosłam z domu). A teraz mamy fajny podział, wszyscy zadowoleni, a w domu zawsze czysto i jest co jeść.
No taki był plan, żeby właśnie podzielić się obowiązkami, ale coś nam nie wychodzi. 🤣 Mam nadzieję, że oboje się ogarniemy z tym wszystkim.
No to teraz musicie się podzielić tymi obowiązkami (które wcześniej sama wykonywałaś) po równo, skoro oboje pracujecie. A dziecko jest też jego więc... halo.. rozumiem oburzenie @Heylovely. Mój np. jak wynosi śmieci bio, to w połowie przypadków wymiotuje więc ja juz wiem, że nigdy nie zmieni pampersa dziecku. Są pewne rzeczy, które można przyporządkowac sobie, ja gotuję, Ty sprzątasz - tak jest u mnie, ale wiadomo, że jak tylko on pracował, to ja więcej robiłam. Są rzeczy, w których ja się dobrze sprawuję, a i takie są, w których on. Jak mi się żarówka spaliła w aucie (chyba 5 razy w ciągu miesiąca), to ja się do tego nie dotykam, on wsiada, jedzie i załatwia i mam mieć zrobione. Teraz zmieniałam opony na letnie i jak odbieraliśmy, to on zmieniał w swoim koła (to kilka minut). więc ja wzięłam auto i pojechałam, mówiąc do mechanika: "dzięki, G. płaci" XD dla odmiany wczoraj jeździlismy duzo jego autem, on tantkował (ja i tak nie umiem gazu ), ja poszlam zapłacić i zamówić jakieś jedzenie. takie podziały i kompromisy są potrzebne, inaczej nawet po 10 latach moze się okazać, że to jakaś pomyłka
Również mam takie samo zdanie. Mąż/ojciec nie jest od POMAGANIA. Wy się równomiernie powinniście opiekować dzieckiem i zajmować domek, skoro oboje pracujecie.
Nie chce mu się zrobić spaghetti mimo że ma czas i jest w domu? Następnym razem zrób dla siebie i dziecka obiad bo Tobie też może się nie chcieć gotować dla niego. Nie chce mu się nastawić prania? Nastaw swoje i dziecka rzeczy.
Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia mężczyzn do zakładania rodzin i żon, które się na to godzą i płaczą, jak im źle. Nie piszę tego żeby Ciebie, @Malinowa92 w jakikolwiek sposób obrazić. Ale myślę że warto porozmawiać z mężem, bo później bedzie już tylko gorzej.
Wiesz, związaliśmy się 10 lat temu, nie mieszkaliśmy ze sobą od początku, jak również nie pracuje od kilku lat, tylko od trzech tygodni. Nowa rzeczywistość, ciężko się przyzwyczaić i to ogarnąć 😩 Wcześniej pracował tylko on, ja siedziałam w domu, więc głównie ja zajmowałam się domem, bo nie wyobrażałam sobie, abym miała siedzieć na dupie i nic nie robić po prostu. Mieliśmy pewnie przyzwyczajenia, zwyczaje itp, co zostało nieco naruszone przez moja obecna pracę i zwyczajnie ciężko jest nam jakoś w tym zgrać... 😩
Bez obrazy, ale po się wiązać z takim facetem i jeszcze robić sobie z nim dziecko? Przecież to gówniarz, a nie mężczyzna, skoro nie potrafi zadbać o podstawowe rzeczy. On nie ma POMAGAĆ przy dziecku czy w domu, bo to są również jego obowiązki w takim samym stopniu jak Twoje.
Ja poszłam właśnie prywatnie, bo nie chciało mi się czekać na NFZ. Ale prywatnie też bujałam się z podobnie czasowo. Takie terminy. Na szczęście mam to już za osobą, okropne przeżycie to było.
Ja właśnie noszę aparat, ale bujam się 7 miesięcy żeby usunąć wszystkie ósemki na NFZ, bo wyliczyłam sobie, że jak zrobię to prywatnie to tyle zapłacę co za jednen łuk .
Znam ten ból, co miesiąc teraz zostawiam fortunę u ortodonty.
Zanim założyłam aparat wydałam 2.5 k na usunięcie 4 zębów, które poszły do kosza 🥹🥺
Strata kogoś bliskiego to zawsze bardzo bolesna strata. Ściskam mocno i przesyłam wyrazy współczucia
Czuje, że dopada mnie okres😢 Już wiem skąd tak kiepsko się czuje ostatnio 😞
Jestem przed okresem i jestem mega rozdrażniona, w dodatku to rozdrażnienie potęguje oczekiwanie na wynik cytologii, a mam złe przeczucia... Jutro w pracy zostaje sama, nie wiem jak ja to ogarnę, liczę, że z racji, że będzie prawosławny Wielki Piątek, to nie będzie zbyt dużo ludzi i telefonów. W dodatku facet mnie wkurza, ciężko mu zrobić nawet sos do spaghetti, a wystarczyło tylko podsmażyć mięso i dodać gotowy sos... Nosz kur... Nie wspominając o tym, że po pracy muszę wszytsko ogarnąć sama, od sprzątania, prania, gotowania, po ogarnianie dziecka. Czyli w zasadzie nic się nie zmieniło tylko mam na to mniej czasu, bo z jego strony zero pomocy. W sobotę pewnie pojedzie do rodziców, a ja zostanę sama z gotowaniem, bo przecież zaraz prawosławne święta (ze względu na to że on jest prawosławny obchodzimy jedne i drugie święta)... Musiałam to z siebie wyrzucić. Chce mi się płakać.
We wtorek wróciłam z L4, dziś mamy czwartek i tym razem mam jakiegoś wirusa, brzuch mnie boli i nie mogę nic zjeść, a jak zjem to od razu toaleta. W ogóle u nas w przychodni ludzie mówią, że jakieś wirusy panują, ospa itd. czuje się jakby był początek marca a nie zaraz majówka.
Narzekam na papierologie 🙃 żałuję, że nie poszłam na jakąś księgowość lub doradztwo prawne... Mam tyle doświadczenia w praktyce z załatwianiem takich głupot, że aż szkoda innym nie pomagać i brać za to pieniędzy 🙄
Właściwie to poprawki po kanałach, w których stomatolodzy pozostawiali narzędzia nawet o tym nie informując, więc wszystkie te żeby muszą być poprawiane i odbudowywane od początku. Dramat