Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 388 / 2920
W grudniu miałam dokładnie to samo, zazwyczaj z przeziębieniem lekkim i tak chodzę do pracy (pracuję sama mam osobne biuro, brak kontaktu praktycznie jakiegokolwiek z osobami z zewnątrz) a co rozłożyło mnie totalnie że nie byłam w stanie podnieść się z łóżka.
Współczuję Ci. Ja mam nadzieję, że zostanę pominięta przez grypę bo mam remont i mi z choroba nie na rękę 😭
Ja miałam tak miesiąc temu, zazwyczaj grypę przechodzę lekko bez gorączki a tym razem miałam dwa dni wyjęte z życia, nic tylko leżałam
Wśród moich najbliższych panuje jakaś giga grypa. Osoby, które raczej nie chorowały ciężko, nie chodziły na L4, miały dobrą odporność leżą i nie są w stanie nawet wstać. No i po kolei każdy każdego zaraża. Aż się boje 😱
Ja mam dokładnie to samo a tyle zdjęć i przetestowanych kosmetyków czekają na recenzje..
Będzie dobrze! Ja co prawda zaczynam dopiero za miesiąc, ale mam już kilka praktyk za sobą. Każde nowe miejsce i nowe otoczenie wiąże się ze stresem. Osobiście zawsze trafiałam na życzliwe osoby, które chętnie przekazywały mi wiedzę i nie byłam tylko tą osobą do przysłowiowego robienia kawy ☺️ myślę, że i w Twoim przypadku będzie super 😄
Miałam zrobić porządek w szafkach i nie zrobiłam nic,bo tak się źle czułam 😔
W takim razie powodzenia 😁 ja na ten moment nie muszę tam wracać, jeśli będę musiała to dopiero za 6-7tyg ale to też zależy od moich wyników.
Co śmieszniejsze to wprowadzili taką zasadę że przez linka trzeba opłacić 100zł przed wizytą mimo, że potwierdzasz wizytę telefonicznie i internetowo, a reszta hajsu po wizycie, komedia.
4 godziny czekam na angielski
Po tem 1 godzina na pociąg w Krakowie i tyle samo w katowicach 😒
Jutro zaczynam praktyki. Cieszę się, ale jestem też coraz mocniej zestresowana...
Właśnie o to chodzi, że przychodnia powinna sprawdzić jak jest w praktyce i zmienić godziny, dostosować czas wizyty do tego ile serio trwa, a nie jął się komuś wydawało.
Ja tam planuję napisać maila w tej sprawie do tej „mojej” przychodni.
Miałam dwugodzinną przerwę w spaniu, bo odbierałam domowników z imprezy. Z jazdą wyrobiłam się w godzinę, ale kolejną nie mogłam zasnąć przez zatkane zatoki 😔
To prawda. Raz w Medicover byłam u leciwej babeczki ginekolog, u której rozmowa i badanie zajęło góra 10 minut, a kolejne 10 stukała w klawiaturę. Już miałam jej powiedzieć, żeby mnie tam dopuściła i przedyktowała, co ma być wpisane... 😅
I tak naprawdę to otwiera piękną lukę dla pracy dla młodych ludzi, którzy zwykle są bardziej biegli w obsługę komputera - właśnie oni mogliby zajmować się stukaniem. Nawet jeśli lekarz miałby im to przedyktować, to w części przypadków skraca to czas wizyty.
Byłam na takich wizytach u hematologa, gdzie pani doktor rozmawiała ze mną a dziewczyna obok wklepywała wszystko w komputer - według mnie genialne! Nie dość, że ja czułam się bardzo zaopiekowana i wszystko dokładnie mi wyjaśniono, to wizyta trwała dzięki temu max 10 minut za każdym razem.
Nie no patrząc na to pod tym względem to cieszę się, że swoje odsiedziałam bo lekarz naprawdę konkretny i zna się na rzeczy. Ale jednak po coś są te godziny, zamiast umawiać pacjentów co 20min niech umawiają co 40min i nie będzie problemu