Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1035 / 2920
Miałam nadzieję że ten tydzień w pracy będzie spokojniejszy, ale niestety.. jest jeszcze gorzej
No właśnie rok temu podpisywaliśmy kolejną umowę z nim (pierwsza była właśnie przez biuro) I też przyszedł jakoś pod sam koniec umowy.
No jest bardzo ciężko. Wczoraj wracając po nocy autobusem i chłop do mnie dzwonił zaryczany co się dzieje, że nie odpisuje. Mam wrażenie, że jest tym bardziej przybity tym wszystkim i sam jest na siebie zły że wcześniej nie wczytał się sam w te wszystkie umowy i świstki, no i że był dla mnie ciężarem. No ale teraz nie jest moment by to rozpamiętywać. Siedzimy w sumie na szpilkach i powoli wystawiamy meble, ja część kwiatów bo wszystkiego nie pomieścimy jak wybierzemy, albo zostanie nam do wyboru mniejsze mieszkanie niż obecne. Strasznie nam przykro, bo ja tyrałam nadgodziny żeby większość ich kupić za swoje, jeździliśmy po Łodziach i Warszawach nawet po nie, żeby mieć ładnie w mieszkaniu, wszystko sami we dwoje nosiliśmy. A teraz on ma problem z barkiem, ja też już nie mam tyle siły i te nogi mnie naokraglo bolą. Ale z drugiej strony będzie kasa i będziemy mogli poszukać dobrego psychologa dla nas obojga.
Było między nami też jak było, ale z drugiej strony cieszę się że nie jestem w tym teraz sama, bo prędzej bym sobie odebrała życie niżeli umiała to wszystko sama udźwignąć. Naprawdę teraz dużo robi.
Wczoraj też mnie na nockę odprowadził do busa, niby pierdoła, ale dzięki temu było mi lżej.
Tak bardzo żałuję że nie mam kogoś komu mogłabym się wyżalić osobiście. Żeby ktoś po prostu wysłuchał mojego użalania raz a porządnie i może doradził coś od siebie. I nie to że chce kogoś obarczyc problemami, po prostu wyrzucić to z siebie. Ech
Tylko kwestia nieodprowadzanie podadku ma się nijak do zakończenia umowy terminowo bez jej przedłużania .Kurcze, nie ta część Polski, więc nie przygarnę Was
Nie jest czysty bo podatku nie odprowadza, a przynajmniej za garaż który wynajmujemy.
Ja z Żyrardowa jestem aktualnie.
U mnie ostatecznie Pani napisała jeszcze 21 wiadomości. Ostatnich siedem nie odczytałam nawet, bo zbierałam się do spania, weszłam dopiero po mailu że kupiła.
Tak, Wasza wina, bo "przypominanie się" nic nie znaczy, tym bardziej, gdy mowa o człowieku, o którym sama piszesz, że jest chyba chory na głowę. Skoro podpisywaliście aneks miesiąc temu w sprawie zwiększenia opłat, to mogliście od razu załatwić wtedy też temat przedłużenia umowy najmu, zamiast zostawiać to na ostatnią chwilę. Dla mnie to takie lekkomyślne podejście.
Zdaję sobie sprawę, że można zaufać na słowo nawet obcej osobie, jednak jeśli chodzi o Waszą sytuację, to jest to dla mnie bardzo dziwne i niezrozumiałe, bo nie raz wspominałaś tu na forum jaki ten facet jest problematyczny. Przez to uważam, że ta sytuacja jest również po częsci Waszą winą - jakkolwiek to dla Ciebie niefajnie brzmi.
Ale ogólnie to wszystko jest strasznie pokręcone i współczuję, że musicie się teraz przez to denerwować. Mam nadzieję, że szybko się sytuacja uspokoi i znajdziecie jakieś fajne mieszkanie dla siebie, u kogoś normalnego i uczciwego.
O kurcze ja czasem też mam problem coś ściągnąć z półek.
Dobrze, że nic więcej Ci się nie stało
Powiedz z jakiego jesteś miasta? Myślę, że to wszystko to ogromne obciążenie psychiczne i na pewno nic z Tobą nie tak, po prostu uwierzyliście, że dostaniecie umowę a właściciel jej nie dał. Prawnie jest czysty a że to burak to inna sprawa. Ludzie to świetnie i tyle.
byłam dziś na zakupach spożywczych, potrzebne mi było m.in. mleko zagęszczone w puszce. Okazało się, że stoi na najwyższej półce, stanęłam na paluszkach, wyciągnęłam rękę, już już je miałam , ale wymknęło się spod kontroli i spadło mi centralnie na twarz. Tak właśnie dostałam puszką z mlekiem zagęszczonym w twarz Mam rozwaloną wargę od środka i nieco opuchniętą, dobrze że zęby całe
Dwa miesiące czekam na części do szafy PAX, żeby móc złożyć kompletne zamówienie, nienawidze Ikei. Co innego mówią mi za każdym razem na infolinii, co innego w sklepie we Wrocku. Wszystkie ciuchy mam w workach i zaczynam mieć dosyć.
Nie da się. Ja dopiero dziś rano zasnęłam po powrocie z pracy i może z 2-3h spałam, a tak to nie spałam od poniedziałku rana. A przepraszam i w pracy się zdrzemnelam (na szczęście miałam taką mozliwosc).
Prawie nic nie jemy. No jest totalna lipa i to nas zżera. Nie wiele nam już brakuje do totalnego załamania, zwłaszcza że między nami też było już źle, a dzięki tej sytuacji jest lepiej.
A jeszcze dwa lata temu też na cito musiałam szukac jak rodzice mnie wyrzucili. To już za dużo na moją psychikę.
I już nie wiem czy ze mną coś nie tak, czy z ludźmi wokoło.
Matko no oglądać mieszkania, ale są inni zainteresowani, więc nie ma nic pewnego...
On ma za skórą jakieś przekręty. Nie chcę się w tym babrać. Wina naszą bo przypominaliśmy się już miesiąc temu przy podpisywaniu aneksu na wyższą kwotę?
Byla umowa że on będzie sam do nas przychodził i żeby nie chodzić do niego i nie wydzwaniać, więc czekaliśmy (potwierdziła mi też to kobitka z biura nieruchomości).
Oficjalnie (ponoć po rozmowie z babką od nieruchomości zmiękł) słownie dając nam czas na wyprowadzkę. I powiedział że wszystko jest w umowie - albo robi z nas debili, albo uważa że nawet po zakończonej umowie jest okres miesiąca wypowiedzenia, który zapisał w umowie.
Ten człowiek jest chory na głowę chyba i sama kobita z nieruchomości mówi że jest coraz gorzej z nim.
Podoba nam się jak się urządziliśmy, ale ten człowiek jest niereformowalny. Zgłaszałam mu zapadająca się podłogę, wilgoci w łazience i w związku z tym że wlazła w spłuczkę mówiłam żeby to wymienić, ale dla niego jest ważniejszy nieskończony murek na podwórku który zrobił z 20lat temu I głowi się jak to dokończyć jak to nie na chodzie. 😡
Jes,cze mi mowi że tyle on o mnie wie, że nawet nie zdaje sobie sprawy z tego no to sorry, ale ja w tej chwili zaczynam się bać tego człowieka i jego gadania o komunie, mafiach i różnych innych dziwach (on nawet nie gada, on krzyczy wtedy!).
Mega współczuję. Bo wiem, że sama jestem mięciutka i na słowo każdemu uwierzę. A przy miękkim sercu, to wiesz trzeba mieć twardą dupę. Niemniej jakimś cudem polecam mniej nerwów jeśli to możliwe. Obyście szybko coś znaleźli, gdzie od razu możecie się przenieść
Ja zawsze dokładnie przeglądam rzeczy przed wystawieniem. Jeżeli widzę jakieś drobne wady to je opisuje, ale tak brudnej rzeczy nigdy w życiu nie wystawiłabym na sprzedaż nawet...
A ja narzekałam, że u nas 150 zł za książki do zerówki + 20 na książkę do religii 😳😳😳
Oólnie to niestety Wasza wina, tak jak wyżej wspomniano już, że nie dopilnowaliście wcześniej tego tematu. Widziałam, że pisałaś, że umowa skończyła się 12.09. Rozumiem, że nadal jesteście w tym mieszkaniu i facet Was nie wywalił?
Może warto się jednak jeszcze z nim dogadać na dalszy najem, dla świętego spokoju. Wtedy moglibyście sobie szukać czegoś innego, odpowiednio dużego, ale na spokojnie, bez nerwów. Wydaje mi się, że jemu wbrew pozorom byłoby na rękę, gdybyście tam jeszcze zostali, bo on nie musiałby szukać kolejnych najemców, co nie jest wcale takie proste jak się wydaje. Tylko trzeba się dogadać, bez kłótni i oskarżeń.