Hairy Tale Cosmetics
Krem myjący Co-Wash, Fluffy, Do suchej i wrażliwej skóry głowy, Nawilżający
3 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
HAIRY TALE Fluffy Co-Wash – Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy zawiera odżywczy olej z ziaren owsa oraz masło shea. Jego receptura została stworzona specjalnie z myślą o łagodnym myciu kruchych, odwodnionych włosów oraz wrażliwej, skłonnej do przesuszania się skóry głowy. Dodatek protein owsianych dodaje włosom lekkości oraz równoważy działanie emolientów zawartych w kremie. ...
HAIRY TALE Fluffy Co-Wash – Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy zawiera odżywczy olej z ziaren owsa oraz masło shea. Jego receptura została stworzona specjalnie z myślą o łagodny ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 26.01.2022 przez Ametystova
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Hairy Tale Cosmetics - Krem myjący Co-Wash, Fluffy, Do suchej i wrażliwej skóry głowy, Nawilżający
Delikatnie zaróżowiło się w tym moim majowym denku
Iossi - Ryżowa piana, Pianka do mycia twarzy, Nawilżająca, Ultra delikatna - Zacznę od pianki, którą udało mi się upolować w bardzo dobrej cenie, -50%. Termin był dość krótki ale bez problemu dałam radę ją zużyć przed jego upłynięciem. Pianka jest dość zbita i gęsta, w kolorze białym. Dobrze się ją rozprowadza po twarzy, a także łatwo zmywa. Zapach był delikatny, lekko owocowy, może delikatnie kwiatowy, w każdym razie przyjemny. Myślałam, że będzie nieco bardziej wydajna, jednak znikała w mgnieniu oka. Tak czy siak jest ok, ale raczej w takiej promocyjnej cenie, nie wyjściowej.
Resibo - Krem do twarzy, Odżywczy - Ten kremik również dorwałam na promocji. Kupiłam go bodajże w zestawie z żelem do mycia twarzy. Krem zamknięty jest w typowej dla Resibo tubie typu airless. Dozownik nakłada odpowiednią ilość produktu, w sam raz na jedną aplikację na twarz. Krem jest dość gęsty i bogaty, ma tendencję do zostawiania delikatnej warstewki na skórze. Nie jest ona może jakoś bardzo tłusta, ale jednak jest. Moja skora dobrze na niego reagowała. Dostała odżywczego kopa, była nawilżona, miła w dotyku i nie sprawiała problemów. Krem ma moim daniem dosyć średni zapach, ale nie jest on mocny dlatego można go bez problemu wytrzymać.
Eeny Meeny - mom & baby, Balsam do ust, Ochronny - Balsamik ten miałam w kalendarzu adwentowym 2020 od NatiNati. Ale ten czas leci! Nie przepadam za produktami do ust, do których trzeba wkładać palce, a potem przy jego pomocy nakładać produkt dopiero na usta. Jak dla mnie jest to produkt do stosowania typowo w domu, gdy mam pewność posiadania czystych rąk. Po wizycie np. w sklepie nie byłabym w stanie uzyć takiego balsamu, po prostu komfort psychiczny by mi nie pozwolił . Niemniej w domu też często sięgam po produkty do ust. Ten wystarczył mi na naprawdę długo i nie raz, czy nie dwa użyłam go także jako coś takiego bardzo regenerującego do dłoni. Spisał się dobrze.
Eeny Meeny - ultrasensitive + atopic, Odżywka do włosów, Delikatna, Nawilżająca - Ta próbka zupełnie mnie nie zachęciła do zakupu pełnowymiarowego opakowania. Odżywki nie starczyło na cale moje włosy. Dodałam do tego odzywkę typowo emolinetową, a pomimo tego moje włosy po niej były bardzo spuszone i ogólnie nieprzyjemne w dotyku. Odżywka jak dla mnie nie miała zupełnie zapachu.
Hairy Tale Cosmetics - Krem myjący Co-Wash, Fluffy, Do suchej i wrażliwej skóry głowy, Nawilżający - Bardzo ciekawy produkt, krem, który się pieni i naprawdę świetnie oczyszcza skórę głowy. W życiu bym nie pomyślała, że po takim produkcie będę odczuwać to charakterystyczne skrzypienie po myciu. Włosy były po nim uniesione u nasady, lekkie i nie plątały się. Moim zdaniem naprawdę świetny produkt dla tych, którzy mają wrażliwą skórę głowy.
Krem myjący, zwany potocznie Co-Washem, od początku bardzo przykuł moją uwagę. Fluffy, bo tak się nazywa ten gagatek, został stworzony z myślą o suchej i wrażliwej skórze głowy. Od razu pomyślałam, że to coś dla mnie. W przypadku kosmetyków marki Hairy Tale Cosmetics zawsze lubię sprawdzić jak należy stosować dany kosmetyk, bo nie zawsze jest to dla mnie oczywiste. Krem myjący to kompletna nowość dla mnie, dlatego najpierw próbowałam rozpieniać i rozwadniać produkt, jednak miałam wrażenie, że nie do końca wówczas domywa. Dlatego od tej pory nakłądam krem na dłonie i rozpieniam na skórze, nie wiem czy to do końca dobry pomysł, ale dopiero wtedy mam wrażenie dobrze domytej skóry głowy i pracuje mi się nim wtedy najwygodniej. Jest całkiem wydajny, chociaż miałam nadzieję, że będzie się zużywać wolniej, no ale nie można mieć wszystkiego, prawda? Zapach jest bardzo przyjemny, a konsystencja gęsta i treściwa. Szata graficzna jest natomiast super urocza! Jednak dalej nie odczuwam w jakimś znaczym stopniu tego nawilżenia skóry głowy. W kolejce na użycie czeka na mnie Co-Wash z serii Murky, zobaczymy czy będzie działał podobnie, czy może lepiej .
Zobacz post
A oto moja kolekcja kosmetyków od Hairy Tale Cosmetics . Od samego powstania tej marki, bardzo byłam ciekawa tych produktów. Zostały one stworzone w końcu przez, można rzecz, polską guru włosingu, czyli Agnieszkę Niedziałek. Pryznam szczerze, że pokładałam naprawdę duże nadzieje w tych produktach no i stety/niestety różnie na razie wygląda moja przygoda z nimi.
Zacznę może od oczyszczającego szamponu do włosów Dragon Wash. Tutaj jest wszystko w porządku, skóra głowy po nim jest na maxa czysta, a sam szampon dobrze się pieni i nie ma problemów ani z nakładaniem, ani ze spłukiwaniem. Z tego co pamiętam była mowa, o tym, że ten szampon ma w pewnym stopniu zmniejszać produkcję drożdżaków, z którymi moja skóra ma problem. No tutaj poprawy nie zauważyłam, ale plus za delikatne, acz porządne oczyszczanie.
No i teraz mamy pierwszy, bardzo mocny zgrzyt. A mianowicie chodzi o wcierkę wasabi, która miała być pobudzająca, a jedyne co u mnie pobudziła to nasilone wypadanie włosów... Zapach był ładny, wydajność fantastyczna, opakowanie i atomizer 1 klasa. Szkoda, że działanie zupełnie odwrotne od obiecanego. Teraz nie wiem czy chodzi o to, że stare włosy wypadały i robiły miejsce nowym, czy co... cieszę się, że już zużyłam tę wcierkę i szczerze mówiąc boję się sięgać po kolejną... może w końcu się przekonam.
Teraz już będzie lepiej Humektantowa maska do włosów, Merhair jest bardzo przemyślanym kosmetykiem. Niby po humektantach włosy lubią się puszyć, ale kompozycja składników i ich dobór, sprawiają, że ta maska zupełnie tego nie robi. A mimo to włosy są fantastycznie nawilżone i w końcu zaczęła się u mnie pojawiać ta wymarzona sypkość .
Krem myjący Co-Wash, Fluffy, Do suchej i wrażliwej skóry głowy również się dobrze u mnie sprawdza. Jeszcze nie do końca nauczyłam się dobrej proporcji do rozpieniania tego kremu, ale czuję, że jestem coraz bliżej. Skóra głowy jest po nim ładnie domyta, a jednocześnie nie ma mowy o suchości. Czuję, że to naprawdę trafiony produkt o przemyślanym składzie. Do tego bardzo ładnie pachnie.
Na przetestowanie czeka jeszcze u mnie Krem bez spłukiwania, Curlmelon, który ma pełnić u mnie rolę BS-a do wygładzania (podobno on jest taki uniwersalny i nadaje się też do prostych włosów), a także dwie wcierki. A niebawem kolekcja powiększy się o kolejne dwa produkty od tej firmy .
Podobne produkty
