4 na 4 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

HAIRY TALE COSMETICS Merhair to bogata maska humektantowa (nawilżająca). Zawiera specjalnie dobrany zestaw humektantów, który nie puszy włosów, ale dogłębnie i na długo je nawilża. Zawiera kationizowany miód, a także ekstrakt z algi brunatnicy oraz solirodu zielnego. Pantenol, ksylitol, kwas hialuronowy, propanediol oraz mleczan wapnia zapewniają dogłębne i długotrwałe nawilżenie! ...

HAIRY TALE COSMETICS Merhair to bogata maska humektantowa (nawilżająca). Zawiera specjalnie dobrany zestaw humektantów, który nie puszy włosów, ale dogłębnie i na długo je nawilża. Zawiera kationizowa ...

Rozwiń opis

Produkt dodany w dniu 26.01.2022 przez Ametystova

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Hairy Tale Cosmetics - Maska do włosów, Humektantowa, Merhair, Bogata

Denko czerwiec-lipiec 2023

W czerwcu i lipcu dużo się działo, dlatego nie wrzucałam poszczególnych denek. Nie miałam po prostu czasu. Ale teraz w końcu mogę wszystko spokojnie opisać

Zacznę może od maski do włosów Hairy Tale Cosmetics, która była jak najbardziej ok, ale wydaje mi się, że produkty w tej cenie to trochę przesada. Najczęściej kupuję te kosmetyki na promocjach w związku z tym.

Maseczka do twarzy, Naturalna, Glow, Niebieska Hotunia od Orientany to przykład produktu, do którego często wracam. Maska świetnie wygląda, świetnie działa i jest wydajna.

Less is more-Krem do twarzy, niestety niei zużyłam całego opakowania, ale mega spodobało mi się to, że zostawia po sobie taką fajną, matową warstwę. Dzięki temu skóra naprawdę ładnie po nim wygląda, a do tego dobrze nawilża.

Zestaw kosmetyków od Mash Natural Beauty, czyli peeling i mus do ciała o zapachu leśnych borówek również zrobił na mnie dobre wrażenie. Może to nie jest idealnie odwzorowany zapach borówek, ale nie szkodzi. Mus fantastycznie odżywiał skórę, a peeling spełniał swoje zadanie nie pozostawiając skóry suchej ani podrażnionej.

Nacomi-Next Level, Serum do twarzy, Niacynamidy 15%. To kolejny produkt, którego nie zdążyłam zużyć w całości przed wyjściem daty. Ale zapowiadał się naprawdę dobrze. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał żadnej warstwy na skórze, bardzo to sobie cenię w kosmetykach. Zdążyłam zauważyć wygładzenie skóry.

Pianka do higieny intymnej od AA miała dobry skład i niewiele kosztowała. Nie nazwałabym tego zapachem truskawki, ale jednak była w porządku. Pianki AA mają jednak jedną przypadłość, psują im się pompki i tak samo było w tym przypadku, pompka lubiła się zacinać.

Avon-Naturals, Mgiełka do ciała, Jagoda i orchidea pięknie pachniała, głównie wykorzystywałam ją jako odświeżenie pościeli lub aury w danym pomieszczeniu

Tera docieramy to pierwszego bubla czyli hydrolatu lawendowego od love your body z biedronki. Straszna słabizna, chodzi o zapach. Okropny i mdły, tak mogę go po krótce opisać. Szkoda pieniędzy.

Produkty marki Biolaven zazwyczaj mi się sprawdzają i nie inaczej było tym razem. Mowa o żelu do higieny intymnej, a także o maseczce całonocnej. O ile żel juz znałam o tyle maseczka była nowością. Miala zaskakująco lekką konsystencję, a skorapo niej byla gładka i miękka jak marzenie.

Adidas-Antyperspirant w kulce, Control. To mój pierwszy antyperspirant tej marki i kosmetyk w ogóle. Ogólnie pozostawił po sobie dobre wrażenie. Ładnie pachniał i zapewniał dobrą ochronę.

Resibo-Emulsja do twarzy, Peace Maker. To jest produkt, który mega pomógł mi w sytuacji kryzysowej jaką było spalenie nosa w majowym słońcu. M.in. dzięki niemu moja skóra bardzo ładnie się zagoiła. Nie pachnie za pięknie ale naprawdę działa świetnie. Do tego jeszcze tonik Have Some Tan. Nie dałam rady go zużyć całego, bo jednak czesto borykam się z problemem wyprysków związanych z cyklem miesiaczkowym. Więc nie chciałam sobie przy jego pomocy utrwalać śladów po tych zmianach. Niemniej przez ten czas co miałam okazję go poużywać, podobał mi sie. Raczej nie sprawiał problemów pokroju plam itd

Fresh&Natural-Olejek do ciała, Relaksujący, Lawendowy. Ten olejek używałam latami tylko celem masażu. Końcówkę używałam jako zwykły olejek do ciała i w jednej i w drugiej roli bardzo dobrze się spisywał.

Agamato-Pianko do mycia ciała i do mycia rąk. Obie miały lekko pomarańczowe zabarwienie więc brudziły mi zakamarki kabiny prysznicowej i umywalki. Ale poza tym pięknie pachną, są turbo miłe w użytkowaniu oraz nie wysuszają skóry.

Seysso-Pasta do zębów, szczerze mówiąc dziwna jest ta pasta. Bo niby jest przeznaczona do szczoteczek sonicznych ale jednak zupełnie z nimi nie współpracuje, albo ja czegos nie potrafię. Nie pieni się nie doczyszcza zębów.

FaceBoom-Mleczko tonizujące, pierwszy raz mialam do czynienia z tonikiem w takiej formie i bardzo mi się to podobało. Tonik ładnie łagodził, nawilżał i odświeżał skórę.

Stars from the stars-Pianka do mycia twarzy, niestety produkt okazał się zbyt mocny i wysuszał oraz podrażniał mi skórę.

Dr. Hedison-Krem CC, to już kompleta klapa.

Your KAYA-Żel intymny, świetny, juz mam kolejne opakowanie.

Fitokosmetik-Maseczka do twarzy w płacie, Efekt botoksu, Ziemniaczana. Niby ziemniak a naprawdę świetny produkt. Maseczka bajecznie tania a dajaca super efekty.

Zobacz post

Hairy tale cosmetics Merhair

Hairy Tale Merhair 🌊
Odzywka, którą znalazłam w kupionej przeze mnie paczce na Foodsi. Jak zwykle w przypadku marki Hairy Tale opakowanie ma świetną grafikę i jest wykonane z grubego plastiku. Odżywka jest bardzo gęstą, dosyć ciężko wydobyć ją z tubki. Ma delikatny, przyjemny zapach.
Używam jej ok. raz w tygodniu i muszę przyznać, że bardzo lubię efekt, który daje. Moje włosy są po niej bardzo miękkie i mile w dotyku. Nie obciąża ich, nie powoduje przyklapu. Wręcz przeciwnie, dodaje im lekkości.
Zdecydowanie polecam ❤️. Chociaż nie wiem czy zdecydowałabym się na nią w regularnej cenie, bo jest ona dosyć wysoka.

Zobacz post

Hairy Tale Cosmetics Maska do włosów, Humektantowa, Merhair, Bogata

Kosmetyki Hairy Tale Cosmetics od początku powstania marki, były w kręgu moich zainteresowań. Spośród wielu produktów zdecydowałam się sprawdzić maskę humektantową, a to dlatego, że producent obiecuje dogłębne nawilżenie włosów, jednak bez efektu ich spuszczenia, o co u mnie w miarę łatwo.
Zacznę od tego, że maska jest bardzo gęsta, treściwa, a przez to wydajna. Bardzo łatwo rozprowadza się ją po włosach, a wczesywana naprawdę ładnie pracuje. Efekty po użyciu są bardzo zadowalające, włosy faktycznie nie są spuszone, a do tego lśniące, nawilżone i przede wszystkim sypkie! A na tym efekcie bardzo mi zależało.
Do gustu przypadł mi również zapach, a także prześliczna szata graficzna produktu . Jedyne co mi sie nie podoba to dość wysoka cena, no ale cóż, za jakość się płaci .

Zobacz post

Hairy Tale Cosmetics

A oto moja kolekcja kosmetyków od Hairy Tale Cosmetics . Od samego powstania tej marki, bardzo byłam ciekawa tych produktów. Zostały one stworzone w końcu przez, można rzecz, polską guru włosingu, czyli Agnieszkę Niedziałek. Pryznam szczerze, że pokładałam naprawdę duże nadzieje w tych produktach no i stety/niestety różnie na razie wygląda moja przygoda z nimi.

Zacznę może od oczyszczającego szamponu do włosów Dragon Wash. Tutaj jest wszystko w porządku, skóra głowy po nim jest na maxa czysta, a sam szampon dobrze się pieni i nie ma problemów ani z nakładaniem, ani ze spłukiwaniem. Z tego co pamiętam była mowa, o tym, że ten szampon ma w pewnym stopniu zmniejszać produkcję drożdżaków, z którymi moja skóra ma problem. No tutaj poprawy nie zauważyłam, ale plus za delikatne, acz porządne oczyszczanie.

No i teraz mamy pierwszy, bardzo mocny zgrzyt. A mianowicie chodzi o wcierkę wasabi, która miała być pobudzająca, a jedyne co u mnie pobudziła to nasilone wypadanie włosów... Zapach był ładny, wydajność fantastyczna, opakowanie i atomizer 1 klasa. Szkoda, że działanie zupełnie odwrotne od obiecanego. Teraz nie wiem czy chodzi o to, że stare włosy wypadały i robiły miejsce nowym, czy co... cieszę się, że już zużyłam tę wcierkę i szczerze mówiąc boję się sięgać po kolejną... może w końcu się przekonam.

Teraz już będzie lepiej Humektantowa maska do włosów, Merhair jest bardzo przemyślanym kosmetykiem. Niby po humektantach włosy lubią się puszyć, ale kompozycja składników i ich dobór, sprawiają, że ta maska zupełnie tego nie robi. A mimo to włosy są fantastycznie nawilżone i w końcu zaczęła się u mnie pojawiać ta wymarzona sypkość .

Krem myjący Co-Wash, Fluffy, Do suchej i wrażliwej skóry głowy również się dobrze u mnie sprawdza. Jeszcze nie do końca nauczyłam się dobrej proporcji do rozpieniania tego kremu, ale czuję, że jestem coraz bliżej. Skóra głowy jest po nim ładnie domyta, a jednocześnie nie ma mowy o suchości. Czuję, że to naprawdę trafiony produkt o przemyślanym składzie. Do tego bardzo ładnie pachnie.

Na przetestowanie czeka jeszcze u mnie Krem bez spłukiwania, Curlmelon, który ma pełnić u mnie rolę BS-a do wygładzania (podobno on jest taki uniwersalny i nadaje się też do prostych włosów), a także dwie wcierki. A niebawem kolekcja powiększy się o kolejne dwa produkty od tej firmy .

Zobacz post
1