Koronawirus - zbiór przemyśleń w świetle ostatnich wydarzeń
Strona 189 / 241
ja mam to samo, wczoraj wieczorem już miałam mocną panikę...
dzisiaj ludzie z osiedla dodali zdjęcia z lidla. Czy ludzie naprawdę muszą być tacy dzicy? Czy oni nie rozumieją, że dostawy żywności będą normalnie, sklepy będą działać? Kolejka jest na godzinę stania, sklep PEŁNY ludzi. Pełny! Młodych, starych, z pełnymi wózkami. W sklepie do 10 nie będzie nic. Czy to jest ograniczanie przebywania w miejscach publicznych???? Kurde no, dlaczego Ci ludzie to robią, tak mnie to wkurza. Czy oni w ogóle rozumieją po co wprowadzone są tę ograniczenia?
81 😷 szłam spać było mniej przypadków a tu od rana tyle nowych. Też tak macie, że wam się wydaje że was gardło boli itp?
Nie mieszkam w Polsce, ale caly czas sledze co sie dzieje. Bardzo sie ciesze, ze Polska tak reaguje, boje sie o swoich bliskich, ale wierze, ze wszystko bedzie ok.
Pracuje w Azji i tutaj normalnie chodzimy do pracy. Co prawda sprawdzaja nam goraczke codziennie rano, ale to tyle. Zostaly odwolane wycieczki szkolne i przedstawienie dla rodzicow, nad ktorym ostatnio pracowalam i mialo sie odbyc w przyszlym tygodniu. Jak dla mnie to jest troche nielogiczne, odwolujemy przedstawienia, ale te dzieci caly czas przychodza do szkoly, rodzice ich odbieraja itp. Tutaj ludzie w ogole nie panikuja - i dobrze, ale uwazam, ze powinni byc bardziej ostrozni. Szkoly powinny byc calkowicie zamkniete. Dlatego jak juz wczesniej napisalam, ciesze sie, ze takie kroki podejmowane sa w Polsce.
Do sklepu osiedlowego wpuszczali dzisiaj po jednej osobie, a w Biedronce jak nigdy otwarte cztery kasy, chociaż normalnie przy tej ilości osób byłoby dobrze jakby otworzyli dwie. U mnie ludzie chyba powoli przestają szaleć, w sklepie raczej wszystko było
Ja akurat mieszkam w bloku głównie ze starszymi osobami . Z dziećmi na dwór nie wychodzimy bo nie można .. Zazdroszczę teraz osobom które mieszkają w domu i maja ogródek żeby wyjść chociaż na chwile , przewietrzyć się . Mamy balkon , ale taki mały , ze jedna osoba ma miejsce tylko
Mój mąż pracuje w dużym magazynie ze szkłem i rozładowują kierowców z Włoch .. Wczoraj miało ich przyjechać 10 na zmianie . Na szczecie mąż wziął pare dni wolnego bo wszyscy w mieszkaniu mieliśmy wymioty i biegunkę , ale nie wyobrażam sobie Jego powrotu do pracy ..
Ja dzwonię dziś do babci, a ona że z banku wraca bo ona sobie musi pozałatwiać i że sąsiadka u niej na kawce. To się jej zapytalam czy, ma telewizor i że ma NIE WYCHODZIĆ na zakupy, do banku, na mszę i ma nie sprowadzać koleżanek i jak z nastolatkiem rozmowa.. . Uparta i zadziorna. I dziwić się po kim to mam.. .
No właśnie i to jest najgorsze.. Mieliśmy zobaczyć co tam u dziadka od mojego męża, ale on ma 80 lat, więc tez nie chcemy go narażać..
Ja mam domek na wsi i najbliższy sąsiad jest 3 domu od mojego, dookoła lasy.
Ale to bardziej takie na wakacje niż do mieszkania, sklep jest 7 km dalej, a dwa razy w tygodni jeździ obwoźny
Ja mam wokół siebie domy, ale połowa ich mieszkańców już nie żyje, do drogi głównej mam 5 min piechotą, do lasu jakieś 1,5 km , do rzeki równo 1 km. Poza tym że brak tu pracy i chociażby sklepu - minusów brak 🙈
Mam ochotę teraz do niego pojechać, ale nie chcę go narażać, bo skąd mogę wiedzieć, że nie mam tego wirusa.