E, laska, przySTOPuj trochę, obudź w sobie wewnętrznego McKwacza xD)
Strona 63 / 100
hahahha . takie obiady to też spora oszczędność. I doskonale rozumiem brak czasu Sama zaczynam dzień około 5 rano, czasem wracam o 22... ale te posiłki zawsze sobie przygotuję. Jak wiem, że taki tydzień się zapowiada, staram sie gotować w niedzielę (mam w lodówce dwa pudełka z green curry i dwa z makaronem ze szpinakiem) . No i zawsze coś w zamrażarce - domowe pierogi, trochę zupy krem, leczo - wyciągam i mam na szybko do pracy Super rozwiązanie dla zalatanych
Mimo wszystko, czy się oszczędza czy nie, nagradzanie siebie jest fajne. W końcu nie po to zarabiamy, żeby nic z tego nie mieć. Raz na jakiś czas można, nawet zaszaleć, a co tam!
Podziwiam z tym jedzeniem, bo ja mam posiłki za darmo, ale średniej jakości. Jak mam na 1 zmiany to nie mam siły codziennie sobie czegoś przygotowywać, nawet na szybko. W pracy się śmieją, że zdrowo jem co drugi dzień, bo co drugi jestem na stołówce z własnym pudełkiem 😅
W tym miesiącu będę miała trochę kosmetycznych wydatków, a dodatkowo daję sobie przyzwolenie na jakieś perfumy - dawno nic nowego nie kupowałam, a lista zapachów, do których moje serce bije mocniej jest dłuuuuga .
Wiecie, na początku stycznia włożyłam do portfela 200 zł (4x50). To kasa przeznaczona TYLKO na jedzenie do pracy, Do tego obiady gotowałam w domu, a śniadania też często prawie całkowicie przygotowywałam w domu. Efekt jest taki, że z tych dwóch stów sporo wpłaciłam na konto oszczędnościowe na początku lutego . Wcześniej na jedzenie do pracy wydawałam dziennie 30-40 zł (!!!!!). Może to przekona te z Was, które wciąż mają opory przed przygotowywaniem posiłków w domu .
PS Oczywiście że nieraz mi się nie chciało, nie miałam siły, nie miałam humoru, miałam pustą lodówkę - ZAWSZE dało się coś z tego wyczarować.
Jestem z siebie mega dumna
Ja zrobiłam zamówienie, ale odpuściłam jednak pędzel Za to do koszyka wpadł 3-pak szczoteczek do zębów i dwa słoiczki Wa:żywa na pieczywo
W ogóle jak na razie po grudniowo-styczniowych szaleństwach włączył mi się trochę tryb skąpca, ale może to wynikać z tego, że mam sesję i inne zajęcia. Zobaczę, jak będzie po sesji . Ale mam nadzieję trochę przyoszczędzić, żeby mieć na zajączka w kwietniu
zaraz połowa lutego i muszę przyznać, że nie kupilam nic specjalnego, raczej same drobiazgi wczoraj na konto oszczędnościowe przelałam 31,29 zł
Mija styczeń i muszę powiedzieć, ze całkiem dobrze mi poszło. Jak już coś kupiłam to były to drobne rzeczy i nie było ich duzo... więc w porównaniu do zeszłych miesięcy to naprawdę sukces.
Pojawił się tez cel na oszczędzanie -> wakacje.
Duzo nie odłożyłam, bo jedynie stówkę, ale zawsze coś, przynajmniej nie jestem na minusie ani na zerze jak zwykle to bywało
Kwestia dla mnie najwazniejsza, to fakt, ze chyba nauczyłam się nie kupować pod wpływem impulsu. Zanim coś kupie to zastanawiam się trzy razy, albo odkładałam to „na za tydzień”, a za tydzień oczywiście już tego nie potrzebuję i takim sposobem jestem lżejsza od kolejne pierdółki 😊
Chwała Ci @Lacrimosa za ten wątek
Zebrałam się w sobie i po wczorajszym szaleństwie zrobiłam porządki w biblioteczce i wystawiłam książki na sprzedaż, jak w przeciągu dwóch tygodni nie pójdą to sprzedam je na tej stronie, gdzie podaje się kod, nawet 4 dychy warto będzie przytulić, skoro książki i tak leżą
dodatkowo w ramach zdania sesji w ciągu tygodnia (nie chodząc na zajęcia przez cały semestr ) zamówiłam sobie piękny miodowy dres od Gym Hero .
miała być tylko Pandora, ale z racji tego, że mam jeden komplet dresów i ewentualne jakieś legginsy to bluza i spodnie mi się przydadzą ..
no i fakt, że akurat są w promocji i zaoszczędziłam 100zł jest plusem
No więc 08.02. był moim pierwszym załamaniem 😂 miałam naprawdę parszywy humor od początku stycznia, nieporozumienia i afery koperkowe w pracy, przemęczenie, powracający ciągle pech, w końcu też zaczynałam tracić poczucie sensu pracy na zasadzie, że mam dobrą wypłatę za dobrą robotę i mogę sobie coś kupić, w ramach nagrody za ciężką pracę. Dzisiaj pękłam 😁 zamierzałam kupić sobie w hebe jakiś krem. No i kupiłam... nie jeden, a kilka. W rossku zresztą też, ale te z rosska to na zasadzie okazji, bo moje sprawdzone kremy z bielendy były za 10 zł, żal było nie wziąć. Humor mi się poprawił i myślałam, że już więcej kasy nie wydam. Byłam w rodzinnym mieście i poszłam starego zapisać do fryca, wstąpiłam do butiku, gdzie kiedyś nałogowo kupowałam ciuchy. Wyszłam z płaszczykiem i chustą, zostawiając 280 zł. Co do kosmetyków mam trochę wyrzutu, co do ciuchów nie, bo i tak zamierzałam kupić coś na wiosnę/jesień, taką przejściówkę. Potem jeszcze wydałam stówkę na folię ochronną na telefon, bo jak otworzyłam moje caco z serwisu to telefon wygląda jak nówka, w sumie jedyne co zostało stare to procesor telefonu, całą resztę wymienili. Kończę dzień W KOŃCU z poprawionym humorem i satysfakcją. Przegięłam totalnie dzisiaj z kasą, ale ostatni raz tak poszalałam chyba w październiku, naprawdę strasznie potrzebowałam się nagrodzić.
Ja też na etapie wiosennych porządków w szafie i też muszę powystawiać ciuchy.. Ja tak bardzo chcę zestaw od Hudy na walentynki a tak bardzo na razie nie mogę...
właśnie ja nie wiem gdzie jeszcze można wystawić ciuchy.. na vinted od jakiegoś czasu nic nie idzie, olx to samo..
moja mama właśnie weszła do pokoju i jak zobaczyła tą stertę ubrań na łóżku to zapytała, czy wszystko do kosza
a tu 3/4 na sprzedaż
też właśnie biorę się za porządki i mam nadzieję, że w końcu uda mi się zmobilizować i wystawić rzeczy na sprzedaż
Też mam kilka nieprzeczytanych książek a mam ochotę kupić nowe 😁 Jednak wytrwam i kupię dopiero kiedy już skończę czytać te z półki.
jutro właśnie idę do hebe, nie byłam chyba ze 3 miesiące, jak nie więcej. zamierzam mamie kupić jakiś krem na urodziny i prawdopodobnie troszkę sobie pofolguję, bo od kilku miesięcy trzymam fason i nic nie kupowałam, skrzętnie denkując zapasy. potrzebuję chyba takiego skoku w bok