Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 833 / 2920
Mam wrażenie, że od wtorku mi dni lecą przez palce, a jestem tak osłabiona, że stać mnie na pójście do toalety, spanie i scrollowanie bezmyślnie telefonu. Nawet nie mam siły czytać książki.
Wyjadłam już pół litrowego słoika miodu spadziowego, wypiłam hektolitry mleka z czosnkiem i masłem, aż mi niedobrze jak mi się wydaje, że choroba odpuszcza to nagle wraca ze zdwojoną siłą od czwartku lecę tylko na rosole, bo mi nic przez gardło nie przechodzi...
U mnie przez całą noc włączał się alarm na budowie, którą mam za oknem. Nie wiem jakim cudem w końcu zasnęłam, ale zdecydowanie nie jestem wyspana.
Ciężki początek soboty, przez wiatr ledwo udało mi się dostać do pracy, a teraz maszyny zaczęły strajkować 🙈 Pociesza mnie, że jeszcze tylko 6h i weekend 😅
Irytuje mnie fakt, że nie mogę zaleźć żadnej pracy dodatkowej… od października.
A oferty pracy na OLX lub pracuj.pl wymagają kilkuletniego doświadczenia lub dostępne są tylko „prace zdalne”, które polegają na afiliacji i wypełnianiu wniosków.
Od środy wieczora coś mnie uczuliło. Wysypało mnie tak na rękach szyi plecach i trochę na klatce. Nic kompletnie nie zmieniłam, ani proszku ani płynu do płukania. Czy przesadziłam z przyprawą czy może czegoś za dużo. Drapie się non stop i jak najwięcej śpię by tego nie drapać jak przy szyi to robię.
Odwaliłam taki błąd w pracy, że masakra.
Dobrze ze wskaźnik premii za pierwszy kwartał jest niski, bo pewnie mi ją zabiorą.
W pracy w nocy siadło ogrzewanie, więc było strasznie zimno jak przyszłam. Tak przemarzłam, że jak wróciłam do domu, to od razu wskoczyłam pod koc i nadal nie mogę się rozgrzać🙄
Poszłabym dzisiaj na stretching, bo bardzo potrzebuję, ale nigdy nie byłam sama na siłowni. Nie lubię gdziekolwiek sama chodzić
Chyba znowu złapałam jakiegoś wirusa, 2 dni wyjęte z życia I został mi tylko tydzień wolnego
Ja też podzielam Twoje zdanie, tyle że u nas zawsze syn miał swoje łóżeczko potem łóżko , i w nim spał, od urodzenia. Nie przenosiłam go do naszego łóżka, bo nie było takiej potrzeby. Zawsze spał u siebie i pamiętam jak miał 1.5 roku to po prostu jak był zmęczony to szedł sam do łóżka i zasypiał w ciągu kilku chwil. My też lubimy się przytulić, ale właśnie od tego mamy sofę i wieczorem sobie rozmawiamy/przytulamy się. Uważam, że dobry sen to podstawa, dla każdego i że ja się lepiej wyśpię w swoim łóżku, a syn w swoim łóżku, i u nas to się sprawdziło doskonale.
Dla mnie to ważne, bo cały rok pączki dla mnie nie istnieją, a w tłusty czwartek (swoją drogą, to zwyczaj, wystarczy pisać małą literą, moze komus to pomoże) mi odwala.
Sztuczne czy nie, są przepyszne według mnie Ale skład faktycznie mają "niezły" Co roku w Lidlu kupuję z siostrą. Są puszyste, a nadzienie mają najlepsze jak dla mnie - wieloowocowe, bo te różane w ogóle mi nie smakują
Oddech mi skrzypi jak nienaoliwione drzwiczki. Na 17 mam lekarza, bo ledwo noc przeżyłam
Nie wiem, ja za tymi nie przepadam właśnie dlatego, że smakują dość sztucznie. Mój facet je lubi, ale w tym roku za moją namową wziął jednak parę lepszych. Mimo wszystko schodzą jak ciepłe bułeczki, bo przede mną Pani brała chyba 8 takich całych opakowań.
Choć nie ukrywam, u mnie w domu się je czasem jadło jak byłam młodsza i zjadałam ze smakiem, bo lepszy taki pączek niż żaden.
Mnie przeraża jakbym miała kupić te 24 sztuki I niby miałabym zjeść to sama czy z partnerem na pół? No way! Wolę zjeść jednego prawdziwego pączka.
Mnie przeraziła promka Lidla: 0,29 zł za pączka przy zakupie 24 sztuk. One pewnie są tak chemiczne, że świecą w ciemności. Przecież normalny pączek dziś kosztuje 3-5 zł. Więc jakim cudem oni sprzedają za 29 groszy i na tym zarabiają?