Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 834 / 2920
Ja też nie czuję presji, na co dzień nie jem pączków, więc tego dnia mam ochotę, to jem
Mnie to trochę przeraża i nie wiem skąd to się bierze, ale też to niestety często obserwuję. Traktowanie faceta jak psa (skoro śpi w nogach albo na kanapie) nie mieści mi się w głowie.
No to ja mam właśnie tak, że jak w ciągu roku zachce mi się pączka to kupię i zjem widziałam, że na fejsie dużo cukierniczek od tortów ma dzisiaj specjalne oferty na pączki i to na pewno smakówa, bo pojawiają się kokosowe, banoffee, itp, ale za 4 pączki liczą sobie 44 złote, moja wewnętrzna cebula takie coś odpuszcza, ale rozumiem, że ktoś kupi i zje ze smakiem nie żałując. Jestem ciekawa, czy w piekarniach są też inne smaki oprócz tradycyjnego z marmoladą, bitą śmietaną czy czekoladą, ale od lat w Tłusty Czwartek nie byłam w piekarni ale np w wielu miastach jest Manufaktura Pączków czy jakoś tak i też w ciągu roku można tam dostać takie pyszności jak burgery pączkowe itp.
Nie rozumiem stwierdzenia "Ale to rodzice są dla dzieci, a nie na odwrót." Czy to oznacza, że mając dziecko rodzice muszą się poświęcać dla jego potrzeb zapominając o swoich własnych?
Czy dla potrzeb dziecka mam wywalić z sypialni swojego męża i kazać mu spać miesiące/lata w salonie? No chyba nie na tym polega zaspokajanie potrzeb dziecka wg mnie.
Zaspokajanie potrzeb dziecka, w tym wypadku potrzeby bliskości, czułości, przytulania można zaspokoić w dzień, wieczorem przy usypianiu. Noc służy do spania. My w swoim domu mamy m. in. takie zasady: w nocy każdy śpi w swoim łóżku. I tak jest od 10 lat, odkąd na świecie pojawiła się Młoda. I na szczęście ani ona na tym nie ucierpiała ani mąż. Dziecko zrozumiało, DOSTOSOWAŁO się do naszych zasad i ani trochę na tym nie ucierpiało, że śpi w swoim łóżku. A i mąż jest zadowolony bo normalnie się wysypia a nie w nogach.
PS. Wszystkie potrzeby Młodej odkąd się urodziła są zaspokajane.
Fajna dyskusja się z tego wywiązała
Ale rodzice też mają jakieś potrzeby, prawda? Związek też ma jakieś potrzeby, prawda? Byłam bardzo długi czas opiekunką, widziałam związki, w których każdy z rodziców śpi osobno, bo jedno śpi z dzieckiem. Między nimi nie było żadnych więzi... żadnych, naprawdę. Ich rozmowy to jedynie czy dziecko w nocy spało, piło mleko i robiło w pampersa. Zero bliskości, buziaka na do widzenia czy przytulenia, bo spanie z dzieckiem skutecznie oduczyło ich bliskości partnera... Nie wiem jak można sobie to robić na własne życzenie.
Ja tam nie czuję żadnej presji. Fajna tradycja i tyle. Jak ktoś na co dzień nie je takich rzeczy to jest fajna okazja żeby zjeść coś specjalnego. Na co dzień w większości cukierni nie ma pączków w takich fajnych smakach jak dziś.
I w ogóle ta presja, że PRZECIEŻ DZISIAJ ŚWIĘTO. Jakby pączki były dostępne tylko raz w roku i człowiek czekał specjalnie na 16.02, żeby móc zjeść
Dokładnie! Mój mąż na dziś zażyczył sobie chrust, więc upiekłam i to był jedno z jego lepszych życzeń - wyszedł przepyszny! A robiłam pierwszy raz
Jedzenie nie powinno wywoływać wyrzutów sumienia dziewczyny. Jak wolicie zdrowszą wersję to kupcie sobie na przykład pączka pieczonego czy bez dużej ilości lukru.
Ja zamierzam dziś zjeść kilka super tłustych pączków i szczerze mówiąc mam gdzieś ile mają kalorii. Przecież nie jem w ten sposób codziennie, więc magicznie po jednym dniu nie przytyję.
No wychodzi na to, że kocham dzieci bardziej niż męża. Zgadzam się z tobą, że zasady muszą być i to rodzice rządzą w domu. Ale to rodzice są dla dzieci, a nie na odwrót. Jeśli dziecko ma potrzeby to Ty musisz na nie odpowiedzieć, a nie wymagać aby maluch się dostosował.
To jest najgorsze, moje tez kopały i najchętniej to spały w poprzek. A teraz są już całkiem duże i czasem tęsknię, żeby mnie pokopały.
Od trzech dni usiłuje się zalogować do presetto, pisałam w tej sprawie do DC ale nic nie pomogło, a czasu do końca konkursu coraz mniej
Ja. Od rana z tym walczę bo się odchudzam. Tzn. jeszcze nie zjadłam pączka i nie wiem czy zjem więc nie mam wyrzutów sumienia. Wiem też że od jednego pączka nie przytyję. Ale trochę męczy mnie ta dzisiejsza presja Tłustego Czwartku i wszystkie głosy "no ale od jednego pączka nic się nie stanie" "no jak, nie zjesz nawet jednego pączka?". No kurcze jakoś nie mam ochoty. I jak widzę tę tłustą kulkę, zalaną lukrem, klejącą się i zasypaną dodatkami to jakoś wcale nie mam ochoty jej jeść.
Zresztą, postanowiłam sobie, że Tłusty Czwartek będziemy obchodzić w sobotę. Wtedy zrobię mini bezy Pavlova z kremem i owocami i bez wyrzutów sumienia zjem.
Zgadzam się w 100%, jestem w szoku jak łatwo może przyjść wyrzucenie męża na kanapę u nas jest 7 miesięczny maluch na pokładzie i od początku konsekwentnie spał najpierw w przystawce a od dwóch miesięcy w swoim pokoju w łóżeczku, jak na razie ani jednej nocy nie przespał z nami w łóżku, nawet teraz przy ząbkowaniu woleliśmy wstawać w nocy nawet 3-4 razy do niego niż zabrać go do sypialni. Dziecko jest bardzo ważne, ale jednak małżeństwo stawiamy na pierwszym miejscu, bo dobrze działające małżeństwo, szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko.
Kurcze niby tłusty czwartek ale jakoś tak wyrzuty sumienia mnie męczą o te kalorie... ktoś też tak ma?
Ale dostaliście zakaz przynoszenia pączków do pracy? Czy po prostu jesteś zaskoczona, że szefowa jest na diecie i dlatego nie kupiła pracownikom pączków?
Właśnie coraz bardziej mnie w tej pracy denerwuje narzucanie innym. Okej, nie jest w obowiązku szefa zapewniać takich przekąsek, ale jakoś leży to w takiej tradycji dobrym tonie.
Żart? Ok ja też ograniczyłam pewne rzeczy,ale i tak opiwrdzielilam dziś 1 pączka. To że ktoś jest na diecie,nie oznacza że wszyscy muszą
Pierwszy rok bez pączków w pracy na Tłusty Czwartek.. Szefowa jest na diecie i stwierdziła, że to niezdrowe jeść tyle kalorii oO
Chyba faktycznie zostałaś adwokatem diabła. 1,5 roku to już nie takie małe dziecko. Zgodzę się z Tobą, dzieci wcale nie są takie głupie. Owszem, potrzebują mnóstwo przytulania, czułości, głaskania, całowania. I mówię to z własnego doświadczenia, bo moja 10 letnia córka strasznie często się do mnie przytula i mamy taki rytuał, że wieczorem te 15 min leżymy sobie razem w łóżku. ALE. Co to za pomysł "Starego wywalić na kanapę, albo niech śpi w tych nogach"?? Czy pomyślałaś jak on się poczuje? Jak to może wpłynąć na małżeństwo? Dla mnie to niedopuszczalne. Dziecko to dziecko, a mąż to mąż. Miejsce męża jest w nocy w sypialnia nie na niewygodnej kanapie w salonie.
Co do ostatniego pytania "Może np. za pół roku mu się odmieni?" A może się nie odmieni? A może się odmieni za 5 lat? To mąż ma 5 lat spać w nogach?
Dla mnie to po prostu nie do pomyślenia. Czułość, przytulanie itp są ogromnie potrzebne, ale jakieś zasady trzeba w domu wprowadzić. I to rodzice rządzą w domu, nie dziecko. To moje zdanie. @Venus300 wie co dla nich najlepsze i zrobi jak uważa