Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 798 / 2920
Obudziłam się z paskudnym humorem 😔 Wszystko mnie drażni, nie mam ochoty z nikim rozmawiać, nawet jeść mi się nie chce... A to jeszcze nie PMS
Ja już byłam raz , w środę, ale wypisała drogie leki, które mi nie pomogły. Dziś pójdę do kogoś innego. W sobotę mam zjazd na studiach i nie chce zaczynać nowego semestru od zwolnień 🫤
U nas z kolei paskudny kaszel znowu się przyplątał... 😞 I też dzisiaj do lekarza...
Synek zakatarzony, idziemy dziś do lekarza. Pewnie wylądujemy na zwolnieniu 🤦🏼♀️
Dokładnie! Znam też dokładną budowę płuc ptaków i umiem zrobić labirynt z grą w PowerPointcie
Ale za to perfecto umiesz wszelkie parabole, wzór pitagorasa i wyrecytować wszystkich królów Polski chronologicznie jeszcze coś wspomnieć o architekturze starożytnej Grecji to już w ogóle
Dobrze, że pity teraz można rozliczyć w systemie. Jakbym to miała ręcznie wypełniać, to bym chyba dostała nerwicy. Na szczęście w tym roku rozliczała mnie księgowa. Ale jak widzę te wszystkie formularze, to się zawsze zastanawiam, jak to ma ułatwiać życie ludziom, jak zazwyczaj i tak nie wiadomo co gdzie wpisac. Pamiętam, jak uzupełniałam coś w pracy do skarbówki. Robiłam to wg instrukcji, a potem dzwoni do mnie pani z urzędu, że e tym punkcie ma być inaczej. Mówię, że robiłam to wg instrukcji. No ona wie, ale u nich jest inaczej...
Zgadzam się. Ja też nie ogarniam zusow, wyliczania składek, pitow, uzupełniania wniosków. Najgorzej jest przy wniosku o opiekę na dziecko. Raz pamiętam coś w tym stylu uzupełniałam - 8 stron, milion rubryk, koszmar 😵
Ja się bujam dzisiaj już 10 dzień. Byłam u lekarza we wtorek i chociaż mi pomógł z podrażnionym podniebieniem przy zapaleniu gardła. Na kaszel mi za wiele nie napomagał, do tej pory mam mokry kaszel 🥴
Wkurza mnie, że w szkole czy na studiach nie uczą takich ważnych rzeczy jak ogarnianie dokumentów. Te zusy srusy są męczące.
Od tygodnia jestem chora, wciąż mi nie przechodzi. Dziś mija 8 dzień choroby. Jutro chyba pojadę do lekarza
Komputer pracuje mi już coraz gorzej, będę musiała rozejrzeć się za jakimś laptopem 🙈 W ogóle nie byłam na to w tej chwili przygotowana ;/
Zamówiłam na deezee trampki, kiedy była darmowa dostawa. I okazało się, że muszę je zwrócić, ponieważ cholewka jest bardzo wąska. Myślałam, że jak się generuje zwrot z inpostu to nie zapłacę za przesyłkę, zwłaszcza że w ogóle przy zamówieniu za nią nie płaciłam (cebula, cebula ). I jak się okazało, żeby zwrot w ogóle przeszedł przez stronę i żeby dostać kod zwrptu do paczkomatu musiałam zgodzić się na potrącenie 10 złotych z kwoty, którą za trampki zapłaciłam 🥲
Taaak... Moja koleżanka też płaci więcej niemal za każdym razem jak dostaje receptę od swojego ginekologa...
Po dzisiejszym dniu spędzonym na uczelni moja kosc ogonowa boli mnie masakrycznie. Nie wiem czy dam radę jutro wytrzymać...
Już nie mówiąc o non stop rosnących cenach. Moje jakoś dużo nie rosną, może nie czuję różnicy, bo to od razu na 3 miesiące, ale kupuję też dla przyjaciółki i np. ostatnio opakowanie na miesiąc kosztowało 35 złotych, w przeciągu max 3 miesięcy już kosztuje 44 złote... Poza tym często jest problem z dostępnością, przynajmniej w mojej miejscowości.