Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 800 / 2920
Nieeeeee, nie wierzę Byłam w styczniu u laryngologa bo chorowałam co miesiąc praktycznie. Dał mi antybiotyk i szczepionkę doustną na 3 miesiące na wspomaganie odporności i wiecie co ? znowu jestem chora, coś mnie rozkłada.. ja nie wiem co jest ze mną nie tak
Umówiłam się do lekarza, ale wizyta dopiero jutro, żałuję że wczoraj na to nie wpadłam.
Ostatnio miałam cudowne słoneczko ! Już myślałam, że nałożę wiosenną kurtę, a tu dziś zimno i śnieg pada -.-
Ale dziwna sprawa. U mnie zawsze wystarczało skierowanie od rodzinnego czy to na usg czy na biopsję..
Ja nawet pytałam czy wystarczy skierowanie od lekarza rodzinnego że to przecież profilaktyka itd to nie, bo musi być skierowanie od specjalisty USG XD
Na Twoim miejscu poszłabym do lekarza, który wypisze Ci skierowanie na badania prolaktyny, w kierunku PCOS i inne hormony, które mogłyby powodować nieprawidłowości. Nic co jest dla nas złe nie jest prawidłowe... Przykro, że tak się traktuje pacjentów z problemem.
Chyba muszę porozmawiać z moim lekarzem rodzinnym i dowiedzieć sie what the fuck? 🙈🙈
Wiesz o co mi chodzi, w sensie czy nie trzeba było dopłacać osobno za badanie kurcze tyle człowiek płaci na te składki, tyle się trąbi żeby kobiety się badały a tu taki klops
Widzę, że dużo narzekania na lekarzy, więc i ja ponarzekam. Nie wiem, czy to ja się nie znam i wyolbrzymiam, czy trafiłam na kiepską panią ginekolog - ciekawa jestem Waszych opinii 😅
Od około dwóch lat mam okropne problemy skórne (nawet za czasów nastoletnich nie było tak źle). Wizyty u różnych dermatologów i kilka różnych kuracji leczniczych nic nie dało. Tak samo jak najróżniejsze kremy i inne specyfiki, drogie i tanie. Ograniczenie stresu, zmiana diety, również nic. W końcu pomyślałam, że może to hormony, zwłaszcza, że kilka rzeczy związanych z cyklem i miesiączką też mi się w ostatnim czasie zmieniło na gorsze.
Byłam wczoraj w Medicover na wizycie. Zdążyłam opisać jej pierwszy objaw (duża bolesność piersi, już od momentu owulacji, przez kolejne dwa tygodnie aż do miesiączki). Od razu stwierdziła że to nie podstawa do badań hormonalnych, bo to całkowicie normalne i tak ma być (co z tego, że przez prawie 20 lat miesiączkowania nigdy tak nie miałam, a poza tym utrudnia mi to niektóre czynności). Spytała mnie jedynie o daty ostatnich dwóch miesiączek, po czym stwierdziła że skoro są regularne to na pewno problem nie leży w hormonach. A potem od razu, tonem nie znoszącym sprzeciwu, zaprosiła mnie na fotel do badania.
Ja niestety jestem osobą mało pewną siebie i nie do końca umiejąca walczyć o swoje i się "przepychać", a ta kobitka mnie tak onieśmieliła swoją postawą i swoją pewnością, że nawet nie odważyłam się opisać jej reszty objawów, zwłaszcza że naprawdę ciężko było mi wtrącić słowo w jej monolog.
I teraz jestem zła na siebie, bo wyszłam z kwitkiem (dała mi jedynie skierowanie na usg piersi, ale nie był to mój główny cel), a wciąż mi się wydaje, że mogę mieć rację, i że w końcu mam chyba prawo zbadać sobie hormony, skoro ostatni raz miałam to robione jakieś 10 lat temu...
Mój guzek niestety jest duży i źle zlokalizowany i żeby pobrać dwa wymazy z niego to musiał się nakłuć od strony krtani ... A ja jako że boje się okropnie igieł strasznie się spiełam i to niestety też utrudniło pobieranie
To bardzo nie fajnie. Ja miałam biopsję tarczycy i nic nie nie bolało - doktor robił wszystko powoli i dokładnie. Bałam się strasznie, ale zupełnie niepotrzebnie. Po wszystkim dostałam plasterek na ranę i nic nie nie bolało potem.
Mnie endokrynolog wysłała za 250 zł prawie na drugi świat... pewnie nieświadomie ale gdy zadzwoniłam i powiedziałam że spuchła mi noga kazała tylko odstawić tabletki a nie jechać pilnie do szpitala bo zrobił mi się skrzep i może się urwać
Na NFZ ☺️ Za darmo to nie, bo co miesiąc mi zabierają kupę kasy z wypłaty 😆