Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 472 / 2920
Stresuje się, od jutrzejszych wyników zależy czy wracam na antybiotyki, a nawet jeśli to ciekawe jak tym razem zniesie je moja wątroba + jutro mija mi 5 tygodni tutaj Jedyny plus jest taki, że zrobili mi tak zwany posiew i ilość prątków jest śladowa, mam nadzieję że do końca miesiąca wrócę do domu.
coś w tym jest, też właśnie o tym dzisiaj rozmawialiśmy. Kiedyś w ogóle nie miałam bóli głowy, a teraz 2-3 razy w tygodniu
Czuję się tragicznie. Dali mi w pracy dodatkowe zadania związane z Google Ads i mam je analizować. To jest czarna magia, tym bardziej, że nie mam żadnego doświadczenia. Już nawet premia ze sprzedaży na Allegro przestała mnie cieszyć...
Prawie cały dzień boli mnie głowa... Wzięłam tabletkę, przestało na godzinę i ból wrócił, co pra da z mniejszą siłą, ale jednak... 😩
Jaki miałam ciężki dzień w pracy dzisiaj.... mam ochotę tylko się położyć i nic więcej nie robić
norma, nam powiedzieli, że trzeba tylko instalacje elektryczną zrobić. Okazało się, że robiliśmy wszystkie możliwe, taka była łatanka. A prąd? całe mieszkanie spięte we włączniku światła w łazience aż się prosiło o pożar...
Mam dwa tygodnie a raczej już tydzień żeby oddać promotor część pracy dyplomowej wg jej wytycznych....jestem w czarnej d*, bo mam taki spadek formy, że szok. Bardzo źle się dzisiaj czuję... 🥹
jestem padnięta po dzisiejszych zajęciach na studiach. Po przerwie jesiennej odechciało mi się chodzić na zajęcia
Nie mam jak za bardzo się odzywać ucina temat lub wychodzi. On mnie całkowicie ignoruje. Podejrzewam, że jak się odezwę to znów się obrazi. Jest trochę jak takie rozwydrzone dziecko
Nie możesz dać się tak traktować. On jest dla Ciebie, nie Ty dla niego. On ma za to płacone, to jego praca i ma traktować tak samo wszystkich pacjentów. Zły humor powinien zostawiać za drzwiami.
Co to za hasło "ćwiczone było?". Trzeba było się go zapytać "Co było ćwiczone i gdzie było ćwiczone?" i wygarnąć mu że jesteś człowiekiem, kobietą i tak powinien się do Ciebie zwracać a nie bezosobowo.
On Cię nie musi lubić, ale swoją pracę musi wykonać rzetelnie i z szacunkiem. Jeśli nie to skarga i tyle w temacie. Ale najpierw powiedz mu że nie życzysz sobie takiego zachowania. To nie PRL że urzędnik/lekarz nasz pan i wszyscy mają siedzieć cicho.
Ja już sama nie wiem, od samego początku czułam, że mój rehabilitant mnie nie lubi no i ok. Przecież nie wszyscy sie muszą lubić. Wystarczy, że będziemy się w miarę tolerować by ta moja rehabilitacja jakoś sprawnie szła, ale ja w życiu nie spotkałam się z takim podejściem. Nawet jak mnie ktoś nie lubił czy ja jego , to jakoś staraliśmy się działać wspólnie, a tu nic. Nie ma między nami żadnej komunikacji. Jak ze mną rozmawia to patrzy w sufit lub podłogę. Ogranicza się w rozmowie do "ćwiczone było" (nie lubię być traktowana bez płciowo) i mam czas na odpowiedzenie tak lub nie, bo za raz mnie ucina.
Raz w życiu spojrzał mi prosto w oczy, wczoraj gdy wywalał mnie z rehabilitacji. A stało się to tylko dlatego, że poprosiłam go by ograniczył trochę zakres swojej pracy, bo po piątkowym masażu nie byłam w stanie wrócić do domu a potem funkcjonować normalnie. Był tak zły, jakbym mu nie wiadomo co powiedziała, a powiedziałam to normalnym, spokojnym głosem. Wczoraj w końcu doszło do tej rehabilitacji, ale odczułam to, że ma mnie dosyć. Najgorsze jest to, ze tylko on ma wolne miejsca. Nie mam możliwości zmienić rehabilitanta.
Raz mama na mnie czekała i zauważyła, ze wyszedł z budynku zły, wsiadł w auto i pojechał a gdy wrócił już był szczęśliwy. Jakby nie wiem, na pił się i wrócił. Nic mu w tedy nie powiedziałam, no bo jak, nie rozmawia ze mną.
Z tego co zauważyłam nie toleruję tylko mnie. Resztę pacjentów traktuję normalnie, niektórych znam i rozmawiałam z nimi, oni są zadowoleni.
Macie jakieś rady, jak się zachowywać by nie wchodzić mu w drogę?