Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 431 / 2920
To niestety fakt, byłam w Barcelonie i nawet w sklepach ciężko było się dogadać. A zamówienie czegoś to była męka dla obu stron.
W Hiszpanii ten angielski to jest na naprawdę kiepskim poziomie 🥸 kiedyś w barze chciałam zamówić sok z ananasa to musiałam panu na kartce rysować co ja chcę 🤪 obecnie w barze się dogadam ale jakby moje dziecko rozbiło sobie głowę to już nie koniecznie...
Albo jak kiedyś chciałam powiedzieć znajomym, że na zdjęciu jest plaża w Tarragonie i próbuje "Beach, sea, sand" no nic i wcale 😅. Mówię po polsku "plaża, morze" patrzą na mnie. Nie wiem już po jakiemu zaczęłam, coś po francusku chyba ale się nie dogadaliśmy 🥸.
Jeszcze dodam, że kiedyś mnie meduza poparzyła w rękę 😅 chociaż nie wiedziałam co to było to ratownik spojrzał mi na rękę, zaprowadził mnie do ich kantorku, posmarowali mi rękę jakimś kremem, jeszcze przez noc trochę szczypała ale rano już było w porządku 🤗
ja miałam podobną historię z moim młodym jak byliśmy na urlopie na Rodos kilka lat temu, biegł, wywrócił się i centralnie walnął głową w krawężnik, chyba nigdy się tak w życiu nie wystraszyłam, a on miał ogromną gulę na głowie, normalnie nam mdlał na rękach, ale wszystko się na szczęście dobrze skończyło, ale naprawdę okropnie to wspominam
My aktualnie jesteśmy na wakacjach, angielskim w szpitalu nikt się nie posługiwał, ja trochę znam hiszpański ale z tych nerwow to chyba nawet po polsku bym się nie dogadała. Dziękuje, na szczęście skończyło się na 3 szwach, za nami najcięższa noc chyba w życiu, co dwie godziny musieliśmy wstawać i patrzeć czy wszystko z małym dobrze, na szczęście od rana szaleje a ja chodzę za nim krok w krok 🙈
No i miałam rację, kuriera poczty nie było... Oczywiście zaznaczył, że odbiorca nieobecny, a cały czas byłam. Jak jutro nie dostarczy mi paczki to już zdecyduję się to zgłosić.
Jezu, ledwo wychodzę z choroby, walczę z zapaleniem ucha i duszącym kaszlem. Więc kiedy widziałam już światełko w tunelu moja niezgrabność wzięła górę. Przytrzasnęłm kciuka drzwiami od auta. Jestem przerażona, boli okropnie, jest cały fioletowy, spod paznokcia cały czas sączy się krew. Mogę w pełni ruszać, więc zakładam, że kość jest cała, ból niesamowity, nie wiem co dalej i czy czasem nie pożegnam się z paznokciem. Oczywiście wykonywanie najprostszych czynności to wielki problem i wysiłek. Mam dosyć tego roku!
Ludzie są beznadziejny, ja kiedyś sprzedawałam makrame, miałam ich chyba z 8 nowych, różne koraliki i dodatki do makramy, wystawiłam to za 200 a jakąś babka czy jej oddam to za darmo, bo ma chore dzieci i nie ma jak iść do pracy, a bardzo, by chciała 🙈
Gdybym jej sprzedała za 30 zł to tak by właśnie było, musiałabym dopłacić. Bo same materiały na 1 świece do koszt 12 zł. Do tego trzeba doliczyć jeszcze moją pracę i media.
PS. Świece i tak wszystkie sprzedałam po 25 zł
Haha właśnie a do handlu trzeba jeszcze dopłacić 🤣🤣🤣 szkoda że biedronka nam nie dopłaca za zakupy tam 🤣
Jak piszecie o Vinted, tak mi się przypomniało... Ostatnio wystawiłam świece po 25 zł. I pisze do mnie kobieta czy sprzedam jej 2 świece za 30 zł. Jak jej napisałam że mi wstyd byłoby o coś takiego pytać bo to rękodzieło a nie tania masówka z Chin, to mnie zrugała to jest handel.
Jak mi ktoś pisze, że zaprasza do zakupy albo czy jestem zainteresowana to od razu usuwam taka rzecz. Później spam w wiadomościach o tym czy chce kupić czy nie 😐
Wiem co czujesz... Ponad rok temu mój syn rozwalił głowę na wycieczce szkolnej ponad 40 km od domu... Karetka zabrała go z sali zabaw do szpitala, a my z partnerem jeszcze nigdy tak szybko nie byliśmy na miejscu... Mam nadzieję, że wszytsko skończyło się dobrze?