Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 371 / 2893
Zazwyczaj nie czytam tego co napiszę w chmurkach, ale jak tak sobie teraz czytam przykładowe opisy to masakra
W tym tygodniu w pracy otarłam sobie skórę na kostce. Naskórek się odnowił, ale jest w tym miejscu napięty i właściwie cały czas mocno swędzi ;/ Cały czas staram się nawilżać to miejsce, ale i tak co chwila się zapominam i drapię Najgorzej jest przez sen, bo nie mam nad tym kontroli. Teraz ta odnowiona skóra i ta dookoła jest dodatkowo czerwona od drapania, jeszcze obok ugryzł mnie komar... Niby taka głupota, starta skóra, a tyle problemów
Mega bolał mnie dziś cały dzień brzuch od kobiecych dni. Marzyłam tylko o śnie. Ledwo zasnelam, ale się udało pospalam 10 minut coś mnie obudzilo. Zasnęłam znowu coś mnie obudzilo i to z 8 razy. A to mój sąsiad debil, pijak się drze, spada z łóżka co chwila. W końcu tak mnie obudził że już zasnąć nie mogę. Z nerwów cała szczęka zaczęła mnie boleć i się poryczalam. Niestety mam taki sen, że jak coś mnie obudził już nie śpię..
Nie martw się, nie tylko Ciebie się to tyczy @patpat Na pocieszenie powiem, że kiedyś na jakiejś rozmowie zapytali mnie o moje największe marzenie czy tam plany na przyszłość.. A ja zaczęłam opowiadać o tym, że chciałabym odwiedzić Czarnobyl, że interesuje mnie ta historia, urbex itp. Pani wysłuchała z zainteresowaniem, ale nie oddzwoniła..
Mam podobnie, szczególnie po kilku dniach.. Lepiej się nie denerwować i nie czytać hahahaha
Chyba lepiej właśnie tak zrobić Ja mam wrażenie, że dziecko to napisało, a nie ja...
Narzekam sobie, bo czeka mnie ok 15-16h podróży
A i jeszcze 50min żeby dojechać na dworzec
miała być fajna niedziele, Tomek miał mieć wolne a właśnie pojechał do pracy i znów wróci w nocy...
jestem w trakcie urlopu do środy, wczoraj musiałam iść do pracy na 12h...
na domiar złego klienci tak nam dali w kość że po prostu nie wytrzymałam, wyszłam ze sklepu i się poryczałam... Po prostu puściły mi nerwy normalnie bym na nich nawrzeszczała, ale do klienta nie można, więc wyszłam a emocje się wylały
w zasadzie sytuacja nie dotyczyła mnie, ale klienci każdej z nas cisnęli, bo garnitur nie uszyty a został im tydzień do ślubu i co się okazuje nie z garniturem jest nie tak tylko z Pana ręką, bo gdy włożył inną marynarkę działo się to samo, że pod pachą go ciągnęło. Ale oczywiście nam na sklepie się oberwało, a szefostwo jedynie pod telefonem, bo w takich sytuacjach "ucieka" od odpowiedzialności.
fatalny dzień był wczoraj rozumiem że mogą być źli, bo problemy były od samego początku, ale przecież nie powiemy też klientowi, że jego ręka jest "krzywa" - w zasadzie do tego doszłyśmy już na spokojnie, gdy wyszli, ale o mało nie wzywałyśmy policji do nich, bo ostro na nas najeżdżali. W dodatku klient mógł tylko w soboty, a gdyby wziął wolne (przed własnym ślubem to raczej nie problem, zwłaszcza gdy ma się trudną sylwetkę) pewnie byłoby szybciej, a u nas teraz szwalnia ma tydzień urlopu i nic nie możemy poradzić.
Wczoraj wróciłam z urlopu, jutro do pracy, jak sobie pomyślę, że mam wracać do niej to masakra..
Pracowałam kiedys w sklepie zarówno odziezowym jak i spożywczym i doskonale wiem jacy trafiają sie klienci. Ale ja uważam że jakies poszanowanie dla samej siebie trzeba mieć i jesli klient juz za duzo przesadzal z wyzwiskami to ja tez na słowach nie oszczedzalam chociaż nigdy nie znizalam sie az do tego poziomu co oni. Nie mówię tu o delikatniejszych sytuacjach jak sie ktoś awanturuje ale jeśli już lecą powazniejsze wyzwiska to nie wyobrażam sobie tego ze miałabym stać ze spusCzona głowa i tego słuchać. Praca z niektórymi istotami na tym świecie to naprawde nie lada wyczyn..