Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 373 / 2920
Temperatura cały czas skacze - na szczęście do 38.5, a nie więcej. Udaje mi się zbić do 37.5... byłam u lekarza, ale nie wie, co to. Dostałam całą listę badań z krwi i moczu. Mam nadzieję, że z wyników coś wyjdzie, bo czuję się paskudnie.
Właśnie po raz ostatni wychodzę z pracy i dopadł mnie chyba stres przed nieznanym, i przed wyjściem ze strefy komfortu 😔
Od jakiegoś tygodnia po naszym osiedlu chodzą jacyś domokrążcy, wczoraj nawet po 20 pukali do drzwi 🤦🏻♀️ dziwne jest to ze ich przywozi samochód i zostawia a oni się rozchodzą, osiedle na którym mieszkamy jest bardzo spokojne i rodzinne, często nie zamykamy drzwi od domu, czy samochodu a teraz od paru dni jestem zabunkrowana i stresuje mnie jak ktoś puka 🤯
Czekam z utęsknieniem na ciepłe dni.. Cały czas zapowiadają, że ma być kilka ciepłych dni a dzisiaj znowu góra 8 stopni, zimny wiatr i co jakiś czas schodzi mgła jutro ma być 17 ale już to widzę..
Pojechałam do pracy pociągiem z przesiadką, potem autobusem… no i jestem mniej zmęczona niż gdy jechałam autem 2h, mimo że wstałam o 4.20 a jadąc autem wstaję o 7 🥸
Młody od poniedziałku siedzi w domu... Ma paskudny kaszel, który od razu świadczył moim zdaniem o zmianach w oskrzelach. Niestety wizytę u lekarza mieliśmy dopiero dzisiaj, bo wcześniej nie było miejsca u żadnego lekarza 😒 Oczywiście moje podejrzenia się potwierdziły i młody minimum do wtorku siedzi w domu... Masakra...
Zapewne tak będzie, jeszcze ta pogoda raz zimno, raz ciepło i nie wiadomo jak się ubrać. Boję się właśnie tych stanów. Ja normalnie mam słaba odpornosc a co dopiero będzie po ciazy.
Dziękuję! Noc stabilnie. Test na grypę, rsv i covid negatywny. Dzisiaj powtórzę... Może to po prostu lekka infekcja, ale w połączeniu z niedospaniem od 2.5 miesiąca i obniżoną odpornością, wyszło z tego jakieś combo stulecia.
Od dwóch tygodni tyle się dzieje, że oboje jesteśmy wymęczeni. Dobrze, że to już półmetek chociaż mam wrażenie, że najgorsza nerwowka jeszcze przed nami 🤦
Matko boska. Ostatnio mówiłam, że dobrze się trzymam bez chorób. Dzisiaj koło 14 zaczęły mnie boleć plecy. Myślałam, że to przez to, że źle zawiazalam chustę z Małą. Zrobiłam obiad, posiedzialam. Kolo 20 kąpaliśmy córkę i zaczęło mi być strasznie zimno. Zmierzyłam temperaturę, a tam 38.7. po godzinie mimo wzięcia leków 39.4. chyba ostatnio raz taka temperaturę miałam jak byłam dzieckiem. Wzięłam kolejne leki. Na szczęście zaczęło spadać, ale mąż zaczął już mi pakować rzeczy do szpitala, jakby się okazało, że czeka nas szybka wizyta na izbie przyjęć. Dawno się nie tak nie zestresowalam. Mam nadzieję, że w nocy będzie stabilnie.
Miałam dziś wymieniane gumki w aparacie i za chwilę wyjdę z siebie tak mnie zęby bolą 🙃
Zapisałam się na zajęcia z malarstwa 🥸 dziś mi się przypomniało, że odbywały się w niedzielę 🙃