Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 326 / 2893
Ja zavsze malovałam się v lato kremem bb i jakoś nigdy nie myślałam o tym, że make up może spłynąć. Ja posiadam piegi vięc teraz chcę ich vięcej zdobyć A do pracy coż pevnie też povinnam się malovać i jakoś schludnie vyglądać
Jestem dzisiaj wykończona. Byłam w pracy wczesniej niz zwykle, bo szłam do sądu. Wracalam z niego kolo 9 i bylo tak parno, ze doszlam cala spocona. W kancelarii ciepło... Nic mi sie nie chcialo. O 14 znow wychodziłam. W sadzie jakas masakra temperaturowa. Wróciłam. Na biurku sterta rzeczy, chox nie było mnie 40 minut. Po 15 wyszłam, pojechalan dogladnac remontu. A potem ruszylismy na zakupy... ponad godzine wybieralismy zestaw prysznicowy... prawie godzine czekaliśmy w tauronie. Bylam juz tak glodna, ze nie czulam żołądka o 20 wrocilam do domu. Dp tego bola mnie plecy, nadchodzi okres. Jak się polozylam, tak juz nie wstane. Chyba ide spac.
Poklocilam się dzisiaj z koleżanką. Próbowałam jej wytłumaczyć, że źle się czuje z tym, że ciągle na mnie naskakuje i mnie krytykuje, a ona uznała, że ja nie umiem przyjąć konstruktywnej krytyki. Sęk w tym, że to nie była konstruktywna krytyka tylko ciągłe narzekanie na mnie z jej strony, ciągłe krytykowanie, wytykanie błędów i niepotrzebne wbijanie szpili. A kiedy powiedziałam, że nie chce takiego krytykowania i chciałabym żeby nie traktowała mnie z góry, jak to ostatnio się dzieje, to w odpowiedzi znowu padł zarzut, że nie przyjmuję krytyki, do tego, że traktuje wszystko jak atak, totalnie nie chciała zrozumieć co do niej mówię i o co mi chodzi, a na koniec obraziła się. Niecierpię takich sytuacji i takiego traktowania.
Też ostatnio mam słabe dni z przyjaciółką... prawie wql ze sobą nie rozmawiamy, nie mamy czasu się spotkać
Od miesiąca mamy nową stażystkę i za chiny ani ja, ani dziewczyny nie możemy się z nią dogadać. Szefowa już jej zwracała uwagę raz, ostatnio znów miała pogadankę, ale szefowa zrobiła to przy nas. "Nowa" naściemniała w pewnej sprawie, aż zaczęła sama się gubić w zeznaniach. Ostatnio złożyło się tak, że z jedną z dziewczyn trafiłam na zmianę którą miała razem z nową i wzięła mnie na bok, bo poprzedniego dnia "nowa" nagadała, że ja oś tamtej mówiłam że ma "brudne ręce" (w sensie że niby ją oskarżam o złodziejstwo czy jakieś oszustwa pieniężne czy coś i że coś z drugą koleżanką ją obgadywałam w tej sprawie) - znów ponoć mieszała się w zeznaniach, że niby jej wprost to mówiłam, a na koniec wyszło że za plecami... Po przeanalizowaniu poprzedniego dnia okazało się że faktycznie mówiłyśmy o "brudnych rękach", ale prawdziwie brudnych - wróciłyśmy z brudnymi rękami z magazynu, bo na foliach zbiera się kurz i brud, a szukałyśmy garniturów i poleciłam jedynie koleżance iść umyć ręce bo miała brudniejsze niż ja a ja zajęłam się klientami. "Nowa" albo źle rozumiała nas, albo znów coś wymyśla. Już same nie wiemy co o tym i o niej myśleć.
Dodatkowo jak raz poszłyśmy na magazyn po powrocie okazało się że mam odczytane wiadomości, a nikogo na sklepie nie było poza "nową". Już jedna z dziewczyn rozmawiała o stażystce, ale szefowa sama nie wie co począć i zamierza chyba z pozostałymi rozmawiać.
Albo ta kobieta jest nawiedzona, albo my, ale skoro 3 stałe pracownice, szefowa i ja (jeszcze stażystka) mamy co do niej obawy to chyba faktycznie jest dziwna.
Potrafi wypalić ni z gruchy ni z pietruchy o swoich dzieciach, że jej zabierali, albo zaczyna gadać o kimś kogo w ogóle nie znamy. Że dostaje jakieś pogróżki, telefony ze stacjonarnych i uważa że to na pewno jakiś urząd.
Raz nawet uznała że były pracodawca u którego pracowała na czarno chce ją gdzieś zgłosić że się nie stawiła do pracy tylko poszła na staż... No opowiadałby w nieskończoność te niesamowite historie.
Nie wiem co myśleć i jestem przerażona. Założyłam też blokadę na telefon, wcześniej nie była mi potrzebna, a w moim telefonie jest strasznie skomplikowana i wystarczy delikatnie nie tam umieścić cyferkę i uważa to za błędne rozwiązanie.
Jeśli znów się coś wydarzy to chyba sama pójdę do szefowej, bo ta "nowa" może być nieobliczalna i nie chce z nią konfrontacji.
Pomijam że próbuje ciągle nami jakby rządzić i nas jakby kontroluje. "Musicie pamiętać", "musicie zrobić", "a dlaczego klient nie odebrał, jak już po terminie", a to to, a to tamto... No masakra.
Przepraszam, ale musiałam się wygadać, znaczy wypisać.
Przestała u rodziców działać pompa od kolektorów słonecznych. One sie juz niesamowicie nagrzaly, przez to ze pompa nie dziala nagrzewaja sie dalej. Jak nagrzeja sie za bardzo to wszystko walnie... Na domiar złego fachowiec jest na wakacjach. Tata i mąż kombinują na razie, jak zmienić ustawienia na ręczne i w jakikolwiek sposób uruchomić pompę.
na pewno się nie damy, ale póki pracuje z nami to jest się czym przejmować. Zwłaszcza dziewczyny, bo one za nią odpowiadają i jak coś się wydarzy to tak naprawdę dziewczyny będą miały przerąbane. A od sierpnia i ja w zasadzie bo kończę staż i zaczynam normalną umowę, więc też będę odpowiedzialna za "pilnowanie" jej...
W nadchodzącym tygodniu praktycznie same drugie zmiany, w dodatku pokłóciłam się z mamą. Całe szczęście, że na sobotę biorę wolne
Spaliłam dziś ekspres do kawy... Chciałam zrobić kawę, włączyłam do kontaktu i wybiło prąd, potem ekspres już nie chciał się włączyć
no to nie za wesoło...
a ja ponarzekam na słońce.. znów pali jak szalone
Wyszliśmy na spacer o 18.30 licząc że będzie chłodniej, a niestety nadal mocno grzalo. Dopiero po 20.30 jak wracaliśmy, zaczęło robić się chłodniej.
Byłam nad morzem i hmmm nieco się przypiekłam , w sumie to nie było aż tak gorąco i było sporo chmur i wiatr wiał jak szalony , więc nie sądziłam, że aż tak mnie słońce złapie