Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1504 / 2898
Padam , a nie mogę usnąć. Mam już tak podkrążone oczy, że wyglądam jak by mnie ktoś pobił
Nie jesteś sama . Moi znajomi są tylko na " cześć" . Owszem mam dwóch przyjaciół - tak przyjaźń damsko męska istnieje - jednak to nie są takie przyjaźnie na imprezy , kawki itp ale zawsze mogę na nich liczyć ❤️. I to by było na tyle. Gdyby nie moja mama i DC to bym wylądowała w wariatkowie .
Mam dokładnie tak samo. Ja kiedyś myślałam , że mam,, przyjaciółki ''. Szybko okazało się, że nie, a dokładnie jak wróciłam z Lublina do swojego miasta. Teraz patrzę wstecz i powiem szczerze, że to nigdy nie były prawdziwe przyjaźnie... ☹️
Moje przyjaciółki/koleżanki podzieliły się na te, które mają mężów, dzieci i żyją tylko i wyłącznie swoim życiem i te ,,wolne" które imprezują non stop. W zasadzie to do żadnej grupy nie należę i mam sporadyczny kontakt ze znajomymi. W poprzedniej pracy jak i obecnej jestem najmłodsza (pracują tam dziewczyny 40+) więc też trudno o przyjaźnie gdy jest się na zupełnie różnych etapach życia
No to ja znowu miałam fajne przyjaźnie, ale jakoś po pewnym czasie nasze drogi zaczęły się rozchodzić, a ja nie lubię jak coś jest na siłe, a poza tym przyjaciółka która ma dla mnie czas raz w miesiącu to dla mnie nie przyjaciółka
Ja mam to samo. Po gimnazjum została mi jedna znajomość i ta ostatnia znajomość z mojego miasta posypała się jak poszłam na studia, a ze studiów niestety nic na poważnie nie przetrwało, studia się skończyły, każda poszła w swoją stronę do innego miasta i skończyły się tematy do rozmowy, bo nawet plany zawodowe każda miała inne. Miałam jeszcze dość bliski kontakt z kuzynką, ale przez dramę rodzinną niestety zerwałyśmy kontakt, bo każda poparła "swoich" i niestety jedna strona swoich błędów w ogóle nie widziała, tylko wszyscy uznali, że to, co się stało to tylko i wyłącznie moja wina. Dzięki tej sytuacji też widzę, że chyba ta relacja również nie miała przyszłości, bo skoro się coś rozwaliło to znaczy, że prędzej czy później byłaby inna drama. Na szczęście w Internecie trafiłam na przyjaciółkę, piszemy już ponad 8 lat, w przyszłym roku w kwietniu będzie 9. Niestety, mieszkamy ponad 200 km od siebie, jeszcze nawet na żywo się nie widziałyśmy, tak wyszło. Jakby nie ona i moi rodzice to tak samo bym się nawet nie miała do kogo odezwać. Jak tak nad tym wszystkim pomyśleć, to chyba nigdy nie miałam przyjaciół, miałam tylko ludzi, których za takich uważałam, a w momencie próby zawsze mnie zawodzili, bo jak można inaczej nazwać polajkowanie postu, w którym grożono mi śmiercią i sprawa trafiła na policję finalnie. Jak się zapytałam, dlaczego ta osoba to zrobiła i tym samym poparła ten post to dlatego, że był fajnie napisany i mam się nie czepiać. Nawet słowa przepraszam nie usłyszałam. No cóż... Może się czepiam, ale dla mnie to był już akt nielojalności.
Ja już ''wyrosłam'' z przyjaźni kiedyś dążyłam do tego aby mieć jak najwięcej koleżanek , przyjaciółek itp. Potem okazywało się, że to fałszywe koleżanki. Kiedyś byłam naprawdę rozrywkowa i poznawałam nowych ludzi teraz wręcz przeciwnie nie chce nawiązywać nowych znajomości. Stałam się samotnikiem w moim otoczeniu jedynymi osobami, z którymi potrafię się dogadać zliczę na palcach jednej ręki jest to mój chłopak, tata oraz można tak powiedzieć , że jeszcze kumpela z dzieciństwa. Jestem w etapie, że dobrze mi z tym chyba stałam się samotnikiem . Ja nawet nie mam tematów bo wszyscy moi znajomi mają już dzieci, ślub itd i taka ja bezdzietna i bez ślubu to już nie jestem fajną osobą do pogadania no bo o czym ze mną gadać ?
Ja zawsze byłam ciekawa jak ludzie potrafią utrzymywać kontakt z wieloma osobami Z racji tego, że moja "bateria społeczna" bardzo szybko się rozładowuje. Kiedyś moje znajomości opierały się głównie na znajomych ze szkoły z którymi bardzo rzadko spotykałam się poza szkołą. Dopiero kiedy poszłam na terapię poznałam moją przyjaciółkę, którą znam już 6 lat i jest dla mnie jak druga siostra. Choć nie rozmawiamy codziennie, raczej rzadko też widzimy się, ale jest mi baardzo bliska Dobry kontakt mam też z kuzynem i kuzynką, ale rozmawiamy tylko wtedy, kiedy widzimy się u dziadków. Od jakiegoś czasu zaczęłam nawiązywać nowe znajomości, ale zdecydowanie jestem typem osoby, która do szczęścia potrzebuje bardzo małego grona prawdziwych przyjaciół i znajomych. A spotkać kogoś przy kim mogę czuć się swobodnie, kto nie będzie fałszywy to cud.
Mnie niestety też brakuje takiej dobrej przyjaźni 😓 jeszcze na studiach miałam dobrych znajomych z liceum i raz na jakiś czas się spotykaliśmy - później zaczęli mnie olewać... 🥴
Z drugiej strony sama często nie mam czasu się spotkać i wyjść. A jak wyjde to muszę szybko wracać 🤦♀️
U kogo też już ranki z przymrozkami? Wstałam dzisiaj rano a tu biało! Brrr... Nie dość, że stary obudził po 5 swoim atakiem kichania to jeszcze tak ziiimno
Ja już dałam sobie spokój.. miałam dwie przyjaciółki takie od dzieciństwa, naprawdę bliskie i posypało się to wszystko kilka lat temu. Jest mi z tym naprawdę przykro i aż trudno uwierzyć. Jedna kompletnie przestała się odzywać, przestała mi odpisywać a że przeprowadziła się 300 km ode mnie to spotkałyśmy się ze dwa razy i koniec. Teraz już rok czasu się nie odzywa. Druga wyprowadziła się za granicę, zmieniła tryb życia i nasze drogi się całkowicie rozeszły . Szkoda bo zawsze mogłam na tych osobach polegać, a one na mnie.. Mam też jakiś tam znajomych, ale nie spotykamy się już praktycznie w ogóle, pogadamy chwilę jak gdzieś przypadkiem na siebie wpadniemy a kiedyś też wydawało mi się że się przyjaźnimy.
U mnie też! Także chyba muszę się przyodziać w kilka swetrów, zanim wyjdę na zewnątrz
Tak jakoś wyszło, że teraz jem mniej mięsa za to zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do warzyw, owoców itp. Przez swoją głupotę trochę, bo nasłuchałam się opowieści o kanibalach
Właśnie psioczę na sama siebie, bo nie chciało mi się robić denka w sierpniu i teraz przygotowuje podwójne - za sierpień i wrzesień...