Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1505 / 2920
Ja mam wrażenie, że w Polsce cały czas panuje taki głupi stereotyp, że to kobieta powinna zajmować się domem i jak są dzieci to wychowywać je... Sama znam takie rodziny, gdzie kobieta, pomimo tego, że pracuje, sama zajmuje się domem i ogarnia dzieci, a facet po przyjściu z pracy piwo i pilot w rękę i do wieczora przed tv, bo on jest zmęczony... A kobieta po pracy robi obiad, sprząta i jeszcze w czasie roku szkolnego lekcje z dzieciakami itd...
O to to! Mój też gotuje, sprząta, robi i wiesza pranie, zawsze, ale to zawsze jak ten temat wychodził w rozmowie ze znajomymi, to jest szok i robienie z niego męczennika To kobieta ma wszystko robić? Tym bardziej, że wracam od niego 2,5 godziny później z pracy. To logiczne, że zanim ja bym zrobiła obiad, to jedlibyśmy go wieczorem. Nie wiem skąd to się bierze, ale na pewno nie z domu, bo u mnie właśnie tak było, że matka usługiwała facetowi, nawet herbatki pod nos przynosiła, latała po tytoń do sklepu i jeszcze chodziła do pracy, a on niby zajmował się domem. Ja uważam, że skoro mieszkamy razem, to razem też dbamy o mieszkanie. Nie trzeba nic wymuszać. Wystarczy pójść na kompromisy i niech każdy robi to, co bardziej lubi. Coś w stylu - Ty nie lubisz sprzątać, no to rób pranie itd. Nie wyobrażam sobie związku, w którym to kobieta ma wszystko robić... tym bardziej jeśli oboje pracują zawodowo. Odkąd jestem opiekunką można powiedzieć, że obserwuję wiele rodzin i przyznam, że w znacznej większości to kobieta właśnie zajmuje się wszystkimi obowiązkami... To jest przykre. Naprawdę. Tym bardziej jeśli do sprzątania, prania i gotowania dochodzi np. 2-3 dzieci...
Często też widzę sytuacje, kiedy mam wrażenie, że facet jest pierwszy raz na zakupach - np. kiedy nie potrafi kupić płynu do płukania i dzwoni do żony czy płyn do płukania to, to samo co płyn do prania... Znam też facetów, którzy nie umieją włączyć pralki.
Na mnie działa jak płachta na byka takie podejście, że jak kobieta to wszystko musi w domu robić i wstyd jak facet się za coś zabierze 😤 oni też mają ręce i nogi i nic się im nie stanie jak pomogą w domu. Nikt nie jest niczyim niewolnikiem...
Ja miałam to samo po 2 szczepionce. Miałam ją we wtorek a w środę od rana ból wszystkiego, przeplakalam 2 dni bez powodu( 6 lat nie płakałam tak sobie bez powodu), w głowie czułam tak jakby mi ktoś młotkiem walil. Po 4 godzinach dzwonienia do przychodzi dostałam 3 dni L4 a Pani się dziwiła że tak krótko chce :p. Ale jutro wracam do pracy chociaż przyznam, że wyjątkowo mi się nie chce jak pomyślę ile dzieci jest w przedszkolu
Współczuję serio. Ja teraz na lokacji mam taką babkę, że sam jej widok doprowadza mnie do furii 😤😤. Ogólnie mój gotuję, bo lubi i nigdy nie pozwala mi do kuchni wejść i ostatnio robił obiad, a ta przyszła i z tekstem, że ja to mam dobrze. Nic robić nie muszę. Facet mi ugotuje i jeszcze pod nos podstawi. No tak ja przecież nic nie robię... Ostatnio też pranie ściągnął, to ona do mnie, że jak na dziewczynę, to za dużo nie robię. No myślałam, że ją rozszarpie. Pranie oczywiście robiłam ja, wieszałam i jeszcze całe mieszkanie posprzątałam, ale oczywiście tego nikt nie zauważy. I tak samo jak chodzi gada, że czemu my tak kitramy swoje rzeczy (talerze, miski, widelce, noże co przywiozłam z domu i zawsze tak robię). Mi się jej niczego tłumaczyć nie chce.
Ja się męczyłam od 3:30, dopiero późnym wieczorem poczułam się trochę lepiej, ale rano wstałam i było już okej. Niestety, trzeba przeczekać + leki, jak gorączka...
Miałam wczoraj na weselu piekną, długa suknię w kwiaty... Pokazywałam ją. Otóż PRZY SIEDZENIU poszedł mi suwak... Jaka żenada...
Po pierwszej dawce szczepionki czułam się spoko i naiwnie założyłam, że tak będzie i tym razem... Czuję się fatalnie, bolą mnie mięśnie, o których istnieniu nie miałam pojęcia Dobrze, że szczepienie było wczoraj rano, to może jutro normalnie pojde do pracy na razie jest słabo...
Ja mam teraz zimne kompresy, ale wcześniej należałam zimnej wody do butelki i przykładałam do głowy.
Ostatnio nie miałam tabletek, a mojego bolała głowa, też mu dałam butle i stwierdził że faktycznie pomaga.
To jest kwestia harakteru. Prawie 5 lat miałam z tą kobietą przeboje, tolerowalam, w miarę możliwości gryzłam się w język nie zawsze oczywiście ale się starałam - jednak starsza kobieta, matka mojego chłopa ale w lutym przeszła samą siebie. Cieszę się teraz spokojem, który mam. Zmtrzymam kciuki aby Ci się jakoś ułożyło, abyś miała spokój, aby nie wtykała nosa w nie swoje sprawy, a czasem po ludzku doradziła czy pomogła.
Takie relacje niestety nie są zdrowe i cieszę się, że u mnie wyszło jak wyszło
I bardzo dobrze zrobiłaś 👍 nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby tak to kogoś przychodzić i mu życie przestawiać...
Większość starszych ludzi jest mega nie taktownych... Nie mówię, że wszyscy i też w młodszych pokoleniach zdążają się takie marudy, ale jakoś tak częściej ci starsi muszą wyrazić swoje zdanie o które ani nikt nie pytał ani nikogo nie interesuje 🙄
Mam nadzieję, że u mnie się to jakoś rozejdzie po kościach bo jednak chciałabym żeby czasem do nas przyjeżdżała i się zajmowała wnukiem 🙄 równocześnie nie utrudniając mi życia 😖
Chociaż czuje ze będzie ciężko, bo że ślubem też były przeboje, i nie raz przez nie płakałam... Dodam, że to ja mimo, że byłam panna młoda to chciałam zrobić wszystko najtaniej, na luzie to one wymyślały, że zastaw się a postaw się... 😖 Co sami zrobiliśmy i zorganizowaliśmy to musiały skrytykować, głównie chyba tylko ze złości, że ich że sobą nie wzięliśmy...
Całą noc nie spałam przez uciskający ból głowy i nadal sobie z nim nie radzę, ktoś zna jakiś sposób?
Jadę autokarem i nie dość że zimno, mam krótkie spodenki, to jeszcze nie dają mi spać 🤐 a tu jeszcze 6h jazdy a od rana zajęcia...