Otwieranie kosmetyków w sklepach
Strona 3 / 4
Popieram! Sama już praktycznie nie kupuję kosmetyków, które nie mają plomby od producenta, a ostatnio dużo kupuję w Yves Rocher, gdzie prawie wszystko ma tester. Ich ranga dzięki temu w moich oczach urosła trzy razy. W Rossmannie kolorówki praktycznie wcale nie kupuję, bo Wibo i Lovely nie lubię, a całą resztę tam omijam z przyzwyczajenia jeszcze z czasów, gdy legalne było testowanie kosmetyków na zwierzętach.
Irytuje mnie to strasznie... Ale w drogerii typu Rossmann, to żadna nowość. Denerwuje mnie szczególnie jak otwierają sobie pomadki, błyszczyki, szminki... Już jestem na to uczulona i sprawdzam wszystko kilkanaście razy.
Nie no, to jest przesada! O ile rozumiem sprawdzanie zapachu, tak takiego "testowania" nie jestem w stanie pojąć. Pianka to pianka, nie rozumiem, jak można jej próbować w sklepie! A tak w ogóle, żałuję, że nie ma w sklepach testerów żeli i balsamów .
Tak jeszcze odnośnie wyciągania produktów z tyłu - to wcale nie gwarantuje, że produkt jest świeży. Bo mógł być na przodzie, a potem przy dostawie trafił na koniec. Na to też trzeba uważać. A z kolorówką to najlepiej pytać o produkty z szuflady.
Właśnie dlatego ja zawsze jak coś takiiego kupuję, to wyciągam kosmetyki jak najbardziej z tyłu
Mnie ostatnio też to zirytowało, chciałam kupić szminkę, ale niestety nie było już nie otwartych. Tester obok, więc nie rozumiem po co otwierać te do sprzedaży...
Mnie najbardziej wkurza jak nie ma testera np. do cieni i kupujesz cień, otwierasz w domu a tu cień wypalcowany bo ktoś chciał sprawdzić kolor.
Popieram Cię!
Odkąd pracuję w Rossie, nawet już nie mam siły walczyć z takim zachowaniem, bo trzeba byłoby zwracać uwagę 95% klientów. Otwieranie jest nagminne, macanie dobrych produktów, aż krew zalewa. A potem jeszcze 'to ja poproszę żeby był taki nieotwierany', a sama przed chwilą otworzyła 32148747 innych produktów. I chociaż jeszcze przy kosmetykach można to jakoś zrozumieć, to są ludzie, którzy otwierają Domestosy i inną chemię, a potem nie dokręcą. Nawet nie zliczę, ile razy już się oblałam takim cudem. Ale mam wrażenie, że do niektórych to nigdy nie dotrze
Trafne porównanie z tym sklepem spożywczym, ciekawe czy takie panienki otwierają sobie w sklepie np jogurt, żeby sobie powąchać albo liznąć czy smaczny -,-
jeszcze pół biedy jak ktoś tylko sobie coś powącha, raz widziałam jak dziewczyna otworzyła kilka tuszów do rzęs i oglądała szczoteczki, w dodatku były to te same tusze! Nie wiem czego ona tam szukała, sprawdzała czy każdy tusz wygląda tak samo czy co... ale potem kilka osób kupiło takie otwarte tusze . Dlatego lubię zakupy w super pharm, przynajmniej wszystkie kosmetyki są zaklejone, tak powinno być wszędzie
Ja zawsze biorę ostatni kosmetyk z półki i się wyoglądam, czy nikt go nie wypróbował na sobie. Szkoda, że firmy nie zabezpieczają kosmetyków(głupia banderolka by wystarczyła, by stwierdzić, czy coś jest nowe). Nigdy nie otwieram kosmetyków, bo to tak jakby kupić przymierzone na gołe ciało majty.. Łeh.
Najgorzej jest w marketach bo testery pokradzione, a kosmetyki które mają być nowe są w masakrycznym stanie, najczęściej taka sytuacja się tyczy kosmetyków do makijażu. Dlatego ja kupuję tylko i wyłącznie w drogeriach i jak już wezmę z półki to w drodze do kasy jeszcze sprawdzam czy nikt nie wkładał paluchów do szminki itp...
@dastiina ja od razu pomyślałam, że jakaś macantka złamała nie przeszło mi to przez myśl ale faktycznie mogłam sprawdzić , tusz oddałam siostrze i używała go z inną szczoteczką. Ale po tej sytuacji boję się, że jak nie otworzę to znów trafie na taką niespodziankę ale też tusz mi będzie od tej pory wysychał Tak źle i tak źle..
Jak już ktoś go wycisnął to szkoda że jeszcze w tym sklepie się nie golił przecież żeby czuć zapach nie trzeba wyciskać ani psikać. Zazwyczaj czuć . Ja podobnie miałam z fluidem jak kupowałam na dzień mamy mamie, wzięłam ostatni z rzędu bo dwa pierwsze zauważyłam że mają zerwaną boczną naklejkę , a przecież tester był więc nie rozumiem niektórych ludzi. I zawsze biorę ostatnie z rzędu kosmetyki.
Też kupiłam ostatnio używany żel do golenia a raz w Rossmannie kupiłam tusz do rzęs do przetestowania wrzuciłam go do pudełka z rzeczami, które po jakimś czasie otwieram. Otwieram po kilku miesiącach a tam brak szczoteczki sam patyk bez szczoteczki.Nie cierpię jak ktoś otwiera kosmetyki szczególnie te do makijażu i najbardziej da się to zaobserwować na promocji -49%, ale po tej sytuacji już sama nie wiem co myśleć. Nie ma innej opcji trzeba otwierać bo inaczej taki wymacany lub uszkodzony kosmetyk trafia do Ciebie..
Dlatego zawsze biorę do koszyka ostatni egzemplarz z rzędu, albo te końcowe, nigdy nie biorę tych pierwszych właśnie z tego względu. ;P