Otwieranie kosmetyków w sklepach
Strona 2 / 4
Ostatni w kolejce z półki, żeby nie był zmacany i powyciskany. Ja sama nie mam tradycji wąchania i wyciskania produktów, wystarczy przeczytać na opakowaniu zapach lub inne rzeczy, bo jeśli wiem, że jest owocowy, to go wezmę, a nie wyciskam żeby się wylewało
Ja otwieram tylko żele pod prysznic i dezodoranty (tylko jeżeli ktoś już wcześniej go psiukał i czuć zapach w zakrętce). Żele po prostu wącham przez dziubek, ale nie wylewam go sobie na ręke czy cos takiego. No i biorę ten wąchany jeżeli zapach mi pasuje. Sama nie raz spotkałam się szczególnie na kolorówce, że wszystko było pootwierane. Nic tak nie denerwuje jak korektor gdzie każdy jest już rozpaćkany, albo podkłady
NIe powinnaś tak robić niestety, lepiej w internecie sprawdzić
Kiedyś w rossmanie widziałam jak babeczka malowała się kilkoma tuszami i to nie były testery.... Masakra. Przez co ja raz kupiłam tusz i po otwarciu w domu okazał się zaschnięty. I to nie jakiś tańszy tusz tylko z maxfactora więc wiecie troche szkoda jak wydacie już trochę pieniędzy a tu kicha.
ps nie mogłam zwrócić bo wzięłam go na wyjazd i nie byłam blisko rossmana
Zdarza mi się otwierać produkty w drogerii, ale są to tylko tusze do rzęs. Otwieram je, bo chcę sprawdzić jaką mają szczoteczkę - silikonową czy z włosiem a dla mnie to bardzo istotne. Niczego więcej nie tykam. Nie ogarniam macania cieni, szminek i innych produktów, szczególnie kiedy mają testery.
Wczoraj w rossmanie chciałam kupić podkład, były testery i w nich całkiem sporo. Kiedy wybrałam już kolor i chciałam wziaść podkład okazało sie ze na 6 podkładów 1 był tylko cały nie otwierany a reszta wyciskana upaćkana. No masakra
lepiej jak płacą ;P niż jak po półkach można znaleźć "rarytasy" typu nadjedzone batoniki, bułki czy nadpite napoje
Rozumiem wąchać np. żel - kiedy tylko wąchasz, nic nie naciskasz, ale kolorówka cała w palcach, aplikatory uwalone - z korektorami to jest koszmar, bo niestety zawsze są wysmarowane, aż mam ochotę je całe alkoholem wymoczyć, bo to koszmar.
chyba większość osób tak robi ...ja mam to przyzwyczajenie jeszcze od mamy...zawsze mówiła, żeby "brać te z tyłu" ;P ....mimo wszystko staram się jeszcze dodatkowo sprawdzić, czy wszystko z danym produktem OK....oczywiście w miarę możliwości
ja tak ostatnio miałam z korektorem pod oczy ....tester był a 4 korektory i tak pociapane i żadnego "czystego"
Dlatego warto brać kosmetyki z końca półek. W sumie w spożywczym to samo. Wiadomo, że makaron z brzegu będzie "wymacany" i pognieciony. No cóż. Ciężko z tym walczyć. Mnie się zdarza otwierać właśnie rzeczy w takich opakowaniach jak to na foto, ale nie używam produktu a sprawdzam właśnie, czy ktoś czasem już sobie nie poużywał czy nie zepsuł bo i tak się zdarza.
Czy to wkurzające? Owszem. Tak samo denerwuję się, gdy ludzie w spożywczym jedzą lub piją coś w kolejce do kasy a potem za to płacą. Rozumiem, że dziecko może krzyczeć za lodem czy lizakiem. Chociaż dobrze wychowane nie będzie... Ale żeby dorosły nie mógł poczekać z otworzeniem czipsów czy coli? Przegięcie.
Mam takie samo zdanie jak Twoje - testować można to, co ma testery, czyli kolorówkę i perfumy - całej reszty się NIE OTWIERA! Polecam zatem sięgać po sztuki z głębi półek - jest szansa, że żadne babsko jej jeszcze nie przewąchało.
Nigdy tego nie robię i też uważam to za okropne... Według mnie nie powinno mieć to w ogóle miejsca, zwłaszcza ,ze od momentu otwarcia często produktowi zaczyna lecieć data ważności i potem nie wiadomo ile tak na prawdę powinniśmy go trzymać. Sama zaczęłam otwierać produkty właśnie tylko po to by się przekonać czy nie są otwarte a jak opakowanie jest czyste to pakuje do koszyka...
Popieram temat mam identyczne zdanie
perfumy wiadomo trzeba sprawdzić
ale inne rzeczy no bez przesady i tak nuta zapachowa jest zawsze opisana
czyli wiemy czego sie spodziewać jednak kochana myślę
że to sie prędko nie zmieni a w sumie chyba nigdy zawszę będą osoby którę zrobią po swojemu dla nas rada sprawdzać w sklepie .
Masakra przy promocji -49% w Rossmanie kobiety stoją otwierają sprawdzają,wymazane szafy jak chce wziąć swój kolor patrze,a otwarty albo połowy produktu nie ma.
W Lidlu mnie to uderza. Kurde, rozpakowane 15 koszulek w rozmiarze S... Fajnie, ale nie wystarczyła 1? ;x
Oj mnie też to strasznie denerwuje ;/ to już nawet nie dotyczy tylko kosmetyków w drogeriach, nawet w marketach połowa rzeczy ma pootwierane opakowania. Ludzie dosłownie jak bydło nie patrzą co robią, otworzą 5 opakowań żeby sprawdzić produkt, a na koniec i tak wybiorą ten zamknięty i zostawią po sobie syf. Totalnie nie rozumiem co nimi kieruje