Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 947 / 2920
Też sobie ponarzekam na śnieg.. kocham zimę i kocham śnieg ale dzisiaj to przegięcie... do pracy mam jakieś góra 4 km ale przez ten śnieg nie mam się jak dostać teraz do domu i od 11 jestem po pracy ale o 14:30 mam szkolenie i muszę siedzieć do tej godziny i czekać czy w ogóle Ci od szkolenia dojadą ale jak patrzę na to co się dzieje to szczerze wątpię..
A w dodatku już znowu słyszę kto na zwolnienie idzie więc pewnie będę musiała jakieś zastępstwa robić, których mam w tym roku już szczerze dosyć. Następny tydzień też wolałabym mieć luźniejszy żeby sobie na spokojnie naszykować wszystko do świąt i po prostu odpocząć, to już znajoma mi mówi że musi iść na zwolnienie bo już nie ogarnia i musi odpocząć.. i wtedy ja za nią będę musiała zastępstwa robić codziennie i zostawać kilka godzin dłużej
Zmiana klimatu
A tak serio, to dawno mnie tak długo nie trzymało przeziębienie jak po tym nieszczęsnym londynie...
Drapie mnie w gardle i mam lekkie dreszcze, zapowiada się kiepski początek tygodnia 😔
teraz wczoraj wrócilam i byly jeszcze opoźnienia przez minusowe temperatury. Najgorzej że my mielismy zimno w domu bo było caly czas 16 stopni, maks 18...
Pada już 3 dzień a o naszej ulicy pługi zapomniały. Jeszcze jest tak ostro z górki przy skrzyżowaniu, hamowania nie ma żadnego. Dziś już wpadłam w poślizg przy 5 km/h i prawie w rowie wylądowałam. Co chwilę się tam ktoś zakopuje i trzeba auta wyciągać. Gdybym nie miała quattro to bałabym się z domu wyjechać.
Moja droga do pracy trwała dziś 50 minut, co normalnie jadę 20-25 minut.
To jest istna tragedia. Wsrstwa kilkunastu centymetrów śniegu ewidentnie nawet nie przejechana plugiem ani razu...
U mnie też ciągle pada, pług jeszcze dzisiaj ani razu nie przejechał. Na drodze jest jeden wielki lód, a na tym warstwa śniegu 🤦.
Też muszę dzisiaj wsiąść do auta i jak sobie pomyślę że mam jechać w taką pogodę to mam palpitację 🙊
Moja droga do pracy to istna masakra. No jak to możliwe, żeby w grudniu spadł śnieg...
za dużo chyba na siebie wzięłam. Nie mam ostatnio na nic czasu i z niczym się nie wyrabiam 😄 nie mamy nadal choinki, prezentów ozdób 😏
Doskonale Cię rozumiem, każdego dnia coś więcej a jeszcze się nie ogarnęło założeń z dnia poprzedniego
Od kilku dni jestem w totalnym niedoczasie, a przyszły tydzień będzie jeszcze gorszy. Codziennie coś - zaczynam jutro całodzienną wycieczką z bandą drugoklasistów. Już się boję!