Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 879 / 2920
@wenkka a to u mnie właśnie na odwrót, nauczyłam się dawkować i od tego momentu skończyły się napady na słodycze ale dobra, Raffaello to był surowy przykład, jak mam Raffaello to zjem ze 3 do kawy kiedyś zjadłabym całą paczkę od razu
Kurkowe i paprykowe lays z pieca, uwielbiam a z klasycznych to tarta grzybowa i zielona cebulka, ale mi narobiłyście smaka na cziperki
Idź w swoim mieście do PFRON https://www.pfron.org.pl/osoby-niepelnosprawne/rehabilitacja/turnusy-rehabilitacyjne/
https://www.turnusy.rehabilitacyjne.pl/list/rodzaj-dysfunkcji-lub-schorzenia-z-uposledzeniem-umyslowym
Wiem tylko tyle, że dokumenty składa się do pfron i sama wybierasz sobie jaki ośrodek i gdzie (tam na stronie PFRON jest lista tych ośrodków). Ja żałuję że nie złożyłam tego w tamtym roku dla córki bo mogliśmy jechać. Za dziecko i opiekuna płacą oni, ale też coś patrzą na dochody 🤷.
Moja koleżanka była na takim turnusie z synem 2 lata temu. No to za nią i za syna zapłacili, ale pojechali całą rodziną to dopłacili tylko 1200zł tak że nie ma tragedii myślę 🙊. Chciałabym w tym roku złożyć, ale też w sumie nie wiem jak będzie bo mamy teraz budowę na głowie 🤷.
A no i tak z pół roku wcześniej trzeba złożyć papiery
Narobilas mi smaka na chipsy nie no nie mogę bo cały trening pójdzie w las ale zjadłabym takie Lays z pieca
Prawie 35 km interwałem tak pedałowałam przez godzinę bałam się że rowerek się rozpadnie aż mój mąż przyszedł dwa razy sprawdzić co wyprawiam
Hahahaha brzmi znajomo 🤣🤣🤣 to mnie dzisiaj teściowa przyniosła takie małe kuleczkowe ciasteczka w czekoladzie. To jest dopiero zaraza. Jak miałam to poprzednio to cały czas podjadałam. Bo to takie malutkie i dobre 🙈
Hahaha dokładnie! 🤣 W ogóle ja pamiętam, że przed ciąża nie lubiłam słodyczy, rzadko kiedy po nie sięgałam, musiało mnie totalnie "najść". A teraz to ja nie wiem, to hormony czy co? 🙈😆
U mnie niestety jest tak, że ile raz obiecujemy sobie z mężem, że koniec ze słodyczami, chipsami i itp. to jak przychodzi weekend i nigdzie nie jedziemy to zaczyna się poszukiwanie chociażby malutkiego skarwka czekolady. Jak kończę zmianę np. w sobotę i wracam do domu to już w progu słyszę męża (jak dosłownie małe dziecko) "kupiłaś może coś dobrego na wieczór" 🤦
Ty z siłownią a ja z rowerkiem stacjonarnym... Nie mogłam zejść po schodach 🤦
Okej, to większy problem. 😂 U nas rzadko jest coś słodkiego, ewentualnie po urodzinach i po świętach, właśnie Rafaello.
Też bym tak robiła... Niestety mój chłop rowniez uwielbia słodycze i zawsze cos w tej szafce musi byc. Na dodatek dziadkowie często mojej córce też kupują cos słodkiego... co później ląduje w moim brzuszku 😆 Tyle razy mówiłam żeby nic nie przynosili a tu jak grochem o ścianę...