Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 721 / 2920
Kurczę, a może się tam coś wysuwa u góry jak markiza? Wygląda mega, A nawet jeśli nie ma zadaszenia to będę trzymać kciuki żeby nie padało 🥺🙏🏻
Ogólnie moja młoda nauczyła się podnosić więc nie jest już tak pięknie jak było daje nieźle popalić Tym bardziej że jest małym uparciuchem. Ogólnie mi się w nocy śni że ona gdzieś spada i to dosłownie bo próbuję ją łapać i padam w ściany i może jest to troszeczkę moje przewrażliwienie ponieważ nie chcę żeby się gdzieś uderzyła lub coś jej się stało kropka doskonale rozumiem że taka kolej rzeczy ale no siła wyższa..
Dodatkowo u mnie dzisiaj jest naprawdę straszna pogoda będzie cały dzień padało a nie jest to dobrze ponieważ znowu jestem cały dzień i sama z młodą i wyjście z psem będzie ciężkie.
Dodatkowo mam jeszcze troszeczkę zaległości w pracy i muszę to po prostu nadrobić kiedy nie mam pojęcia.
Ale nic nie zrobię Trzeba po prostu przeżyć
Może balia pod dachem jest? Ja tak miałam w lutym domek z balią i śnieg walił ostro ale był dach i było super
Posłuchałam dziś w radio zapowiedzi naszej partii rządzącej na zmiany od nowego roku i aż się zagotowałam na wzmiankę, że nasz budżet ma się świetnie i jest z czego brać... 🤬
W weekend było takie piękne słońce, a dziś leje… i z tego co patrzę cały tydzień zapowiadają taką pogoda, łącznie z weekendem, a jadę na panieński i liczyłam, że będzie już ciepło bo specjalnie wynajęliśmy domek żeby być tez na zewnątrz i przede wszystkim mamy balie więc w deszczu to nie będzie chyba przyjemne.
Zaraz oszaleje. Niedość, że o 2 w nocy obudziłam się z durnego snu i nie spałam, dopóki K nie zaczął dzwonić budzik to teraz próbuje przysnąć i zasypiam na chwilę, bo na lewym boku mam na maksa zatkany nos, na prawym się odtyka, ale znowu drętwieją mi tak ręce, że wytrzymuje na tej stronie maks 30 minut. Jestem padnięta, ale zaraz chyba po prostu dam sobie spokój i wstanę ogarniać mieszkanie
Do tego padła mi prostownica. Powinnam dziś zamieszkać w tym wątku, bo wszystko idzie dziś źle
Poddaję się ze swoim uchem Próbowałam już na siłę je przebić ale jest tylko krew i nie idzie dalej.
Jutro zaczynam tydzień na pierwszą zmianę. Strasznie nie lubię wstawać tak rano. 🫣 Pocieszające jest jedynie to że rano już widno będzie 😊
No i będę musiała jeszcze 2h odpracować, więc po pracy będę lecieć z buta kilka km na pkp. 😅 Bo nie ogarniam miejscowych autobusów i wolę się przejść, ale późno będę w domu. Oby Jutro nie padało to bym miała od razu Jutro te 2h z głowy.
Mama mi wczoraj napisała, że z naszym psiakiem nie jest najlepiej. Strasznie się martwię.
Mam nadzieję, że nie wylała gorącej tej zupy Wtedy to bym zrobiła awanturę w ciul o to.
Ja to samo... w piątek się dosłownie kończyłam, bolało mnie gardło, szyja, uszy, migdały, oczy mi lzawily, nie szło nic nawet zjeść ani wypić
Rozłożyło mnie po wczorajszym dniu.
Wstałam wczoraj rano z bólem gardła i nic więcej mi nie było.Pojechaliśmy do Wawy na komunię i spędziliśmy czas w okropnej restauracji.
Nie dość,że kelnerka wylała na mnie rosół,to w ogóle mnie nie przeprosiła,tylko poszła rozdawać zupę dalej.Cała obsługa była mega chamska.
Druga kelnerka rozdawała drugie danie i moja siostra i dziewczyna brata powiedziały,że dziękują,ale one mięsa nie jedzą,więc wezmą coś z przekąsek i tu kelnerka na cały regulator,że jak to tak? Wczas ją ponformowały i to nie jest już jej problem.I jeszcze pół biedy jakby powiedziała to neutralnym tonem,ale ona wyskoczyła z pretensjami i jeszcze jak szłam do łazienki,to słyszałam jak obgaduję dziewczyny.Potem mój wujek wziął talerze ze stołu obok i przyleciała kelnerka,że proszę to zsostawić przecież,to talerze nie do przekąsek.I znowu powiedziała,to z pretensją w głosie.
Już nie mówiąc o tym,że pomogłam kelnerce zabrać brudne naczynia ze stołu,to też żadnego głupiego dziękuję nie powiedziała.
Tak ogólnie jak patrzyłam na te kelnerki,to jakby za karę tam były.
No,ale później byliśmy w łazienkach królewskich i zaczęło mi z nosa ciec.
Jak wrcaliśmy,to miałam już nos cały zawalony,że oddychać nie mogłam.
Po powrocie do domu wzięłam polopiryne,bo złapała mnie gorączka i czuję się teraz jakby mnie walec przejechał.
Nie mam już siły do mojego psa 😭 kocham ją najmocniej ale cały czas jest chora i nie możemy sobie z tym poradzić... w tym roku na leki poszło ponad 2 tysiące... zdążyła zaliczyć cieczkę, zapalenie pęcherza, nawrót zapalenia skóry a później infekcję spojówek w kwietniu urojoną ciążę i drożdżaki... Weterynarz doradził nam sterylizację( podobno to uspokoi nam hormony i spadki odporności więc będzie łatwiej walczyć z alergią). Na czwartek mamy umówiony zabieg sterylizacji a przy okazji miała mieć czyszczone ząbki bo przez te alergie nie może jeść dentastixsów i ma kamień... a tu wczoraj niespodzianka, okropne zapalenie ucha 😭😭 jutro wizyta u weterynarza i najprawdopodobniej zabieg trzeba będzie przełożyć (byćmoże dopiero na końcówkę roku czyli po następnej cieczce).Do zabiegu pies musi być zdrowy a ona od stycznia zeszłego roku nawet przez jeden cały miesiąc nie była zdrowa.
Coraz trudniej to wszystko udźwignąć 💔