Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 614 / 2920
Dopóki coś złego się nie stanie. A wtedy już może być za późno... Oby nie...
Ja na prawdę zdaję sobie z tego sprawę, ale pewne przyzwyczajenia ciężko zmienić
Właśnie to odmienne zdanie, ktore glosno wyrazilas, dyskwalifikuje Cię jako racjonalnego kierowce i według mnie mogącego stwarzać zagrożenie na drodze dla innych...
@Kamilabea myślę, że dalsza dyskusja z Tobą nie ma sensu. Masz tak straszne poglądy, że aż mnie to przeraża. A jeszcze bardziej boli mnie to, że jest więcej takich osób.
Przeraża mnie też to, że moje dziecko przechodząc przez ulicę w drodze do szkoły może trafić na takiego kierowcę jak Ty, który ma gdzieś przepisy.
Życzę Ci żebyś nigdy nie przeżyła tragedii spowodowanej nadmierną prędkością i zmieniła poglądy.
Ok, niech każdy jeździ jak chce - jak kierowca będzie jechał stówka pod szkołą, bo chce i wjedzie w grupę uczniów, to jest ok? Jak kierowca nie dostosuje prędkości do warunków atmosferycznych i rozpędzony spowoduje karambol na autostradzie, gdzie ranne zostaną całe rodziny, to jest ok? Co z tego, że odsiedza kary, jak życia czy zdrowia to nie zwróci.
Oczywiście, że mam prawo jazdy. Co to za dziwne pytanie. Mam nie mieć, bo mam odmienne zdanie do niektórych osób?!
I to jest według Ciebie argument na to, że nie ważne jaką prędkością się jeździ, wszystko się może zdarzyć?
Mam nadzieję, że nie masz prawa jazdy.
Żeby nie było - nie twierdzę, że jeżdżę idealnie przepisowo i nie przekraczam prędkości nawet o 1 km/h. Ale nijak się to ma do brawurowej jazdy w miejscach do tego nie przeznaczonych (zwłaszcza w terenie zabudowanym), gdzie jest kolosalnie większe prawdopodobieństwo zabicia człowieka.
A tu Cie zaskoczę, bo mam i uważaj, ta ignorantka Zdała za pierwszym i jeżdżę autem często
Moja kuzynka wracała do domu. Przy 50 wjechała w barierkę przy moście. Zginęła na miejscu
To już 2 lata. 🫣
Jak to się mówi: idiotów nie trzeba siać, sami się rodzą.
Mnie samochód też kiedyś potrącił i również był to pijany kierowca. Żeby jeździć naprawdę trzeba umieć myśleć, bez tego niestety źle się kończy.
"Jak będzie się miało coś wydarzyć to i tak się wydarzy. Nie ważne czy to będzie 40 czy 140."
Owszem, jest różnica, i to kolosalna. Przykład z życia mojego znajomego, teraz już niestety ś.p. przez swoją głupotę:
Zaraz po odebraniu kupionego auta wracając do domu jechał wioską 140 km/h, bo chciał wypróbować auto. Wjechał w drzewo, zginął na miejscu. Całe szczęście (w wielkim nieszczęściu), że był w tym samochodzie sam, bo kolega jechał drugim autem za nim.
Nie powiesz mi, że gdyby jechał tą wioską 40 km/h (bo limit był do 50 km/h), to ten wypadek skończyłby się identycznie, bo to bzdura.
Mam nadzieję, że nie masz prawa jazdy. Serio, tacy ignoranci nie powinni wsiadać za kółko.
Ciekawe czy tak samo byś mówiła, gdyby taki brawurowy kierowca zabił Twoje dziecko, męża, rodzica...
Normalnie nie jestem aż tak szorstka, ale gdy przeczytałam zdanie "Ja wychodzę z założenia, że niech każdy jeździ jak chce.", to nie mogłam się nie odezwać. W głowie mi się to nie mieści, że ludzie z takim myśleniem w ogóle dostają prawo jazdy. Po coś są te przepisy, i nie chodzi tu tylko o mandaty i kary, ale o coś dużo ważniejszego.
Jak potrące kogoś mając 40 km/h to jest szansa że przeżyje, a jak potrącę kogoś jadąc 140 km/h to już raczej nie. Taka jest różnica.
Ty chyba nie wiesz co mówisz. "Ja wychodzę z założenia,że niech każdy jeździ jak chce" - jak to przeczytałam to aż mnie zatkało. Bo z tego wynika, że masz gdzieś przepisy, że każdy może sobie jechać 150 km/h w mieście. Wiesz, gdyby każdy miał takie podejscie jak Ty, to dziennie mielibyśmy tysiące wypadków w miastach.
"Zdecydowanie wolę takich kierowców niż tych co się wleką 40, bo ograniczenie do 50" - wybacz, że to napisze ale tu wykazałaś się totalnym przejawem ignorancji i głupoty. Albo naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego co piszesz. Ja czasem jeżdżę 40 km/h w miescie jak leje deszcz i nie czuję się żeby mi cos ubyło.
Jak się ma za dużo adrenaliny to się idzie na siłownię, albo na boks, a nie wsiada za kółko i zapieprza po mieście 100 km/h, gdzie mamy ruletkę "zabiję kogoś albo nie zabiję".
I co nigdy nie przekroczyłaś prędkości nigdy nie wyprzedziłaś na ciągłej, nigdy nie złamałaś żadnego przepisu o ruchu drogowym?
Jak będzie się miało coś wydarzyć to i tak się wydarzy. Nie ważne czy to będzie 40 czy 140. Gdyby taka sytuacja miała miejsce u mnie... hmm pewnie była by to przykra strata jak każda śmierć, ale nie zrobiłabym na pewno linczu na kierowcy. W tedy byłabym zwykłą hipokrytką.
NIe, serio, totalnie tego nie rozumiem. Miałam się nie odzywać, ale no nie mogę, co to jest za tekst "niech każdy jeździ jak chce"??? Od tego są przepisy, żeby regulować to jak można jeździć. Jestem kierowcą z prawie 10-letnim doświadczeniem, w pracy zrobiłam mnóstwo kilometrów z uwagi na specyfikę pracy - i jak wkurzają mnie "niedzielni kierowcy" co jadą o wiele mniej niż prędkość dozwolona, tak jeszcze bardziej wkurzają mnie tacy ignoranci co zapie*dalaja tyle ile im się podobą nie zważając na warunki, ograniczenia i innych uczestników ruchu, zachowując się jakby byli jedyni na drodze. W największej mierze przez tych drugich powodowane są wypadki i giną niewinni ludzie.