Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 404 / 2920
Zamówiłam w sobotę karme dla psów, dziś jest Czwartek wieczór i nawet nie jest nadana paczka. Psy nie będą miały zaraz co jeść 🙄
Dostałam plan zajęć na drugi semestr i jestem załamana tak beznadziejnych godzin to jeszcze nigdy nie miałam...
Dziewczyny, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Mój mąż po niemal 10 latach w jednej firmie, gdzie zarabiał naprawdę dobre pieniądze, zmienił całkowicie branżę. Zaczynał znowu od samego dołu, od stażu. Dzisiaj, po 1.5 roku awansował już dwa razy. Dalej nie zarabia tyle, ile w poprzedniej pracy, ale chodzi do pracy zadowolony, a przed wszystkim nie jest taki nerwowy jak z niej wraca.
Oj tak, właśnie o to chodzi. Tak to też sobie tłumacze, że teraz tkwię w bagnie ale przynajmniej je znam i wiem czego mogę się ogólnie spodziewać. Ale mogę trafić gorzej, na całkiem gorsze bagno... I tego się boję. Tym bardziej że mam prace na miejscu, dojeżdżam do niej max 7 minut włącznie z odstawieniem córy do przedszkola. I zarobki też są spoko. Także przez to tez mi jest ciężko podjąć ta decyzję o zmianie...
Dokładnie 😕 Mnie męczy takie coś, że boje się jak trafie do innej pracy to będzie jeszcze gorzej i będę żałować. Zawsze mam w głowie takie coś i to też jest nie dobre 😔
Cieszyłam się, że będę miała dwie ładne wiskozowe sukienki na lato z vinted, dzisiaj przyszły i obie za małe
U mnie atmosfera jest fajna, praca też niestresująca, ale wynagrodzenie już nie do końca. Po tej podwyżce minimalnej kwoty wychodzi na to, że będę zarabiała tylko 80 zł więcej, a wcześniej różnica wynosiła ok 400 zł. Umowę mam do końca marca i sama nie wiem co robić, bo jednak ciągnie mnie do fotografii
No to piateczka w takim razie. Niefajne jest takie uczucie, bo człowiek czuje ze stoi w miejscu, nie rozwija się, a swoją energię marnuje na denerwowanie się szefem/współpracownikami/atmosfera w pracy...
Mam w tym momencie dokładnie to samo. Codziennie siedzę w tej pracy i myśle, czy ją rzucić czy nie i wrócić do Polski. Praca sama w sobie fajna i spokojna ale ludzie dołują. A teraz zmieniłam zmianę bo nas wywalili na inną. No i już w ogóle mi się odechciewa pracować w takim towarzystwie.. 😕
Kolejny dzień z synem w domu, już odliczam dni żeby poszedł do przedszkola 🙏
W kamienicy mamy piec dwufazowy więc mamy ogrzewanie mieszkania i wody gazem... Mamy czujnik też czadu i gazu jednak bez kominiarza piec zostaje wyłączony
Dokładnie! Niestety ten stres zostaję we mnie jak wychodzę w pracy i często wystarczy jakiś mały zapalnik żeby to ze mnie się wylało w domu. Mimo że staram się jak mogę, ale każdy ma gdzieś te swoje granice... Zarejestrowałam się ostatnio na pracuj.pl i na LinkedIn. Mam nadzieję że coś w końcu znajde...
To podobnie jak u mnie. Też czuje się niedoceniana i jest mi z tym zle. Czesto nie moge nic zrobic sama bo tak szef ogranicza nasze indywidualne pole manewru i wtedy czuje sie po prostu jak debil. Jak raz się ostatnio postawiłam to się ewidentnie na mnie wyzywa i szuka na sile pretekstu żeby się przypieprzyc...
Życzę aby myśl o zmianie w końcu się urzeczywistniła. Pamiętaj, że spokój i zdrowie psychiczne to bardzo ważne rzeczy i nie ma sensu go poświęcać dla kogoś kto tego nie docenia. Sama nie jestem fanką mojej pracy, ale to przez jej specyfikę a nie atmosferę. Pomysł, że jak wracasz zestresowana to się na wszystkim odbija, również na Twojej córeczce. Trzeba zrobić w końcu ten jeden odważny krok, choćby przeglądanie ofert i aktywne rozglądanie się.
Poprzednią pracę też lubiłam (grafik komputerowy) i lubiłam współpracowników, ale hajs i szefowa to słabe punkty. I z jednej strony było mi szkoda zostawiać to miejsce, ale z drugiej czułam się niedoceniana i źle i tego nie chciałam.
Tak, to zdecydowanie za długo... Ogólnie lubię swoją pracę, wszystko byłoby okej gdyby nie atmosfera i chaos wprowadzany przez szefa... Pracuje w handlu i obsłudze klienta.
Ja już jestem na skraju wytrzymałości... Co by się nie zrobiło jest źle. Szef wprowadza taki chaos, wiele ustaleń nie pamieta, caly czas zmienia wymagania, raz jedno jest dobrze a raz całkiem coś odwrotnego. Nie da się pracować w takiej atmosferze. Albo wyzywa nas że jesteśmy leniami, co zapierdalamy jak małe mróweczki. Serio, ja po 15 jak wracam do domu jestem tak zajechana psychicznie, ze głowa mała...