Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 397 / 2893
Akurat nie miałam na myśli wolontariatu bo tam za wykonaną pracę wynagrodzenia na konto nie dostaniesz. Raczej miałam na myśli chociażby pracę mojej mamy. 😉
Jeśli się lubi swoja pracę to nawet sprzątanie toalet może dawać satysfakcje, według mnie nie ważne czy jesteś psychologiem, kucharzem, woźną, listonoszem czy pracownikiem zakładu pogrzebowego - każda praca może dać satysfakcję w zależności od podejścia, bo skoro dany zawód istnieje to znaczy, ze jest potrzebny, tak jak osoby w tym zawodzie pracujący
Ja jeśli mam pierwszą zmianę to wstaje o 3:45, a 4:30 wychodzę z domu żeby na 6 dojechać do pracy
Jak dobrze, że jeszcze dwa dni do weekendu... A najbardziej to odliczam dni do końca mojego stażu. Miało być tak kolorowo, a wyszło jak zawsze. Ten cały szef to kompletna pomyłka.
Nie mam kiedy zrobić sobie pazurków.
Paznokcie odrosły trochę (co mnie w sumie cieszy), ale jak nie zrobię hybryd to zaraz się połamią, a chce długie paznokcie mieć. Żel kupiłam, a naprawdę nie mam kiedy usiąść i przedłużyć. Teraz jak kupiliśmy lodówkę i zabraliśmy się za walkę z pleśnią i malowanie ścian to nie mam kiedy.
Właściwie to mam wrażenie, jakby już jutro trzeba było iść Może nie będzie tak źle Do tego jesienny marazm łapie mnie.
Ja jestem w szoku, ale w tym roku bardzo chcę już wrócić na studia. Nie wiem czy to dlatego, że całe wakacje pracuję, czy się cieszę z rozpoczęcia nowego etapu, czyli magisterki
Za miesiąc mam pierwszą część kolokwium... Czas zacząć się uczyć, ale taaaaaak mi sie nie chce.... po pracy mam jedynie ochotę na to, żeby leżeć i odpoczywać
Kwestia przyzwyczajenia, momentami ciężko zwlec się z łóżka, ale daję radę