Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 396 / 2893
Jak jeszcze Twoja mama prowadzi jakiś przedmiot jak polski, matma itd, że robi często kartkówki i sprawdziany to dramat, serio Ja teściowej czasem pomagam coś sprawdzać, ale czasami co te dzieci napiszą to kabaret by był
Rozumiem jak ktoś pracuje dużo, bo go to pasjonuje albo nie zarabia dużo i musi jakoś się utrzymać, ale ona pracuje, bo ewidentnie dla jej rodziny najważniejsze są pieniądze i tytuły...
Akurat tak często nie robi, bo przedmioty przyrodnicze - ale to prawda, czasem można się pośmiać
Akurat pieniądze i tytuły są ważne - ja chciałam być właśnie takim kimś, kto pracuje dla tytułów, ale życie zweryfikowało plany Już bym chyba wolała, jakby moja mama pracowała dla pieniędzy i tytułów, ale ona pracuje właściwie dla niczego... No dobra, pieniądze są oczywiste, ale w innych szkołach np. bliżej domu też przecież płacą.
Lubie jeździć autem, ale strasznie mnie wkurza jak ktoś z góry stwierdza, ze jak nie pracuje i mam samochód i prawko to mogę być na posyłki lub wszędzie każdego wozić, nie pytają mnie nawet o zdanie czy mam ochotę, nie mówiąc o takich, którzy wręcz mają pretensję jak im odmówię i nie dają mi spokoju. Szkoda tylko, że nie biorąc pod uwagę, ze paliwo kosztuje jak i eksploatacja auta..
To ja mam inne wartości, bo pieniądze, owszem są ważne, ale nie najważniejsze. Pracować ponad swoje siły, żeby móc w jeden dzień wydać 2 tys. na kosmetyki to żałosne (podaję tylko realny przykład). Tak samo to czy ktoś jest doktorem czy profesorem czy kimś tam jeszcze nie ma dla mnie żadnego znaczenia, bo to nie świadczy o jego wartości. Kiedyś usłyszałam, że nie posiadanie wykształcenia to niegodne życie, także tak... Wolę mieć skończone tylko liceum niż mieć tytuł doktora czy profesora i gonić w wyścigu szczurów dla pieniędzy (oczywiście nie mówię, że każdy z "tytułem" taki jest)
Moja mama teoretycznie już chyba jest z tego nieco młodszego, bardziej otwartego na zmiany pokolenia; mnie się wydaje, że u nas w rodzinie w ogóle powszechny jest strach przed zmianami.
jakby nie skarbówka, to tak bym zrobiła ale coraz częściej działam 'jak Kuba Bogu..' i zajeżdżam na stacje, albo na myjnie i czekam aż delikwent bądź delikwentka poczują się niekomfortowo i coś dorzucą, chyba inaczej się nie da
W dużej cześć popieram, mam skończone technikum i nie planuje dalszej edukacji, chyba że znajdę pracę, która będzie mi się podobać i dalsze kształcenie będzie konieczne, albo po prostu będzie szansa rozwoju w danej płaszczyźnie to chętnie
Chyba mylimy zawody - pedagog / nauczyciel i praca dla kasy? Heh A tytułem za rachunki się nie zapłaci ;/
Ja miałam pecha dorastać w rodzinie "idealistów" (jak z koziej d... motorynka, ale to osobny rozdział).
Abstrahując już od tematu zawodu pedagoga i nauczyciela, to są takie moje przemyślenia na temat pieniędzy i uważania się za nie wiadomo kogo, bo jest się profesorem i ma się więcej niż inni Tak mi się akurat przypomniało. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie mam godnego życia, bo nie mam pieniędzy i nie chcę studiować bardziej "prestiżowego" kierunku od socjologii jak np. medycyna
Studiowałam bardziej prestiżowy kierunek i mniej prestiżowy kierunek i nie odczułam żadnej różnicy w podejściu ludzi. Mam wrażenie, że i tak dla większości studia to jedno wielkie , studenci to darmozjady i w ogóle.
Chyba nie uda mi się odzyskać zdjęć z zalanego telefonu ;/ Więc wszystkie zdjęcia na DC, zdjęcia z wycieczek i trochę innych poszło się je#ać, ostatecznie będę szukać kogoś kto się na tym zna i spróbuje je wyciągnąć
Coraz więcej fajnych swopów, a ja muszę się twardo trzymać, bo mam blisko cel