Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 362 / 2893
Też tak czasem mam, jak koleżanki wrzucają zdjęcia swoich dzieci. Ale potem sobie szybko przypominam, że jednak to nie jest jeszcze czas i mam tyle rzeczy do zrobienia. :p (najmłodsza już nie jestem, więc w sumie czas myśleć o dziecku, no ale...)
Pocieszyłaś mnie tak szczerze mówiąc... :p że nie tylko ja tak podchodzę do życia
czuje się taka głupia jeśli chodzi o skladanie różnych dokumentów...
Nie tylko Ty Dla mnie to nadal czarna magia, a co dopiero jak zaczną się "prawdziwe dokumenty".
Haha gwarantuję, że jest nas bardzo dużo. Z blizszych kolezanek zadna nie mysli o dzieciach, ba, w wiekszosci nie maja mężów ani stalych związków. Ostatnio doszłam do wniosku, że w moim przypadku najlepszy moment na dziecko już minął, ale go przegapilam
ha ha uff dobrze, że nie tylko ja tak mam
Swoją drogą właśnie idę po wypowiedzenie z pracy i już się dowiedziałam, że zasiłek mi nie przysługuje dobrze, że od września będę mieć zatrudnienie
Pracuje w urzędzie a do wypelniania niektórych wniosków sama muszę nieźle przysiąść i podumać 😂😂😂🙈
Dajcie spokój. Codziennie mam tę samą rozkminę. Z jednej strony chcę "już" dziecko, z drugiej się boję, że sobie nie poradzę. Po drugie zarówno moja mama jak i teściowa są aktywne zawodowo i wiem że nie miałyby za bardzo czasu żeby mi pomóc, wytlumaczyć, pokazać, a moje koleżanki zawsze mówią "nie wiem co bym bez nich zrobiła", także
Nie bój się Ja nigdy nie miałam małego dziecka na ręku , dopiero jak urodziłam mojego syna. Mieszkałam w UK, więc zero rodziny i na dodatek mój facet mnie zostawił i zostałam sama bez nikogo z małym brzdącem , i dałam sobie radę bez pomocy nikogo. Początki były trudne, ale potem jest coraz łatwiej . I chyba nawet tak było lepiej, bo sama instynktownie wyczuwałam co dla niego najlepsze i bardzo się ze sobą zżyliśmy . A powiem Ci, że czasami pomoc mamy/teściowej jest po prostu denerwująca, bo one często uważają , że wiedzą wszystko lepiej a Ty to w ogóle się nie znasz i wszystko robisz źle ( ja tak miałam jak dzwoniłam do mamy ).
O, to tez. Moi rodzice i teściowie tez pracuja, a babcia no to wiadomo, juz nie ten wiek. A ja jednocześnie nie chcialabym nikogo obarczac opieka nad swoim dzieckiem, ale tez byc aktywna zawodowo - mozg rozwalony. Chyba się sklonuje. Do tego maz pracuje w delegacjach, teraz jest czas, że jest codziennie w domu, ale jest tez tak, że nie ma go od poniedziałku do piątku. A ja nie bardzo mogę sobie pozwolić na jakąś przerwe w pracy, no moze teraz jeszcze mogę, ale skomplikuje to wiele spraw i boje sie, ze nie ogarne wszystkiego - dziecko, aplikacja, praca, egzamin zawodowy...
No faktycznie, dziecko wiele spraw utrudnia. Dlatego najlepiej poczekać na odpowiedni czas.
Mi się udało pogodzić studia, pracę inżynierską, obronę i dziecko, choć nikt nie wierzył że uda mi się skończyć studia mając dziecko. Szczególnie rodzice we mnie zwątpili...
Z perpsektywy czasu z punktu widzenia czysto zawodowego uwazam, że w moim przypadku najlepszy moment na dziecko byl wlasnie na studiach, ale coz, przegapilam. Wtedy miałam w głowie co innego, no i warunki materialne zdecydowanie gorsze. No cóż, chyba ostatecznie żaden moment nie jest dostatecznie dobry, więc czas pokaże.
Jestem w sumie to nie wiem czy zła, czy przybita... Postanowiłam się w wakacje wziąć za siebie. Byłam u dietetyka, bo diety z neta mi nic nie dawały, okej dostałam w miarę okej dietę. Kolejną rzeczą miał być dermatolog, byłam dziś u bardzo polecanej lekarki, a już kiedyś miałam leczony trądzik, ale w sumie było to wyrzucanie kasy w błoto, bo kremy, maści i inne smarowidła nie działały, wiec wypisałam tej babce kilka leków, które pamiętałam, po czym powiedziałam, że wolałabym brać tabletki, niż smarować czymś twarz, bo pracuje przy obsłudze klienta i nie mogę chodzić kompletnie bez makijaży, po czym oczywiście znów dostałam jakieś dziadostwo do smarowania, które ma w 80% taki sam skład jak maść której już używałam. Mam wrażenie jakby ciągle, ktoś podstawiał mi pod wszystko kłody, i nic z moich planów nigdy nie wyjdzie.
Ten tydzień w pracy dał mi mocno w kość, a kolejny będzie dokładnie taki sam I ostatnio ciągle dokucza mi ból karku, chyba praca przy komputerze zaczyna dawać się we znaki
Ja mam wszystko męża, dom i niby chce te dziecko ale coś mnie zatrzymuje... Ostatnio moje upodobania się zmieniają, przestaje mieć marzenia chyba się starzeje...
Też tak mam. Chciałabym dziecko, ale nie wiem czy dam sobie radę, też się boje tego wszystkiego. A za 2 lata 30 lat..
Kurcze nie wiecie jak się cieszę że nie jestem z tym sama... Myślałam zawsze że tylko ja jestem jakaś dziwna że chce ale nie chce, że chciałabym ale się boję itp