Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 305 / 2920
Masakra ciekawe ile razy w tym tygodniu usłyszę to pytanie. Najgorzej, że jestem w pracy i nie mogę powiedzieć tego co bym chciała.
Kurczę, to widzę, że ta jelitówka to na jakąś większą skalę 😥 Właśnie jak kogoś trzymała to max dwa dni.
Ja miałam identycznie i też w piątek 😅 wróciłam z siłowni i zaczęłam się źle czuć. Na początek myślałam, że to od przetrenowania, ale potem właśnie wzięło mnie na wymioty. Akcja była jednorazowa i po tym wszystko przeszło jak ręką odjął 🙃
Ja też dostawałam takie pytania... W tamtym roku miałam kurtkę z paskiem w talii która trochę podkreślała brzuch i te pytania "o, będzie dzidziuś?" "o, jest Pani w ciąży?"
Ludzie są okropni
W piątek złapał mnie okropny wirus, ledwo co dojechałam do Warszawy. Mój Tomek musiał wyjść z pracy wcześniej żeby po mnie podjechać, bo musiałam wysiąść z mpka jak już do niego jechałam. Siedziałam na przystanku na wiacie i myślałam, że umrę. Pierwszy raz takiego wstydu się najadłam, że pod mostem zwymiotowałam 😅 Na szczęście nie było prawie w ogóle ludzi. Do 23 miałam dzień z głowy. Już myślałam, że podróż do Londynu zostanie przez nas odwołana, ale ostatkiem sił udało mi się wstać następnego dnia chociaż jak wstawałam o 5:30 na samolot to nie mogłam ustać na nogach. W nocy z piątku na sobotę znów on wymiotował, a dzisiaj siostra mi pisała, że moja mama...
No niestety i najgorzej, że to dopiero początek W tamtym roku było to samo ''przytyła Pani'', ''czy na pewno nie jest Pani w ciąży''?. Nie można założyć sukienki czy spódnicy bo padają głupie komentarze aż odechciewa mi się przychodzić do pracy.
W naszym mieszkaniu trwa remont, więc na ten czas się wyprowadziliśmy. Nasze mieszkanie jest w starym bloku z wielkiej płyty, a teraz jesteśmy w takim raczej nowym bloku (kilkanaście lat). I wiecie co - zaczęłam doceniać mój blok. Są hałasy, słychać sporo, ale to co jest tu to jakaś masakra. Korytarz jest taki, że to jak tuba rezonansowa się robi. Zamykanie drzwi brzmi jakby ktoś czymś rzucał - a mieszkań kulka na piętrze. Dzieciak biega po mieszkaniu, to dudni na korytarzu jak nie wiem co. Do tego brak przestrzeni - blok na bloku. Przy śmietniku szczury - a to centrum miasta.
Na moim starym osiedlu jakoś tak przyjemniej i czyściej. Nie mogę się doczekać aż skończy się remont!
W ciągu tygodnia w pracy spotkały mnie dwie przykre sytuacje. Najpierw babka spytała czy jestem w ciąży a dzisiaj jakiś dziad alkoholik . Jeszcze jakoś bym to olała ale babka perfidnie położyła mi rękę na brzuchu a dziad na cały sklep wykrzykiwał wręcz, że kłamię . A potem dziwne, że ludzie się okaleczają, robią sobie coś albo popadają w anoreksję
W przyszłym tygodniu kolejna batalia A dzisiaj tak mnie barki bolą że masakra
Dołączam się do Was. Oponka jest zawsze, niezależnie od tego ile ważę i jak dużo ćwiczę.
Spójrz na markę Puma, ja w swoich też mam taką miękką gąbkę. Albo może dokupienie osobno wkładek coś pomoże?
Ogólnie nie sądziłam, że kiedykolwiek będę tak wymęczona jak obecnie. Od 1 maja jestem codziennie w pracy.... i teraz najlepsze - taki maraton czeka mnie do 21 czerwca. Jak nie padnę to będzie dobrze.
Mam dokładnie to samo! Mimo diety i ćwiczeń na brzuchu oponka. Zwiększyłam ilość wypitej wody do 3 litrów i nadal nic. Poszłam do rodzinnego no i oprócz tego, że spojrzał na mnie jak na wariatkę to powiedział, że mam zrobić sobie badania na poziom kortyzolu i poziom hormonów, bo od nich też może być większy brzuch.
Jak wiecie, to wiecie. A jak nie wiecie to wam powiem, że chodzę na rękach. I raz na jakiś czas kupuje sobie buty. I dzisiaj jest ten dzień, że zaczęłam poszukiwania butów bardziej wyjściowych.
Moje obecne takie jakby klapki na wodę służą na wyjście czy po podwórku. Co już nie jest dobrym pomysłem. Pełno kurzu jest i wszystko się brudzi łatwo.
Od razu pomyślałam o Skeczersach. Lubię je mają fajną tą pianke.
Więc wybieram się do galerii z mamą. Pierwsze było Deichman.. nic takiego nie rzuciło mi się w oko. A jak już był fajny model to sam wygląd buta i kolor mi ogromnie nie przypasował. CCC i tu znalazłam fajnie wyglądowo.. i boom ubrałam i tragedia. To przy pięcie wbija mi się w łapsko..
Dokładnie! Jak Cię coś rzeczywiście zainteresuje to czytasz opis. A takie zdawkowe 'cena?' to wiadomo, że scrolluje z nudów...
Byłam u fryzjerki na obcięcie końcówek. Pokazała mi ile zetnie, a potem wstaje i okazuje się, że obcięła mi z 3 razy tyle ile pokazała w palcach, że ma zamiar obciąć.
Klient mnie zagotował 4 minuty przed końcem pracy a ja teraz nie potrafię odciąć pracy i cieszyć się weekendem