Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 26 / 2920
Bardzo mi przykro. Trzymajcie się jakoś.
Może to nie wiele Cię pocieszy, ale możesz się starać o świadczenie pielęgnacyjne na mamę, jeśli nie masz możliwości podjęcia pracy, a mama wymaga opieki non stop.
@madziek1 @frambuesa @Monarea dziękuję wam bardzo za te dobre nadzieje. Niestety wczoraj lekarz powiedział nam że mama odmówiła jedzenia,je coraz mnie,tylko leży,nie ma tej walki u siebie 😭😭 Czy możecie udostępnić link do zrzutki? Już wiemy z siostra że sami nie damy rady a chcemy walczyć do końca o mamę.
https://zrzutka.pl/tmk3n7
Bardzo przykro to czytać Wysyłam dużo energii i mocno trzymam kciuki za pozytywne wiadomości. Trzymaj się
Kochana dużo siły dla Was! Trzymam z całych sił kciuki za Twoją mamę i wysyłam ogrom dobrej energii! Jest w najlepszych rękach! 🧡🧡🧡 Dacie rade to przetrwać i wyjdziecie z tego silniejsi!
Na początku zauważyłam że mama dziwnie mówi,wiecie zapomina słów itd. Ale myślałam że to już może choróba starcza coś w tym rodzaju. Później 2 palce prawej ręki były niesprawne,więc umówiliśmy się do neurologa,wizyta na 7 stycznia i to prywatnie! W sylwestra się przewróciła a tato do mnie zadzwonił w Nowy Rok że ja ta ręka prawa boli. No to ja zadzwoniła na karetkę,zabrały ja a tam się okazało że złamana. Ale to był pikuś. Przy wywiadzie lekarz zalecił tomograf głowy. Okazalo się że to guz. Karetka tego samego dnia zabrała ją na inny szpital w którym jest neurologia. Niestety tam badania wszystkie potwierdzily że to wtórny nowotwór złośliwy mózgu i opon mózgowych. Normalnie nogi mi się ugięły. Polezala kilka dni i doszło do tego jeszcze niedowład prawej nogi. Okazało się że w tym szpitalu nie ma neurochirurgi więc inny szpital. Przyjęcie na 15 stycznia,więc 2 tygodnie strachu i niepewności. Co będzie dalej. 17 usunęły mamie guza w całości i 30 czekamy na konsylium co będą robić dalej. Skąd ten przezut i jaki nowotwór oraz jakie leczenie. Byłam u nie czworaj, niestety niedowład się pogarsza oraZ mowa i pamięć również. Nie wiadomo czy jej płuca w ogóle dadzą radę z chemioterapia lub radioterapia. Jestem tym przerażona,każdy wyjazd kosztuje nas 200zl,na dodatek straciłam pracę i nie wiem teraz czy będę mogła się jej pojąć,bo ktoś musi opiekować się mama. Dziewczyny powoli tracę siły i nadzieje,choć dla mamy staram się być twarda.
Życie jest nie sprawiedliwe ,wiele bym dała aby ten ból,cierpienie syna przeszło na mnie .
Od jutra 27.01 powinnam codziennie wychodzić z domu, bo coś jest. A to impreza promocyjna. A to zajęcia z dzieckiem, a to integracja zespołu koordynatorów. I co? Klątwa Elsy z Krainy Lodu przed drzwiami. Gruby lód, który jest bardziej śliski niż ten poprzedni. Wychodzi na to (jak na razie) że znowu jestem kompletnie uziemiona. Nawet z domu nie mogę wyjechać...
Bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz aż się serducho kraja od środka
Jestem taka zła. Kontaktowałam się z promotorem, wszystko było ok. Listy zamknięte, a ja się dowiaduję, że mnie tam nie ma. Promotor nie wciągnął mnie na listę, dlaczego tego nie wiem. Napisałam wiadomość oczywiście cisza. Nie liczę na nic, bo wiem, że jest już komplet.
Przepadły mi pieniądze z tej akcji bąbelkowej 😕 jak się skończyła, to długo nie dało się ich wykorzystać, a teraz wychodzi na to, że voucher był dostępny przez krótki czas, słabo
Przykro mi że tak rozpoczął się Twój rok. Dla rodzica do najgorsze patrzeć jak choruje dziecko... Życzę dużo siły i zdrowia dla synka ❤️
U mnie rok zaczął się tragicznie . Wogole jakoś mam pecha do tego miesiąca ( Styczeń) . Mój syn trafił do szpitala 11.01 z podejrzeniem wyrostka . Był już w takim brzydkim stanie (wyrostek ) że musieli go operować natychmiast . Zrobili to laparaskopowo co na ogół ma się 3 dziurki jemu zrobili dodatkowa 4 dziurkę bo było ciężkie dojście . Operacja trwała 2h zamiast 30-40 min. Powoli dochodził do siebie ale po drodze zebrała się woda w brzuchu zwalczyli to antybiotykami . Ale syn ciężko oddychał więc potrzebna była konsultacja pulmonologa - okazało się że zebrała się woda w płucach . Kolejna operacja pod ogólna narkoza ( drenaż ) . Na tą chwilę ściągają drenażem wodę z płuc i podają antybiotyki . Nie śpię prawie wcale . Mąż przebywa z synem w szpitalu bo potrzebuje dużo wsparcia . Szef męża powiedział że na luzie da mu pieniądze na mieszkanie ale co cisza nie odzywa się do niego ( szef do męża ) ja od grudnia szukam pracy . Cała ta sytuacja mnie już przerasta . Wszystko się wali . Ja jestem z córką która pobyt brata w szpitalu nie znosi zbyt dobrze ,cały czas się stresuje . Tak bardzo chciałabym już ich mieć w domu ( męża ,syna ) . Przepraszam że się rozpisalam ale musiałam się trochę wygadać.
Zgłosiłam dwóch promotorów. Obaj mnie zaakceptowali, obaj mi odpowiadają. Nie potrafię się zdecydować kogo biorę ostatecznie. Lista jest już w dziekanacie. A ja nadal w punkcie wyjścia
Na magazynach to norma xd. Czy jest mało ludzi czy dużo po jakimś czasie zawsze tak się to kończy😅