Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2135 / 2918
Zepsuł się nam piec, więc tata w czwartek kupił nowy.
Już mama go przetestowała- upiekła w nim m.in ciasto i było wszystko OK.
Dziś zrobiłam sobie frytki- no prawie, bo cała wewnętrzna szyba poszła.
Nie wiem dlaczego- usłyszałam jedynie huk...
Ja to mam pecha... ani obiadu z piekarnika, ani pieca.
Także no... - na dodatek byłam sama w domu
Pełno szkła... które jakoś ogarnęłam, ale resztę musi już tata jak wróci z pracy.
(miała być dziś domowa pizza wieczorem, jak wrócą rodzice i odwiedzi nas siostra ze szwagrem- ale cóż...)
Musze się wziąć za pisanie pracy inżynierskiej bo za miesiąc mam oddać pierwszy rozdział do tego boli mnie gardło i chyba rozkłada mnie przeziębienie
Hahaha, ja się zastanawiam, czy czytać rzeczy, które mam do czytania, czy dodawać mega zaległe chmurki . Wygrały chmurki . Ale zaraz muszę powiesić pranie i zmusić się do czytania, póki współlokatorek nie ma... Oj, dziś mi nie pójdzie (zresztą czy kiedykolwiek mi idzie?)
Zastanawiałam się czy kończyć pracę licencjacką czy pisać recenzję książki, wygrało to drugie
Popieram Cię i trzymam kciuki Mi to zajęło ok. 4,5 roku, żeby wreszcie się trochę usamodzielnić, ale teraz nareszcie zaczynam mieć poczucie, że żyję. Szkoda mi tylko, że to ostatnie parę miesięcy i wkrótce będę musiała wrócić do rodziców na dłużej .
Dlatego bez wahania wyprowadziłam się ponad 6lat temu do faceta po prawie 2 miesiącach znajomości.
Wolę mój pochrzaniony związek niż wysłuchiwanie jaka to matka nie jest, o spadku i wielu innych głupotach, które na 99,99% nie są prawdziwe.
Gdyby nie to że mam ciężką sytuację i czekam tu na wizyty u dentysty i rozmowę o pracę to bym wróciła do siebie - już chyba wolę nasze zaplechowane mieszkanie niż atmosferę w domu rodzinnym.
Jasne, że do zrobienia. Ja uciekłam od chłopaka uzależnionego od narkotyków i alkoholu. Żadna różnica czy to przyjaciel, chłopak czy ojciec. Jak psychicznie i fizycznie przez niego źle się czuje człowiek to po co sobie zdrowie psuć. Nie było łatwo, bo było ciężko, ale się udało.
Jak wolisz. Anyway, ja bym uciekała, byle dalej, fizycznie i mentalnie. To niełatwe, ale do zrobienia.
@Lacrimosa Ale to nie o to chodzi że jest alkoholikiem. Choć ostatnio faktycznie przegina z alkoholem.
On i na trzeźwo potrafi z matką się żreć i wszystko jej wypominać. Także ten. Policji żadnej wzywać na pewno nie będziemy.
Sąsiad na górze znowu się trzaska i wierci od rana ja zwariuje, ostatnio grubo przegina
No bo mnie zaraz trafi... drugi raz z rzędu pomyliłam dane logowania przy płatności przez PayU i muszę pisać do sklepu, co dalej z tym fantem.
Zawsze zaczyna się od detoksu. Na ogół na detoksie też się kończy, ale to już osobny rozdział. Detoks ma to do siebie, że na niego awanturującego się delikwenta może dostarczyć policja/straż miejska, więc wszystko, co musicie zrobić, to poczekać na odpowiedni moment i zadzwonić. Będziecie go mieć z głowy na kilkanaście dni chociaż, a może coś zaskoczy. Z alkoholikiem nie ma się co patyczkować, bo tu już może być tylko gorzej.
Ja już nawet nie wiem jak to ugryźć. Mama też by chciała coś z tym zrobić, ale same nie wiemy co. A już w ogóle gdzie takie przymusowe leczenia są i jak to wygląda. Bo same to my na pewno nic nie zdziałamy.
A siostra często trzyma taty stronę, więc różnie jest.
Mnie kiedyś złapali z jakiejś zebra.tv czy czegoś podobnego i kawałek nagrania był w internecie.. Rano, ja zaspana, nieumalowana, odpowiadająca na pytanie masłem maślanym.. Ja zawstydzona a chłopak właśnie miał taki ubaw z tego że hej..