Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1892 / 2920
Na screenie jest 00:03, wątpię, że udałoby się w kilka minut uzbierać taką przewagę kryształków
Jeśli sprawdziłaś zaraz po północy to jest coś nie tak, bo na pewno tylko ilość kryształów się liczy
Boli mnie brzuch bo dostałam okres i przez pracę nie mam kompletnie czasu na DC
Nigdy nie miał takich ataków... Broni się stary zgred przed szpitalem.
Wiążemy to z izotekiem...
ale ostatnio dresscloud pisało kilka razy i pokazywało na instagramie, że liczy się liczba kryształków pod zdjęciem dodanym danego dnia od północy do północy
Zawsze mi się wydawało, że liczyły się nie tylko same kryształki, ale też same "wejścia" w to zdjęcie
Wstałam o 10... Nie lubię tak późno wstawać, bo mam wrażenie, że dzień jest mega krótki. Ale poszłam spać po 1, o 5 sie obudziłam, a potem od 7 juz tak czuwałam sobie w łóżku i zamiast wstac, to leżałam, aż się skapłam, ze jest 10...
@kngslk Masz rację! Ja codziennie jeżdżę do pracy pociągiem, a potem autobusem miejskim. Trzeba jakoś żyć, a pieniądze na drzewach nie rosną Ja staram się żyć normalnie, ale stosując się do zasad. Np. ostatnio byłam w kinie. Po prostu potrzebuję jakiejś rozrywki. Kurcze. Od rana do popołudnia człowiek w pracy, a potem co? Mam siedzieć w domu? Bo panuje wirus? Moim zdaniem trzeba nauczyć się z tym żyć. To jeszcze potrwa. Dla niektórych rozrywką czy potrzebą jest siłownia, dla innych basen, a jeszcze dla innych kino czy teatr. Myślę, że nie ma co się dać zwariować. No i oceniać innych. Bo niektórzy są domatorami, a niektórzy potrzebują innych ludzi i wyjść, aby czuć się dobrze psychicznie.
Nigdy wcześniej nie miał takich ataków?
Mimo wszystko goń go do lekarza, z padaczką nie ma żartów.
Tak się stresuje tym jutrzejszym wyjazdem do szpitala że cała noc nie spałam. Na dodatek jest mi tak niedobrze z nerwów że nie mogę nic zjeść 😣
Chyba są jakieś nowe kryteria dostawania POTD. Już nie wystarczy żeby o pólnocy chmurka miała największą ilość kryształków
Mam dzisiaj bardzo pracowity, ale i pechowy dzień. Nóż prawie spadł mi na stopę, mało brakło a spadający garnek rozbiłby mi płytki w kuchni, odkurzacz mi wjechał z impetem w szklaną gablotkę, a myjąc podłogę rozlałam wodę z wiadra od mopa...
W poniedziałek jedziemy z szynszylem do wety na badania, czy zwierzak kwalifikuje się do operacji. A w środę amputacja łapki. Ja chcę tylko, żeby było już po wszystkim, bo widzę, że się maluch męczy. Musimy mu wciskać do pyszczka karme ratunkową, bo w ciągu 3 dni spadł o 300 gram, wygląda okropnie i bardzo się męczy.
K chciał kechać do wety, która go tak załatwiła nawet nie wiem po co, chyba wyrzucić z siebie całą złość i żal, a ja sobie ciągle wypominam, że za długo czekałam i zaufałam niw temu weterynarzowi, co trzeba.