Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1417 / 2920
Ja zawsze byłam ciekawa jak ludzie potrafią utrzymywać kontakt z wieloma osobami Z racji tego, że moja "bateria społeczna" bardzo szybko się rozładowuje. Kiedyś moje znajomości opierały się głównie na znajomych ze szkoły z którymi bardzo rzadko spotykałam się poza szkołą. Dopiero kiedy poszłam na terapię poznałam moją przyjaciółkę, którą znam już 6 lat i jest dla mnie jak druga siostra. Choć nie rozmawiamy codziennie, raczej rzadko też widzimy się, ale jest mi baardzo bliska Dobry kontakt mam też z kuzynem i kuzynką, ale rozmawiamy tylko wtedy, kiedy widzimy się u dziadków. Od jakiegoś czasu zaczęłam nawiązywać nowe znajomości, ale zdecydowanie jestem typem osoby, która do szczęścia potrzebuje bardzo małego grona prawdziwych przyjaciół i znajomych. A spotkać kogoś przy kim mogę czuć się swobodnie, kto nie będzie fałszywy to cud.
Ja już ''wyrosłam'' z przyjaźni kiedyś dążyłam do tego aby mieć jak najwięcej koleżanek , przyjaciółek itp. Potem okazywało się, że to fałszywe koleżanki. Kiedyś byłam naprawdę rozrywkowa i poznawałam nowych ludzi teraz wręcz przeciwnie nie chce nawiązywać nowych znajomości. Stałam się samotnikiem w moim otoczeniu jedynymi osobami, z którymi potrafię się dogadać zliczę na palcach jednej ręki jest to mój chłopak, tata oraz można tak powiedzieć , że jeszcze kumpela z dzieciństwa. Jestem w etapie, że dobrze mi z tym chyba stałam się samotnikiem . Ja nawet nie mam tematów bo wszyscy moi znajomi mają już dzieci, ślub itd i taka ja bezdzietna i bez ślubu to już nie jestem fajną osobą do pogadania no bo o czym ze mną gadać ?
Ja mam to samo. Po gimnazjum została mi jedna znajomość i ta ostatnia znajomość z mojego miasta posypała się jak poszłam na studia, a ze studiów niestety nic na poważnie nie przetrwało, studia się skończyły, każda poszła w swoją stronę do innego miasta i skończyły się tematy do rozmowy, bo nawet plany zawodowe każda miała inne. Miałam jeszcze dość bliski kontakt z kuzynką, ale przez dramę rodzinną niestety zerwałyśmy kontakt, bo każda poparła "swoich" i niestety jedna strona swoich błędów w ogóle nie widziała, tylko wszyscy uznali, że to, co się stało to tylko i wyłącznie moja wina. Dzięki tej sytuacji też widzę, że chyba ta relacja również nie miała przyszłości, bo skoro się coś rozwaliło to znaczy, że prędzej czy później byłaby inna drama. Na szczęście w Internecie trafiłam na przyjaciółkę, piszemy już ponad 8 lat, w przyszłym roku w kwietniu będzie 9. Niestety, mieszkamy ponad 200 km od siebie, jeszcze nawet na żywo się nie widziałyśmy, tak wyszło. Jakby nie ona i moi rodzice to tak samo bym się nawet nie miała do kogo odezwać. Jak tak nad tym wszystkim pomyśleć, to chyba nigdy nie miałam przyjaciół, miałam tylko ludzi, których za takich uważałam, a w momencie próby zawsze mnie zawodzili, bo jak można inaczej nazwać polajkowanie postu, w którym grożono mi śmiercią i sprawa trafiła na policję finalnie. Jak się zapytałam, dlaczego ta osoba to zrobiła i tym samym poparła ten post to dlatego, że był fajnie napisany i mam się nie czepiać. Nawet słowa przepraszam nie usłyszałam. No cóż... Może się czepiam, ale dla mnie to był już akt nielojalności.
No to ja znowu miałam fajne przyjaźnie, ale jakoś po pewnym czasie nasze drogi zaczęły się rozchodzić, a ja nie lubię jak coś jest na siłe, a poza tym przyjaciółka która ma dla mnie czas raz w miesiącu to dla mnie nie przyjaciółka
Moje przyjaciółki/koleżanki podzieliły się na te, które mają mężów, dzieci i żyją tylko i wyłącznie swoim życiem i te ,,wolne" które imprezują non stop. W zasadzie to do żadnej grupy nie należę i mam sporadyczny kontakt ze znajomymi. W poprzedniej pracy jak i obecnej jestem najmłodsza (pracują tam dziewczyny 40+) więc też trudno o przyjaźnie gdy jest się na zupełnie różnych etapach życia
Mam dokładnie tak samo. Ja kiedyś myślałam , że mam,, przyjaciółki ''. Szybko okazało się, że nie, a dokładnie jak wróciłam z Lublina do swojego miasta. Teraz patrzę wstecz i powiem szczerze, że to nigdy nie były prawdziwe przyjaźnie... ☹️
Nie jesteś sama . Moi znajomi są tylko na " cześć" . Owszem mam dwóch przyjaciół - tak przyjaźń damsko męska istnieje - jednak to nie są takie przyjaźnie na imprezy , kawki itp ale zawsze mogę na nich liczyć ❤️. I to by było na tyle. Gdyby nie moja mama i DC to bym wylądowała w wariatkowie .
Padam , a nie mogę usnąć. Mam już tak podkrążone oczy, że wyglądam jak by mnie ktoś pobił
Ja od zawsze miałam problem z nawiązywaniem przyjaźni, dlatego o te, które udało mi się już zdobyć, bardzo dbam. Na ten moment właśnie te przyjaźnie, które mi zostały to są te sprzed 10-15 lat + przyjaciele mojego partnera, którzy stali się też moimi. Chyba dużo zależy, w jakim środowisku się obracasz np. w pracy, bo ja mam u siebie ludzi głównie młodszych od siebie, więc żadnych stałych znajomości tam nie utrzymuję. Ale już np. mój partner trafia na rewelacyjnych ludzi w pracy, z którymi te znajomości wychodzą już na grunt prywatny.
ja często mam wrażenie, że przegapiłam ten moment na zawieranie przyjaźni na "całe życie" i teraz już do końca życia pozostanie mi mój jakiśtam partner (albo i nie) i tyle....
dziewczyny, czy "na starość" da się jeszcze poznać dobrych przyjaciół? mam kilku dobrych znajomych z liceum, ale to raczej takich do pośmieszkowania i do imprezy... ze studiów dobrego kolegę, ale jest dość zajęty i często po prostu nie ma czasu na codzienną rozmowę sporo dobrych znajomości posypało się po studiach, jakoś tak wyszło, potem jeszcze ten covid... teraz przychodzą takie dni, że nie mam się do kogo odezwać i zastanawiam się czy w "takim" wieku w ogóle da się jeszcze kogoś poznać nie do związku... gdyby nie DC to chyba bym zwariowała...
Zaspałam do pracy i nie zrobiłam sobie śniadania. A że jest piątek, to mamy w pracy w opcji mięsnej rybe, której ja nigdy nie jem.
Wzięłam opcje wege i dostałam suchy kuskus wymieszany z kaszą gryczaną i do tego fasolka szparagowa z pomidorem
Czy mamy jakieś doradcę konsumenta albo prawnika, ewentualnie jakąś księgowa na DC. 🤔 Mam małą wątpliwość i chciałam się poradzić.