Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1216 / 2920
Ledwo wyjechałam na wakacje to pisze mi znajoma, że potrzebuję czegoś z tkmaxxa. Piszę, że jestem na wakacjach, będę mogła tam pojechać dopiero w kwietniu, a ta, że 'Kur... Co to za wakacje tak długo?'
Wracam za tydzień, ale później mam lekarza jednego, drugiego... Nie mam czasu z dzieckiem biegać po sklepach a też nie chce mi się tego wszystkiego tłumaczyć znajomej 🤧
I z resztą Jezu, trzy tygodnie to długo? 🙄 zważając, że od początku świrusa nigdzie nie byłam, nie wyjeżdżałam...
Potrąciłam dziś sarnę... Nie dość ze ją zabiłam to jeszcze porysowałam auto. 😔
Ja miałam tylko ją. Nigdy nie miałam przyjaciółki ani koleżanek . Wolałam towarzystwo facetów niż rówieśniczek wiecznie zaglądających w lustro i odgadywanie czterech liter . Pojawiła się ona - z początku wielką nienawiść do siebie, która przerodziła się w siostrzaną miłość . I ... Pyk ! Chociaż się wypisałam 😅😥
I tak , ta sytuacja wiele mnie nauczyła . Nawet sól może wyglądać jak cukier
To boli kiedy nagle znika ktoś, na kim można było polegać. Łączę się w bólu! Ale chyba tak to już jest w życiu, nic nie dzieje się bez powodu i może takie sytuacje nas czegoś nauczą?
Dokładnie tak, zgadzam się. Po tak długim czasie w końcu zobaczyłam że ja mam inne poglądy i priorytety w życiu, wyszłam z cienia. ☺
To na zasadzie: teraz ja usiądę i poczekam aż mnie ktoś zobaczy.
Nie możemy wiecznie na siłę próbować kontaktować się ze wszystkimi skoro druga osoba wiecznie nas omija. Przykre. Ale po tylu latach dobrze wiem, że czasem trzeba odpuścić... 😔
Mówię to by się wygadać, jakby co. Od dłuższego czasu źle się czuję. Nie mam siły, nie mogę wstać. Są chęci, ale jednak magnez czy żelazo nie pomagają. Po prostu czuję się słabo. Mama powiedziała jedną rzecz i od tego czasu zastanawiam się czy nie jest to prawdą. I coś wygląda, że jest. Od czasu do czasu powracają mi stany depresyjno-lękowe. Czasem bardziej widoczne, czasem siedzą w podświadomości i mój mózg wysyła dziwne sygnały, których nie mogę odczytać. Tak jak teraz... Zwykle jestem w stanie wyczuć kiedy muszę wziąć Szafraceum, które pomaga na lata. Tym razem byłam zbyt pewna kontroli i zbyt pewna, że wyczuje ten moment kiedy coś mi nie styka.
Jeszcze w tym tygodniu znów wracam do Szafraceum.. jeżeli będę znowu musiała iść na terapię to masakra. Jednak ten moment kiedy naprawdę uświadomiłam sobie, że może jednak to jest to czego nie chciałam przyznać przed sobą.. Czuję się jak flak.
No tak, szmat czasu, zawsze jest trochę szkoda. Ale należy patrzeć otwarcie na nowe osoby i starać się być dla siebie, swoją własną przyjaciółką 💖
@martulla znam Twój ból . Dziewczyna, która była jak rodzina z dnia na dzień zaczęła być obca . Tak musiało po prostu być . Mimo dosyć już długiego czasu jej nieobecności w moim życiu bardzo za nią tęsknię. 😥
Osoba, którą traktowałam jak siostrę przez dwadzieścia lat, teraz jest dla mnie wręcz obca. Wiem o czym piszecie.
Długo biłam się z myślami, wyciągałam rękę i prosiłam o rozmowę. A teraz wiecie co? Chyba tak musiało być. Nie powiem, że nie szkoda mi braku kontaktu ale jeżeli chce go tylko jedna strona...
Własnie 💖 wiec nie ma co żałować, tych których coś niedomagają, ich strata.
Jako taka mała anegdotę, dodam co kiedys usłyszałam od jednej z takich koleżanek ze studiów. Trzymałyśmy się przez 2 lata, w 3.
No i zaraz po studiach przetrwało u mnie z jedna z tych dziewczyn, z druga natomiast nie. Natomiast one miały kontakt lepszy.
No i były urodziny jednej (lipiec po studiach) zaprosiła mnie i te druga koleżanke tez. Moje koleżeństwo z nią było specyficzne, bo miałyśmy dość różne, a może dość podobne 🤭 charaktery i czasem się kłócilysmy, mimo to się przyjaźnilysmy.
No i na tej imprezie ja rzuciłam luźnym tekstem, ze jak juz się widzimy to można się kiedys umówić na spotkanie, na co ona z takim trochę śmiechem: Noo zobaczymy 😀👍
Ja chciałam być miła, ona natomiast żyła juz swoim życiem. Nie przejelam się tym i spotkanie było miłe. Ale każdy był zreflektowany na co innego.
Wiec nie warto się spinać i pisać, bo to obie strony musza chcieć, to trochę jak w związku, tylko wiadomo, ze to inny rodzaj relacji ☺️
Może warto podjąć ten temat i zapytać jak to widzą w przyszłości 👍
Mam tez takie znajomosci, które są ,,falowe”, np. taka przyjaciółkę, jeszcze z przedszkola, i raz mamy super kontakt, a innego razu, każda żyje swoim życiem (inne miasta tez) i nikt nie ma o to do siebie pretensji. Za to gdy jest potrzeba rozmowy, bo coś sie dzieje to można iść jak w dym.
Mam tez koleżanki, z którymi dzieli mnie duza odległość (jeszcze z Poznania), ale ten kontakt internetowy czasem się pojawia z obu stron dla podtrzymania znajomosci.
Wiec dla chcącego, nic trudnego.
Mam wrażenie, że w krótkim czasie w pracy zrobi się bardzo nieprzyjemnie. Bez mojej zgody pzenieśli mnie na inną zmianę, na której nie chcę pracować, bez podania konkretnych argumentów (żaden z tych co podali mnie nie przekonuje), i wszyscy myślą, że będę siedziała cicho i udawała zadowoloną.
@kngslk zgodzę się z Marudziarą. Ja też mam kilka znajomosci, które zweryfikował czas i kiedys było mi trochę przykro, natomiast teraz praktycznie nie. Niektóre relacje dla innych są czasowe, gdy macie jakiś wspólny cel, tzn. jedna praca, chodzenie na te same studia etc. Gdy to się kończy, bańka pęka 😅
I przychodzą nowe osoby, ogólnie to zauważyłam, przynamniej u siebie, ze z biegiem lat krąg znajomych się bardzo zawęża.
I tak jak tu powiedziało kilka innych osób, ludzie się zmieniają, priorytety ich, sami poznają jakis znajomych, dlatego warto albo mieć bardzo zaufane osoby, i to na nich się skupiać/ być otwartym na nowe.
Wzajemność w relacji jest ważna, mam niejedna taka koleżankę z cyklu: musimy się spotkać. I nawet jak już do spotkania doszło, to potem znów jest cisza 🙈
Mmm, doskonale rozumiem. Pisałam, proponowałam spotkania, raz, dwa, trzy, a zawsze coś albo stało na przeszkodzie, albo było odwoływane. I moje ulubione: do końca stycznia ogarnę i się odezwę. No, tylko to było w 2021. Przestałam proponować spotkania, bo trochę się czułam, jakbym żebrała. I w sumie już o tym nawet zapomniałam, ale jak przeczytałam Twój post to znów zrobiło mi się jakoś przykro. Szkoda tej znajomości, ale widocznie była trwała tylko, gdy siłą rzeczy spotkania były codziennie. Oczywiście rozumiem, że w pewnym momencie życie człowieka pochłania, ale jednak nie jest niemożliwe wygospodarowanie raz na pół roku przynajmniej godziny.
Może znalazłoby się też siemie lniane? Maseczka, albo moczenie dłoni i możesz dodać do tego jakiejś oliwy, czy czegoś innego co masz
Mam takie same zdanie na ten temat. Ile razy można wychodzić z inicjatywą? Moja przyjaźń z pewnymi dwiema osobami zakończyła się w zeszłym roku po 10 latach. Niestety tak się zdarza i choć jest mi nadal przykro wiem, że za dużo już nas różni, a w kwietniu minie rok jak się ostatni raz widzieliśmy. Tamte czasy już niestety nie wrócą, żyjemy każdy swoim życiem, my już trochę inaczej bardziej odpowiedzialnie, mamy dziecko i mniej czasu i chęci na intensywne imprezowanie, przestaliśmy nadawać na tych samych falach. Odpuściłam, kontakt się urwał..