Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1213 / 2920
Byłam dzisiaj po piersi z kurczaka i się okazało, że kosztują 25 zł za kilogram, a niedawno były po 18 zł. Te ceny tak drastycznie rosną 🙁
@Marynata @kngslk Popieram wypowiedź powyżej. Ja akurat jestem teraz w takiej sytuacji że od grudnia trochę unikam spotkania ze znajomymi, bo miałam koszmarny okres w związku, a teraz się okazało, że się rozstajemy, więc pewnie nadal będę potrzebować czasu dla siebie. I dla mnie spotkanie się z przyjaciółmi czy wcześniej czy teraz, mimo tego, że na pewno by mnie pocieszali itp, byłoby raczej nie do zniesienia...
O nie. Te pytania czemu nic się nie odzywasz/czemu jesteś taka smutna doprowadzają do tego, że tym bardziej nic nie mówię i mam ochotę zmyć się z takiego miejsca Albo jak ktoś mi powie: cicha woda brzegi rwie W ogóle nie rozumiem takiego zwracania uwagi na to. Tak samo mogłabym się zapytać w drugą stronę, czemu ktoś tak dużo gada. Już wolę spotkać się z jedną osobę i jej całą uwagę poświęcić niż z grupą, bo nienawidzę jak coś mówię, a więcej osób tego słucha
Ja również jestem troszkę introwertykiem - powiem szczerze, że nienawidzę ludzi odkąd pamiętam, jeszcze z nastoletnich lat, ale z drugiej strony nigdy nie miałam problemów z nawiązaniem kontaktu, głównie z facetami. Z dziewczynami nigdy nie mogłam się dogadać, bo zawsze okazywały się fałszywe 🤷. Miałam tylko jedną przyjaciółkę, która przestała odzywać się do mnie nagle z dnia na dzień bez konkretnej przyczyny i co najlepsze bez żadnego wyjaśnienia, ale nie proszę o żaden kontakt. Widocznie ona też była fałszywa i była nieprawdziwa.
Zerwałam kontakty ze wszystkimi znajomymi z młodzieńczych lat, mam kontakt tylko z jedną koleżanką, z którą znam się od piaskownicy, ale nie spotykamy się często. Wiadomo, każdy ma swoje życie i nie ma na to po prostu czasu.
Nie ukrywam, że czasem brakuje mi tego kontaktu z ludźmi, mieszkam u męża od 6 lat a mam tutaj tylko jedną znajomą, czasem mi brakuje tego że nie mam z kim wyjść na kawę czy nawet na spacer, ale z drugiej strony żyje w przekonaniu, że mam męża i córkę i więcej do szczęścia mi nie potrzeba. A ludzie, którzy przeplatali się przez moje życie i Ci którzy się w nim pojawiają zawsze okazują się mega fałszywi 🤷🤷 tak że lepiej nie mieć znajomych 🤷😁.
@kngslk dzięki za poruszenie tego wątku ze znajomościami, dzięki Tobie w końcu spotkam się ze starym znajomym! Też mam tak, że nie lubię się narzucać. A większość moich znajomych bez mojego kontaktu przepadła, w tym również przyjaciółka od dzieciństwa. Ale w końcu się przemogłam, bo tu faktycznie nie mogliśmy się zgadać i ciagle przekładaliśmy na nieokreśloną datę 🍻
Ja nie mam kontaktu z ciotkami, wujkami... Bo większość mieszka na śląsku, a Ci bliżsi wiedzą od mamy co słychać 🤣
Chodzi mi o młodsze pokolenie i ludzi zbliżonych wiekowo do mnie, czyli urodziny chrześnicy czy siostrzeńców męża. Wtedy raczej są takie rozmowy na luzie, ale i tak brakuje mi tego typowego języka w buzi. 😐
Na spotkaniach rodzinnych to raczej są przesłuchania... jak dalsza rodzina to pyta gdzie pracuje, gdzie teraz mieszkam, czy planujemy ślub lub dzieci... strasznie męczą mnie takie odpytywania, kiedy np. ja lubię zjeść w spokoju Zresztą mam aparat, więc też skupiam się na tym, żeby jeść pomału i żeby nic mi na aparacie nie zostało A tu ktoś ma 100 pytań do. Strasznie tego nie lubię. Jak będę chciała, to sama o tym danej osobie powiem lub poruszę wątek na forum.
Ja niestety biorę leki, których nie mogę łączyć z alkoholem A też wtedy pewnie byłabym bardzo rozmowna
Mi osobiście zdarzają się dni, że tęsknie za ludźmi i szukam towarzystwa.
Jednak najczęściej mam tak, że wole zostać w domu sama.. towarzystwo mojego męża mi w zupełności wystarcza, a jak teściową weźmie na rozmowy to mam takie "co Ty ode mnie chcesz?" 🤣
Mam przyjaciółkę z którą chętnie rozmawiam, bo nadajemy na tych samych falach i jak już czujemy potrzebę bliskości to dzwonimy albo się spotykamy. Zawsze tak miałam.
Pracuje w DPS wśród chorych ludzi i z nimi jest jakoś łatwiej, a moi współpracownicy to większość świetni ludzie z którymi nigdy nie mam problemu. Chętnie pogadam i 12 godzin spokojnie wytrzymuje 🤣 ale jak przychodzi do tego, żebym zaczęła rozmowę na spotkaniach rodzinnych to tylko alko mi język rozwiązuje, a tak to zawsze z boku.. 🤣
Oczywiście, masz rację. Ja napisałam tylko jak bym zareagowała ponieważ mam nadwrażliwość emocjonalną.
Myślę, że trzeba podejść do tego zdroworozsądkowo. Przecież to niczyja wina, że sarna weszła na drogę. Nie miała na sobie kamizelki odblaskowej Myślę też, że nikt nie powinien mieć w tym przypadku wyrzutów sumienia. Takie rzeczy się po prostu zdarzają i niekoniecznie mamy na nie wpływ.
Z drugiej strony jest to realny problem, bo nie każdego stać potem na remonty auta, a czasami jest to jedyna opcja na dojazdy do pracy/zawiezienie dzieci do szkoły itp.
Każdy ma inną wrażliwość. Dla mnie auto to po prostu kawałek złomu na kółkach. W takich przypadkach auto albo się wyklepie albo odda na złom. Natomiast zwierzę czuje. Napisałam tylko jak ja bym to odebrała. Natomiast zdaję sobie sprawę że kazdy reaguje inaczej.
A ja sama nie wiem w jakim kierunku bardziej mnie gna Z jednej strony potrafię być duszą towarzystwa, lubię pełnić społeczne role - np. na studiach byłam starostą, ale w sumie na imprezę mnie nie wyciągniecie Jako dorosła nigdy nie byłam na żadnej dyskotece. Do tej pory byłam na weselu raz i to jako opiekunka
Uwielbiam towarzystwo mojego Krzyśka i w sumie jest ono dla mnie wystarczające Miałam kiedyś przyjaciółkę, ale... po tym jak mnie potraktowała już przyjaciółkami nie jesteśmy. Mam kilka koleżanek - jedną taką bliższą, pogadamy od czasu do czasu, ale to wszystko. Zresztą ja nigdy nie czułam potrzeby posiadania przyjaciółki - zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami. Miałam kolegów w podstawówce, którzy mnie do domu odprowadzali A w liceum miałam super kumpla, z którym siedziałam w ławce. Jakoś zawsze męczyły mnie "babskie" tematy, plotkowanie, narzekanie i problemy typu "mama nie dała mi na rzęsy czy brwi". Męczy mnie też to, jak ktoś opowiada tylko o swoich problemach i przerzuca na mnie to wszystko, a takie relacje miałam najczęściej.
Na ogół nie lubię obcych twarzy i skalaniem jest dla mnie z nimi przebywać - ale są ludzie, którzy robią na mnie miłe wrażenie i wtedy czuję się w porządku
O pracy z klientami nie wspomnę, bo bym nie wytrzymała ani jednego dnia. Nigdy, ale to nigdy nie szukałam takiej pracy, bo wiem jak męczą mnie np. same zakupy. Ludzie mnie wkurzają. Serio. Szczególnie w Biedronce Dlatego zawsze szukam pracy, gdzie będę pracowała z mniejszą częścią ludzi - i to bardziej jako współpracownicy niż klienci/petenci. Taką teraz mam
Mam też takie dni, kiedy w ogóle nie chcę wychodzić z domu z myślą, że gdzieś jest dużo ludzi. W sobotę to praktycznie nie ruszam się z domu. Chociaż mam też tak, że akurat mam ochotę jechać do Torunia na obiad