Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 939 / 2893
Napisałam ostatnio do Zary wiadomość dot. zwrotu a oni dalej nie odpisują...
Totalnie brak mi motywacji do codziennych aktywności . Nie potrafię zabrać się do pisania pracy z domu, nie pamiętam kiedy ostatnio ćwiczyłam, a na początku kwarantanny tak dobrze mi szło. Porządki też stanęły w miejscu. Nawet gotować mi się nie chcę i żywię się resztkami warzyw, tostami z hummusem i zupkami chińskimi. Niech mi przejdzie od jutra pls.
U mnie podobnie. Już mi się robi opona na brzuchu, a było prawie pięknie i codziennie siè zastanawiam, czemu nie rzuciłam tych studiów w połowie listopada.
Każdego dnia mam nadzieję, że jutro będzie lepszym dniem, ale każdego coraz bardziej zgadzam się z jednym z komentarzy na yt, którego autor uznał „Every day is exactly the same” za hymn covid
no, ciężko jest najgorsze jest to, że ja nawet nie wiem na czym mi mijają dnie... siedzę przy otwartym laptopie, przeglądam forum na DC i oglądam non stop przyjaciół w tv. tyle
Szef myśli, że nie mam co robić, a ja nie wiem w co ręce włożyć... -.-'
To obie czujemy ten klimat Mnie się zdarza jeden tekst czytać praktycznie cały dzień, a nawet chmurek nie wrzucam, bo już po prostu nie mam siły
Za każdym razem kiedy postanowie sobie, że od dzisiaj będę codziennie dodawała chmurkę... To nigdy nie mogę się zmobilizować już drugiego dnia
ja od początku kwarantanny mówię, że w końcu zdobędę "nakręciłam barometr" bo brakuje mi tylko dwóch razy.. no i tak minęło prawie dwa miesiące
Nie tylko Tobie, ja mam totalny spadek energii znów. A jeszcze dobijają mnie totalnie dane ze Śląska... ;/
Kiedy już myślę, że wszystkie zadania mam zrobione to zdarzą się tacy trzej wykładowcy, którzy po 5 razy odsyłają do poprawy...
masakra... u mnie nie odsyłają do poprawek, ale wysyłają ciągle coś nowego do robienia...
Dziś w pracy miałam pierwszy "wybuch". Starsza babka pracują z nami miała problem, że my operatorki niby nic nie robimy, a pozostałe 2 muszą robić. Ale no sorry, my ustawiałyśmy maszynę, bo trzeba było ją przygotować pod kolejne zlecenie. Nosz kur... O mało z łapami do nas nie wyskoczyła. Jakby nie transporter to nie wiadomo czy by się na nas nie rzuciła. 2kobitka też jest starsza, ale przyszła tu pracować i wie co ma robić kiedy my ustawiamy maszynę i jakoś nie ma z tym problemu. A mama ostrzegała...
Już pierwszej operatorce zgłosiliśmy, dziś prawdopodobnie albo jutro rano będziemy rozmawiać z kierownikami, bo to już przegięcie. A tamtą pewnie ma pretensję, że koleżanka jej zwróciła uwagę, że 10 min przed czasem chciała wyjść na przerwę. Jeszcze zaczęła nam puszczać odpadowe rolki - ona miała niecałą kuwetę odpadu a ja prawie 3 no to coś tu nie tak... Jeszcze próbowała nas pouczać. Naprawdę też wydarłam się na nią bo już nie wytrzymałam.
Niestety praca z większą liczbą ludzi nie jest dla każdego. Moja przyjaciółka pracowała w fabryce przez 4 miesiące i była tak zmęczona psychicznie. Powiedziała że nigdy w życiu już do fabryki nie pójdzie. Niestety trzeba być silnym psychicznie żeby pracować w takim zakładzie
Albo po prostu olewać idiotów. @Janettt staraj się nie brać tego do siebie. I jak najbardziej unikać wojennych ścieżek z innymi na produkcji. Takie spiny to niestety norma.
Pamietam, jak u mnie w drukarni chowali przed sobą przedłużacze. Kierowniczka kazała mi iść na halę poszukać przedłużaczy. A że byłam nowa, to nikt nie miał. Poszedł mąż kierowniczki z innej zmiany i podpierdzielił im z szafek te przedłużacze, znalazł ich 8 czy 10 pochowanych. Wiedział, gdzie szukać.
Ja tego samego dnia wróciłam na swoje miejsce, operator 2 dni później zrobił awanturę, bo ktoś MU UKRADŁ przedłużacz. Tylko że ja to widziałam, jak tamten wyjmował z szafki, a operator nawet nie usłyszał, że tamten mu w szafce grzebie. I oskarżył operatora z innej zmiany, że nie dopilnował. Wolałam nie poruszać tematu z tym kłótliwym. Temu młodszemu potem powiedzialam, jaka jest sytuacja, to mi batona na drugi dzien przyniósł.