Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2024 / 2895
Chyba wychodzi ze mnie cały wczorajszy stres... Obudziłam się z bólem głowy i jeszcze innymi nieprzyjemnymi dolegliwościami... Ehh... Dziewczyny dbajcie o siebie i swoich rodziców, wysyłajcie na badania, a jak wykażą jakiś opór to siłą!
Zaspałam na matematykę caly dzień siedzenia przed komputerem na zajęciach
Już sobota... Ostatnio w ogóle nie mam poczucia czasu, dni mi się mylą, bo tylko siedzę w domu i się do egzaminów uczę
Mój partner mi ostatnio powiedział, żebym się do tego przyzwyczajała, bo teraz tak do końca życia na autopilocie
Myślałam, że matematyka i informatyka są tragiczne, ale fizyka prowadzona z tym samym wykładowcom to już kompletna masakra. Dobrze, że nie robi problemu z zaliczeniami, bo tłumaczy jakby chciał a nie mógł...
Wiecie co? Dzisiaj już totalnie wysiadam. Narzeczony na co dzień pracuje jako kierowca ciężarówki i nie ma go od poniedziałku do piątku, tym razem nie zjechał na weekend. Z młoda już sama nie daje rady. Jak mam wpłynąć na nią żeby zaczęła słuchać? Jak coś chce od niej to normalnie jakby w momencie ogluchla. Położyłam ją wyjątkowo na drzemkę bo widzę że śpiącą a ta najpierw mnie pluła, później bila, robila na złość. Ja juz sama nie wiem co robię nie tak... Poza tym wszystko na mojej głowie, sprzątanie, obiad, zakupy, w tygodniu też normalnie pracuje, czasem już aż mi łeb paruje od tego wszystkiego...
Do wczoraj miałam L4, powiedziałam w pracy że wracam ale zaczęłam od wczoraj brać leki na zatoki znowu 😐 oby do wiosny chociaż w tamtym roku byłam non stop chora od maja do sierpnia. Najpierw angina, potem zatoki a na koniec COVID z jelitówką
Wiem coś o tym 😔 U mnie jeszcze brakuje 3 osób i trzeba ich zastępować... Ja już wysiadam 😐 Brakuje mi sił. Ledwo wracam do domu, to właściwie zasypiam 🙈 Masakra jedynym słowem. Człowiek tylko praca, praca i praca.
To u mnie pierwsza zasada jest balans i życie osobiste i nawet na wszystkich rozmowach to mówię. Nigdy nie trafiłam tak jak piszecie🙈 nie wyobrażam sobie takiego trybu i wiem ze byłabym wtedy wściekła
Ja byłam teoretycznie przygotowana na to, że styczeń to zawsze jazda bez trzymanki ale jednak nadal mnie zaskakuje . Mam nadzieję że z końcem miesiąca wróci trochę spokoju. Tobie też tego życzę ❤️
Jak ja nie lubię kiedy się ktoś umawia do mnie na kawę na konkretną godzinę, a potem ja siedzę jak kwoka i czekam, jakbym miała na to czas i kilkadziesiąt minut w tą czy w tą mnie przecież żadnej różnicy nie zrobi 🫡🙄
Nienawidzę takich sytuacji i spóźniania się, a mam takiego mistrza w domu
Nie znoszę tego... Albo jak klient się umawia i przyjeżdża 15 min wcześniej/później. Przecież mam czas i czekam łaskawie.