Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2008 / 2895
Zepsuł nam się podgrzewacz na wodę, wybuchał i syczał podczas włączania cieplej wody, odłączyli w domu wczoraj w południe gaz żeby nie było jakiegoś wybuchu...
dziś ma przyjechać serwis jeśli się wyrobią.. czyli jak nie to dopiero w poniedziałek…
Wczoraj myłam twarz i zęby wodą z czajnika, rano mamie lałam wodę z garnka żeby umyła włosy, ja się myłam w misce, a czuje się i tak taka przemarznięta i nie do końca umyta (w sensie brakuje tego „efektu” opłukania z prysznica.
Jak się okaże, że nie da się naprawić to kilka tysięcy nowy i pewnie kilka dni czekania aż ktoś to zamontuje, bo jutro święto to nawet nigdzie nie kupimy 💔
Nie tylko Ty ... Jakaś taka zmęczona jestem... Zmiętą jak papierek po cukierku.
Znów mnie zakatarzyło, a za tydzień mam wylot na weekend więc boję się przeziębić..
Okropna pogoda. Do tego pies mnie nie obudził, bo czuje, że jest brzydko i leń śpi
Znam to. Też jakiś czas temu mieliśmy taką sytuację z piecem gazowym na poprzednim mieszkaniu. Też czekaliśmy kilka dni. Ale wymienili jeden mały element i było ok. 😉
Też mam taką nadzieję. Bo przez ten straszny wiatr zaczęła mnie jeszcze głowa boleć.
Nam się na wynajmie bojler psuł średnio raz na 3 miesiące, mieszkaliśmy tam dwa lata, trzy razy doczekaliśmy się wymiany. Ale montował wszystko właściciel i chwilę przed wyprowadzką jak w zimie zepsuł się znowu właścicielka zaśmieszkowała, że może my go tak używamy i psujemy, jakby chciała wzbudzić we mnie poczucie winy i żebym dołożyła się do kolejnego. A sam właściciel jak zakładał nowe to stękał, że firma niepewna, że w końcu kupi lepszy, itp 🙄