Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 1967 / 2896

unreallove
Nieznany profil
15.84k3 lata temu
Malinowa92 • 3 lata temu
Jak mnie wkurzają (to zbyt delikatne słowo) rodzice, którzy notorycznie przyprowadzają chore dzieci do przedszkola... Robię wszytsko, żeby wyleczyć małego do końca, biegam z nim do lekarza, podaje witaminy, robię inhalacje, puszczam dopiero, gdy mam pewność, że już jest okej, a tymczasem połowa dzieci z grupy z gilami po pas, paskudnym kaszlem, chrypą, osłabioną... No szlag mnie w takich momentach trafia 🤬🤬🤬

Nieznany profil • 3 lata temu
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦 Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują

Malinowa92 • 3 lata temu
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...

Nieznany profil • 3 lata temu
Dokładnie... Rodzice bardzo odpowiedzialni, nie ma co

Anja174 • 3 lata temu
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦. Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.

Anja174 • 3 lata temu
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę :/

Jelitówka najgorsza jakby nie patrzeć, bo dziecko przyniesie do domu i każdy w domu się zarazi. A przeziębienie czy coś to nie koniecznie 🙊.
Ale i tak dla mnie jest to chore, że jeden rodzic będzie patrzył na dobro dziecka i innych i zostawi dziecko w domu jak jest chore, a drugi ma gdzieś... A to przecież nie chodzi tylko o jedno dziecko, tak. Nawet nauczyciel może się zarazić 😱.

Bambo
Bambo
11.92k3 lata temu

Albo mi internet muli albo mi dc się tnie

Malinowa92
Malinowa92
7.58k3 lata temu
Malinowa92 • 3 lata temu
Jak mnie wkurzają (to zbyt delikatne słowo) rodzice, którzy notorycznie przyprowadzają chore dzieci do przedszkola... Robię wszytsko, żeby wyleczyć małego do końca, biegam z nim do lekarza, podaje witaminy, robię inhalacje, puszczam dopiero, gdy mam pewność, że już jest okej, a tymczasem połowa dzieci z grupy z gilami po pas, paskudnym kaszlem, chrypą, osłabioną... No szlag mnie w takich momentach trafia 🤬🤬🤬

Nieznany profil • 3 lata temu
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦 Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują

Malinowa92 • 3 lata temu
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...

Nieznany profil • 3 lata temu
Dokładnie... Rodzice bardzo odpowiedzialni, nie ma co

Anja174 • 3 lata temu
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦. Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.

Anja174 • 3 lata temu
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę :/

To prawda, w trakcie pandemii jakoś rodzice bardziej na to patrzyli, ale i nauczycielki również... U nas nie można było do przedszkola przyprowadzić dziecka z jakimkolwiek objawem przeziębienia. Były od razu telefony, nie jeden, a kilka. Trzeba było zabrać od razu dziecka, nie było dyskusji nawet. A teraz...

Anja174
Anja174
1.01k3 lata temu
Malinowa92 • 3 lata temu
Jak mnie wkurzają (to zbyt delikatne słowo) rodzice, którzy notorycznie przyprowadzają chore dzieci do przedszkola... Robię wszytsko, żeby wyleczyć małego do końca, biegam z nim do lekarza, podaje witaminy, robię inhalacje, puszczam dopiero, gdy mam pewność, że już jest okej, a tymczasem połowa dzieci z grupy z gilami po pas, paskudnym kaszlem, chrypą, osłabioną... No szlag mnie w takich momentach trafia 🤬🤬🤬

Nieznany profil • 3 lata temu
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦 Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują

Malinowa92 • 3 lata temu
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...

Nieznany profil • 3 lata temu
Dokładnie... Rodzice bardzo odpowiedzialni, nie ma co

Anja174 • 3 lata temu
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦. Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.

Anja174 • 3 lata temu
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę :/

Malinowa92 • 3 lata temu
To prawda, w trakcie pandemii jakoś rodzice bardziej na to patrzyli, ale i nauczycielki również... U nas nie można było do przedszkola przyprowadzić dziecka z jakimkolwiek objawem przeziębienia. Były od razu telefony, nie jeden, a kilka. Trzeba było zabrać od razu dziecka, nie było dyskusji nawet. A teraz...

No dokładnie. Ja sama jak widzę że dziecko źle się czuje to dzwonię po rodzica ale np moja koleżanka z pracy się boi szkoda gadać

Anja174
Anja174
1.01k3 lata temu
Malinowa92 • 3 lata temu
Jak mnie wkurzają (to zbyt delikatne słowo) rodzice, którzy notorycznie przyprowadzają chore dzieci do przedszkola... Robię wszytsko, żeby wyleczyć małego do końca, biegam z nim do lekarza, podaje witaminy, robię inhalacje, puszczam dopiero, gdy mam pewność, że już jest okej, a tymczasem połowa dzieci z grupy z gilami po pas, paskudnym kaszlem, chrypą, osłabioną... No szlag mnie w takich momentach trafia 🤬🤬🤬

Nieznany profil • 3 lata temu
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦 Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują

Malinowa92 • 3 lata temu
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...

Nieznany profil • 3 lata temu
Dokładnie... Rodzice bardzo odpowiedzialni, nie ma co

Anja174 • 3 lata temu
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦. Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.

Anja174 • 3 lata temu
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Jelitówka najgorsza jakby nie patrzeć, bo dziecko przyniesie do domu i każdy w domu się zarazi. A przeziębienie czy coś to nie koniecznie 🙊. Ale i tak dla mnie jest to chore, że jeden rodzic będzie patrzył na dobro dziecka i innych i zostawi dziecko w domu jak jest chore, a drugi ma gdzieś... A to przecież nie chodzi tylko o jedno dziecko, tak. Nawet nauczyciel może się zarazić 😱.

No właśnie, jak zaczęłam pracę to cały czas byłam chora najlepsze że kiedyś usłyszałam że to ja pozarażałam dzieci.. co z tego że ta mama przyprowadzała dziecko na antybiotyku z zapaleniem oskrzeli

kpoperka
kpoperka
3.99k3 lata temu

jest okropnie zimno ,a o godzinie 15 juz bym poszla spać

unreallove
Nieznany profil
15.84k3 lata temu
Malinowa92 • 3 lata temu
Jak mnie wkurzają (to zbyt delikatne słowo) rodzice, którzy notorycznie przyprowadzają chore dzieci do przedszkola... Robię wszytsko, żeby wyleczyć małego do końca, biegam z nim do lekarza, podaje witaminy, robię inhalacje, puszczam dopiero, gdy mam pewność, że już jest okej, a tymczasem połowa dzieci z grupy z gilami po pas, paskudnym kaszlem, chrypą, osłabioną... No szlag mnie w takich momentach trafia 🤬🤬🤬

Nieznany profil • 3 lata temu
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦 Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują

Malinowa92 • 3 lata temu
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...

Nieznany profil • 3 lata temu
Dokładnie... Rodzice bardzo odpowiedzialni, nie ma co

Anja174 • 3 lata temu
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦. Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.

Anja174 • 3 lata temu
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Jelitówka najgorsza jakby nie patrzeć, bo dziecko przyniesie do domu i każdy w domu się zarazi. A przeziębienie czy coś to nie koniecznie 🙊. Ale i tak dla mnie jest to chore, że jeden rodzic będzie patrzył na dobro dziecka i innych i zostawi dziecko w domu jak jest chore, a drugi ma gdzieś... A to przecież nie chodzi tylko o jedno dziecko, tak. Nawet nauczyciel może się zarazić 😱.

Anja174 • 3 lata temu
No właśnie, jak zaczęłam pracę to cały czas byłam chora :( najlepsze że kiedyś usłyszałam że to ja pozarażałam dzieci.. co z tego że ta mama przyprowadzała dziecko na antybiotyku z zapaleniem oskrzeli

Takie sobie właśnie nie dadzą powiedzieć.. właśnie miałam pisać, że te matki które dają chore dzieci do przedszkola to później zganiają winę na kogoś innego 🤦

Anja174
Anja174
1.01k3 lata temu
Malinowa92 • 3 lata temu
Jak mnie wkurzają (to zbyt delikatne słowo) rodzice, którzy notorycznie przyprowadzają chore dzieci do przedszkola... Robię wszytsko, żeby wyleczyć małego do końca, biegam z nim do lekarza, podaje witaminy, robię inhalacje, puszczam dopiero, gdy mam pewność, że już jest okej, a tymczasem połowa dzieci z grupy z gilami po pas, paskudnym kaszlem, chrypą, osłabioną... No szlag mnie w takich momentach trafia 🤬🤬🤬

Nieznany profil • 3 lata temu
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦 Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują

Malinowa92 • 3 lata temu
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...

Nieznany profil • 3 lata temu
Dokładnie... Rodzice bardzo odpowiedzialni, nie ma co

Anja174 • 3 lata temu
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦. Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.

Anja174 • 3 lata temu
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę :/

Nieznany profil • 3 lata temu
Jelitówka najgorsza jakby nie patrzeć, bo dziecko przyniesie do domu i każdy w domu się zarazi. A przeziębienie czy coś to nie koniecznie 🙊. Ale i tak dla mnie jest to chore, że jeden rodzic będzie patrzył na dobro dziecka i innych i zostawi dziecko w domu jak jest chore, a drugi ma gdzieś... A to przecież nie chodzi tylko o jedno dziecko, tak. Nawet nauczyciel może się zarazić 😱.

Anja174 • 3 lata temu
No właśnie, jak zaczęłam pracę to cały czas byłam chora :( najlepsze że kiedyś usłyszałam że to ja pozarażałam dzieci.. co z tego że ta mama przyprowadzała dziecko na antybiotyku z zapaleniem oskrzeli

Nieznany profil • 3 lata temu
Takie sobie właśnie nie dadzą powiedzieć.. właśnie miałam pisać, że te matki które dają chore dzieci do przedszkola to później zganiają winę na kogoś innego 🤦

Niestety tak właśnie jest

kamilja
kamilja
4.88k3 lata temu

Jadę właśnie na koncert do Gliwic i okazało się, że zespół, dla którego w ogóle ten koncert rozważałam, jednak nie zagra 😭 jest jeszcze druga główna gwiazda, ale ich nie znam prawie wcale. Za dużo zainwestowałam w ten wyjazd, żeby się teraz wracać. Dawno nie byłam tak zawiedziona 😭

Syll
Syll
17.76k3 lata temu

Znowu dopadła mnie weryfikacja tożsamości na vinted, ale na szczęście znów udało się uniknąć wysyłania wszystkich danych z dowodu

arxbella
arxbella
2.84k3 lata temu

Jestem od 4 30 na nogach, dopiero wyszłam z pracy i do tego muszę jeszcze jechać na Szczecin...

asobelga
asobelga
1.49k3 lata temu

Mam prawdziwy armagedon w domu 🙄 Narzeczony na antybiotyku ledwo żyje, synek też chory😞 W dodatku w pracy przejmuje obowiązki na samodzielnym stanowisku wcześniej niż myślałam i mam już doooosc!

darua
darua
1.5k3 lata temu
asobelga • 3 lata temu
Mam prawdziwy armagedon w domu 🙄 Narzeczony na antybiotyku ledwo żyje, synek też chory😞 W dodatku w pracy przejmuje obowiązki na samodzielnym stanowisku wcześniej niż myślałam i mam już doooosc!

Ojejku najgorzej jak tak wszystko na raz, ja w listopadzie skończyłam staż i teraz zaczynam pracę jako pomoc na dwóch kompletnie innych stanowiskach, wszystko się miesza a po godzinach jeszcze nauka na zaliczenia studenckie..

asobelga
asobelga
1.49k3 lata temu
asobelga • 3 lata temu
Mam prawdziwy armagedon w domu 🙄 Narzeczony na antybiotyku ledwo żyje, synek też chory😞 W dodatku w pracy przejmuje obowiązki na samodzielnym stanowisku wcześniej niż myślałam i mam już doooosc!

darua • 3 lata temu
Ojejku najgorzej jak tak wszystko na raz, ja w listopadzie skończyłam staż i teraz zaczynam pracę jako pomoc na dwóch kompletnie innych stanowiskach, wszystko się miesza a po godzinach jeszcze nauka na zaliczenia studenckie..

Ja całe szczęście zaliczenia jakiekolwiek mam po nowym roku. Mam nadzieje ze do tego czasu ogarnę tą prace na spokojnie żeby skoncentrować się trochę na nauce 😝 Powodzenia w zaliczeniach ❤️

Monarea
Monarea
4.21k3 lata temu
kamilja • 3 lata temu
Jadę właśnie na koncert do Gliwic i okazało się, że zespół, dla którego w ogóle ten koncert rozważałam, jednak nie zagra 😭 jest jeszcze druga główna gwiazda, ale ich nie znam prawie wcale. Za dużo zainwestowałam w ten wyjazd, żeby się teraz wracać. Dawno nie byłam tak zawiedziona 😭

Współczuje w ciul naprawdę

Brill
Brill
4.35k3 lata temu

Zostaje dzisiaj na nadgodzinę w pracy niby się zgodziłam ale mi się nie chce 😅

frambuesa
frambuesa
11.66k3 lata temu
Brill • 3 lata temu
Zostaje dzisiaj na nadgodzinę w pracy niby się zgodziłam ale mi się nie chce 😅

Zawsze sobie wtedy właczam to https://www.youtube.com/watch?v=OwABO_wB2fw

mysia302
mysia302
12.71k3 lata temu
Brill • 3 lata temu
Zostaje dzisiaj na nadgodzinę w pracy niby się zgodziłam ale mi się nie chce 😅

frambuesa • 3 lata temu
Zawsze sobie wtedy właczam to :D https://www.youtube.com/watch?v=OwABO_wB2fw

Lubię tą piosenkę 😊😁

Brill
Brill
4.35k3 lata temu
Brill • 3 lata temu
Zostaje dzisiaj na nadgodzinę w pracy niby się zgodziłam ale mi się nie chce 😅

frambuesa • 3 lata temu
Zawsze sobie wtedy właczam to :D https://www.youtube.com/watch?v=OwABO_wB2fw

mysia302 • 3 lata temu
Lubię tą piosenkę 😊😁

Haha Dobra jest i w punkt 😃

Syll
Syll
17.76k3 lata temu

Współczuję ludziom i jednocześnie liczba niezrównoważonych psychicznie ludzi mnie przeraża. Byłam na spacerze z Hewim. Ma ubrane ubranko jak miliony innych psów, które chodzą po osiedlu. Jedne potrzebują, drugie może niekoniecznie. Mój od razu kaszle, trzęsie się i leci mu z nosa po powrocie do domu, kiedy go nie ma założonego, a kiedy jest śnieg szybko marzną mu łapki, staje i podnosi zawsze jedną, nie da rady dalej iść. Pomimo, że ma bardzo dużo włosów. Ale do sedna - byłam z nim na spacerze. Gostek podszedł z psem, pomijam fakt, że nie miał go na smyczy, a czarne psy zazwyczaj atakują Hewiego. Mówi: "po co pani ubiera pieska, szkoda ubierać". To ja mu mówię kulturalnie, że jest przeziębiony, tym bardziej po kroplówce itp. i weterynarz tak zaleciła i powiedziałam: "proszę sobie przeczytać też na internecie". A ten, że nie będzie nic czytał i zamiast iść dalej to się przykleił i zaczyna, że psy się nie przeziębiają, a ja mówię, że owszem, tak samo jak i ludziom, może im się to zdarzyć. Pokazuje mi na klapki swoje (zimą) i mówi, że on przez cały rok w nich lata i nie jest chory, to ja na to, że: "ma pan dobrą odporność" A ten zaczął się śmiać i mówi dosłownie, że mnie po****. Zatkało mnie. Powiedziałam mu: "proszę iść dalej, nie będę z panem dyskutować, to jest mój pies i mój weterynarz i ja wiem lepiej czego potrzebuje". I się zaczęło... Niepotrzebnie w ogóle zaczynałam z nim rozmowę, ale to nigdy nie wiadomo na kogo się trafi... Zaczął drzeć się na całe osiedle: idź do przedszkola dziecko, a nie chodzisz po polu; zamknij r** j**** sz***. Ludzie przerażeni, bo facet jeszcze idzie w moją stroną. To ja krzyczę już (bo też pierwszy raz taka sytuacja mnie spotkała): proszę mnie nie obrażać i mówię, że na policję zadzwonię jak nie przestanie. Mówił to se dzwoń i zaczyna drzeć się już tak niewyraźnie, jakby oszalał, wzięłam szybko Hewiego i uciekłam. Wszystko się strasznie szybko działo i może niepotrzebnie dalej reagowałam, ale tak... Ludzie dziwią się, że wolę zwierzęta niż ludzi. Jeszcze wcześniej zdenerwowała mnie sąsiadka, która wyszła z windy. Nie przytrzymała mi w ogóle drzwi, puściła je, a drzwi od windy są ciężkie, jak tak właśnie na ciebie lecą, jakiś młody chłopak, który w windzie stał za mną, pomógł mi je otworzyć, bo jeszcze Hewiego smycz miałam w jednej ręce i później mnie przepuścił w dwóch drzwiach do wyjścia z klatki 😄

1 1966 1967 1968 2896
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.