Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1966 / 2896
Chyba już tak na szczęście Strasznie martwiłam się o mojego maluszka. Miał jeszcze trzy zastrzyki, ale wymioty mu przeszły. Mocno zatruł się i krew też się pojawiła
Ojej 😢 Serce aż łamie się w takich momentach. Najważniejsze to być przy nich w takich smutnych chwilach.
No ja ją od razu podnoszę na ręce jak ma atak, bo trwa o wiele krócej niż jak bym jej pozwoliła się telepać na podłodze
Ja ostatnio miałam taką sytuację, że przyszłam po córkę do przedszkola, a chwilę po mnie przyszła inna mama i nauczycielka mówi do niej że dziecko ma gorączkę a ona na to 'ja wiem bo ja rano zgłaszałam' 🤦. Dziecko się wysiedziało do godziny 15 z gorączką, a ciekawe która mądra nauczycielka się na to zgodziła... 🤦
Moja córka ma katar a już cały tydzień w domu siedzi i pewnie jeszcze następny posiedzi.. a inni się nie przejmują
No to mnie poinformowali, że uczennica dostała nauczanie indywidualne w domu i mam jeździć na lekcje. Dostałam już adres i wiem, że to kilometr od szkoły. Dobrze, że nie na jakiejś wiosce 20 km dalej, bo i tak bez względu na to, ile muszę dojechać do ucznia, to nie zwrócą mi za paliwo.
Tak ci powiedzieli?
Z kodeksu pracy jednoznacznie wynika, że w przypadku konieczności świadczenia pracy poza miejscem wyznaczonym jako miejsce świadczenia pracy należny jest zwrot kosztów podróży. Na Twoim miejscu doczytalabym przepisy i poszła przygotowana na rozmowę z dyrekcją. Ja wiem, że niektórzy uważają, że nauczyciele pracują dla pasji, bo pasją można się najeść, ale no kurna, bez przesady.
Tez mi się tak wydaje tym bardziej ze to państwowka i jest w ustawie jak wyliczać dojazdy i kalkulator do tego
Tam jest chyba taki problem, że karta nauczyciela nie zawiera stosownych przepisów i to jest często argument. Natomiast karta nauczyciela odsyła do przepisów kodeksu pracy w przypadkach nieuregulowanych, więc wg mnie postawa jest. Prawem pracy się nie zajmuje za bardzo, natomiast tak na czuja to jak najbardziej zwrot kosztów dojazdu się należy.
Śniły mi się głupie rzeczy, że o 4 rano kurier zapukał i K nosił z nim jakieś paczki, bo coś komuś wysyłaliśmy. Oni zeszli na dół, a ja wstałam i chciałam zapalić światło, ale nigdzie nie działało, pod klatką stało pogotowie albo straż na sygnale. Dzisiaj w ogóle mam jakiś płytki sen, bo szynszyle są niespokojne i muszę do nich wstawać. Po 3 obudziło mnie kliknięcie - samo zapaliło się światło na korytarzu. Mamy dotykowe włączniki i ja od razu schiza. Okazało się, że wcześniej jak K wstał do toalety to zapalone było na balkonie (włącznik mamy w kuchni), ale wyłączył i poszedł spać, bo myślał, że to ja niechcący przed spaniem włączyłam. On oczywiście posprawdzał bezpieczniki i wszystko, walnął się do łóżka i w 5 min znowu zasnął, a ja oczy jak 5 złotych, jeszcze ten głupi sen mnie zestresował. Po 5 udało mi się przymknąć oko i bach, balkon i korytarz znowu włączają się same. Teraz to już nie zasnę na pewno.
Też pracuje w Państwówce i to nie jest takie kolorowe. Jak jedziesz np. na szkolenie czy delegacje to nie jest tak, że jedziesz sobie samochodem i przynosisz potem fakturę za paliwo do rozliczenia. Należy się zwrot najtańszego środka komunikacji. Czyli np. zwrot kosztów biletu na pociąg i tramwaj, co z tego, że żeby jechać pociągiem, to było by się w miejscu docelowym 2 godziny za wcześnie. I czasami jest tak, że musisz dojechać ok 50 km, a dostajesz 20 zł zwrotu.
Jestem w szoku... Naprawdę... Ja też syna trzymam w domu nawet z samym katarem. A tu biedny dzieciaczki cały dzień z gorączką...
A kogo to interesuje? Autobusem...
@wenkka z kim nie rozmawiam, to nikt za to kasy nie dostawal, a niejednokrotnie jest to kilkanaście kilometrów. Zeby rozmawiać z dyrekcją, muszę zostać po pracy i wyczekać godzinę, żeby mnie przyjęła i nie mam gwarancji, że coś osiągnę Nikt się nie burzy póki co, może dlatego, że dziewczynka blisko szkoły mieszka. Dla mnie to i tak nie jest fajne, bo już miałam 25 h lekcji, teraz będę mieć 27... plus darmowe 60 minut godziny czarnkowej, a mój etat w umowie to 19 godzin
I ja też pewnie o ten 1 kilometr kłócić się nie będę, bo cała ta praca to i tak cyrk na kółkach, wyniki egzaminów marne... Ja chodzilam do szkoły, w której zdawali egzaminy prawie wszyscy w klasie i to na 100% lub 90%. Mało kto zdawał "ledwo co". A tutaj głównie jest "ledwo co"
Moja szkoła nauczanie indywidualne rozwiązywała na dwa sposoby - przed pandemią: albo nauczyciel jeździł do ucznia, albo uczeń przyjeżdżał do szkoły i miał te lekcje np. w bibliotece.
Jak o tym usłyszalam, że będzie wnioskować o indywidualne, to się niezbyt przejęłam, bo do tej pory wszyscy dostali indywidualne zdalnie... A tu domowe, pewnie dlatego, że blisko szkoły. Uczennica nie chce chodzić do szkoły, leży w łóżku i co, mam się z nią położyć i uczyć ją praktycznych rzeczy na komputerze w łóżku? Pls...
Co roku są podwyżki ale tych pierwszy raz się boje. Wczoraj w Dino za jajka, suchą karmę dla kota, parówki i ser zapłaciłam 90 😳
Wiem coś o tym ale od strony osoby pracującej w przedszkolu.. Rano mama ładuje w dziecko leki, a po 2/3 godzinach zaczyna wszystko wyłazić. Gorączka, jelitówka.. tyle się naoglądałam że już mnie nic nie zdziwi. Najgorzej że najczęściej zdarzało się to w przypadku gdzie mama nie pracuje. I wielki problem oczywiście żeby po dziecko przyjść bo rano wszystko było ok, a może dziecko symuluje.. ręce opadają. A dziecko i tak nam opowiada że np mama rano dała syropek albo byli wczoraj u lekarza albo że całą noc nie spało bo wymiotowało
Tragedia 😱 ręce opadają... A z jelitówką to też był u nas problem, bo dziecko przyszło a potem pół przedszkola wyzarażane 🤦.
Moja córka 2 lata temu przez pół roku nie chodziła wgl do przedszkola bo miała katar alergiczny i się nauczycielki burzyły, że mam nie przyprowadzać jej jak ma katar, a tu widzę dzieci z gorączką chodzą, biegunką i jest dobrze 🤦🤦.
Nikogo to nie interesuje
Oglądałam ostatnio ciekawy reportaż w Uwadze właśnie o podobnej sytuacji. Tylko kobitka musi codziennie bardzo daleko iść do dwóch domów, a jeździ autobusem, na każdy czeka itd.
https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/sieradz-nauczycielka-pieszo-chodzi-do-niepelnosprawnych-uczniow,352412.html
Poprawiło się trochę w trakcie pandemii, rodzicie się bardziej bali. Teraz znowu zaczęło się puszczanie chorych dzieci. Ja już się trochę uodporniłam, ale jelitówkę każdą przechodzę