Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1704 / 2898
strasznie mi przykro bo starciłam kontakt z kolejną dość bliską mi kiedyś osobą - od listopada zeszłego roku kilka razy pytałam o spotkanie, zawsze coś nie pasowało - ale rozumiem, czasem faktycznie ciężko się dogadać. w końcu w styczniu dostałam odpowiedź że jak się trochę ogarnie żyćko to się zgadamy. właśnie się zorientowałam że jest połowa marca a tu nadal nic... żeby było śmieszniej, czasem dostanę jakiegoś mema, ale to w sumie tyle
Ja bym podpytałam wspólnych znajomych, albo zapytała czy u niej w porządku. Ja często nie odpisuje dlugi czas ludziom, przekładałam spotkania, nie odbieram, bo po prostu jest mi tak źle, że nie chce mi się ludzi. I to nic osobistego, nie potrafię tego wytłumaczyć, po prostu nie chce mi się nic. Mimo, że takie zachowanie nie wygląda miło, mi by pewnie też było przykro i raczej pozytywnie bym tego nie odebrała, nie lubię się też narzucać, ale może warto przyjżeć się sprawie bliżej czy jest to zwykły nieogar, autentyczny brak czasu, czy coś więcej.
Przez ten mój kręgosłup cały tył głowy oraz kark mnie boli aż ciągnie . Dodatkowo potęguje to moje napięcie i jest gorzej niż być powinno 😭😭😭
@Janettt mojemu synowi w okresie zimowym czasem tak się dzieje i najbardziej pomaga zwykła maść z witaminą A (którą zawsze warto w domu mieć bo to niepozorna perełka na różne dolegliwości skórne), a z polskiej apteki pani nam poleciła Dermaline (o ile nie przekręciłam czegoś w nazwie) z mocznikiem, po 2 smarowaniu stan skóry się bardzo poprawił, przestała pękać i suche miejsca były w dużo lepszym stanie. Z dnia na dzień dłonie wyglądały dużo lepiej. No i kosztował śmieszną kwotę (wtedy). Tu mieliśmy maści na receptę i żadna nie dała takich efektów w tak krótkim czasie.
Niestety nie mamy zbytnio innych wspólnych znajomych. I bardzo dobrze znam ten stan o którym mówisz. Też tak czasem mam. Każdy chyba ma. Ale wiesz, kilka razy to ja wychodziłam z inicjatywą spotkania (i to nie dzień po dniu, tylko powiedzmy co kilka tygodni). Zawsze coś nie pasowało, a nigdy nie usłyszałam "dobra nie pasuje mi jutro ale pasuje mi za tydzień", tylko "na pewno się niedługo zgadamy". No i dostaję co jakiś czas jakieś memy, wymienimy po dwa zdania i tyle. Niestety ja jestem typem osoby która po tylu odrzuconych inicjatywach z mojej strony po prostu rezygnuje. Już mi się nawet nie chce pisać 10 wiadomości czy może w ten weekend się uda? Wiem, że każdy może mieć cichy okres i brak chęci wykazania inicjatywy, ale ja po takim czasie niestety już odpuściłam. Strasznie dużo znajomości straciłam w ten sposób, ale wydaje mi się, że zwyczajnie nie były tego warte. Jeżeli ja przestaję wychodzić z inicjatywą spotkania lub rozmowy i wtedy nagle kontakt się urywa no to chyba nie jest to zbyt wartościowa relacja.
@Janettt którejś zimy dorobiłam się tego samego . Wieczna dezynfekcja sprzętu oraz wychodzenie na mróz do sklepu spowodowało ten sam efekt . Wyleczyłam dłonie olejkiem do włosów zaczęłam go stosować jako krem . Uczucie niemiłe wszystko się jednak lepi ale parę dni i miałam zagojone dłonie . A ulga przyszła już po pierwszym zastosowaniu.
Kiedyś używałam maści z Wit. A, ale nie kojarzę by pomagała, chwilowo do momentu wchłonięcia może i tak.
Na razie próbuje miksem wszystkiego co mam w domu. Może nie będzie źle.
No ja unikam dezynfekcji. Na razie moczenie w wodzie z sodą i nałożenie maseczki i miksu kremów, a na to folii zmniejszyło problem o jakieś 90% więc już jest sukces.
Też się cieszę. Choć i tak jutro pójdę do pracy i problem wróci...
Klej na taśmach przy których pracuje strasznie wysusza ręce a ja nie lubię w rękawiczkach robić bo utrudniają mi pracę. Lateksowych też nie założę bo uczulenia dostanę...
Już bym się dawno zmusiła do rękawiczek na Twoim miejscu . Pracując w Biedronce miałam równie zniszczone, suche, popękane i poobdzierane dłonie. Koniec końców sama siebie zmusilam do rękawiczek . Poczułam niebywałą ulgę jak mi się w końcu zagoiły . 3 dni dosłownie pod nosem klełam na te rękawiczki ale było warto
Mam takie same zdanie na ten temat. Ile razy można wychodzić z inicjatywą? Moja przyjaźń z pewnymi dwiema osobami zakończyła się w zeszłym roku po 10 latach. Niestety tak się zdarza i choć jest mi nadal przykro wiem, że za dużo już nas różni, a w kwietniu minie rok jak się ostatni raz widzieliśmy. Tamte czasy już niestety nie wrócą, żyjemy każdy swoim życiem, my już trochę inaczej bardziej odpowiedzialnie, mamy dziecko i mniej czasu i chęci na intensywne imprezowanie, przestaliśmy nadawać na tych samych falach. Odpuściłam, kontakt się urwał..
Może znalazłoby się też siemie lniane? Maseczka, albo moczenie dłoni i możesz dodać do tego jakiejś oliwy, czy czegoś innego co masz
Mmm, doskonale rozumiem. Pisałam, proponowałam spotkania, raz, dwa, trzy, a zawsze coś albo stało na przeszkodzie, albo było odwoływane. I moje ulubione: do końca stycznia ogarnę i się odezwę. No, tylko to było w 2021. Przestałam proponować spotkania, bo trochę się czułam, jakbym żebrała. I w sumie już o tym nawet zapomniałam, ale jak przeczytałam Twój post to znów zrobiło mi się jakoś przykro. Szkoda tej znajomości, ale widocznie była trwała tylko, gdy siłą rzeczy spotkania były codziennie. Oczywiście rozumiem, że w pewnym momencie życie człowieka pochłania, ale jednak nie jest niemożliwe wygospodarowanie raz na pół roku przynajmniej godziny.
@kngslk zgodzę się z Marudziarą. Ja też mam kilka znajomosci, które zweryfikował czas i kiedys było mi trochę przykro, natomiast teraz praktycznie nie. Niektóre relacje dla innych są czasowe, gdy macie jakiś wspólny cel, tzn. jedna praca, chodzenie na te same studia etc. Gdy to się kończy, bańka pęka 😅
I przychodzą nowe osoby, ogólnie to zauważyłam, przynamniej u siebie, ze z biegiem lat krąg znajomych się bardzo zawęża.
I tak jak tu powiedziało kilka innych osób, ludzie się zmieniają, priorytety ich, sami poznają jakis znajomych, dlatego warto albo mieć bardzo zaufane osoby, i to na nich się skupiać/ być otwartym na nowe.
Wzajemność w relacji jest ważna, mam niejedna taka koleżankę z cyklu: musimy się spotkać. I nawet jak już do spotkania doszło, to potem znów jest cisza 🙈
Mam wrażenie, że w krótkim czasie w pracy zrobi się bardzo nieprzyjemnie. Bez mojej zgody pzenieśli mnie na inną zmianę, na której nie chcę pracować, bez podania konkretnych argumentów (żaden z tych co podali mnie nie przekonuje), i wszyscy myślą, że będę siedziała cicho i udawała zadowoloną.
Może warto podjąć ten temat i zapytać jak to widzą w przyszłości 👍
Mam tez takie znajomosci, które są ,,falowe”, np. taka przyjaciółkę, jeszcze z przedszkola, i raz mamy super kontakt, a innego razu, każda żyje swoim życiem (inne miasta tez) i nikt nie ma o to do siebie pretensji. Za to gdy jest potrzeba rozmowy, bo coś sie dzieje to można iść jak w dym.
Mam tez koleżanki, z którymi dzieli mnie duza odległość (jeszcze z Poznania), ale ten kontakt internetowy czasem się pojawia z obu stron dla podtrzymania znajomosci.
Wiec dla chcącego, nic trudnego.
Własnie 💖 wiec nie ma co żałować, tych których coś niedomagają, ich strata.
Jako taka mała anegdotę, dodam co kiedys usłyszałam od jednej z takich koleżanek ze studiów. Trzymałyśmy się przez 2 lata, w 3.
No i zaraz po studiach przetrwało u mnie z jedna z tych dziewczyn, z druga natomiast nie. Natomiast one miały kontakt lepszy.
No i były urodziny jednej (lipiec po studiach) zaprosiła mnie i te druga koleżanke tez. Moje koleżeństwo z nią było specyficzne, bo miałyśmy dość różne, a może dość podobne 🤭 charaktery i czasem się kłócilysmy, mimo to się przyjaźnilysmy.
No i na tej imprezie ja rzuciłam luźnym tekstem, ze jak juz się widzimy to można się kiedys umówić na spotkanie, na co ona z takim trochę śmiechem: Noo zobaczymy 😀👍
Ja chciałam być miła, ona natomiast żyła juz swoim życiem. Nie przejelam się tym i spotkanie było miłe. Ale każdy był zreflektowany na co innego.
Wiec nie warto się spinać i pisać, bo to obie strony musza chcieć, to trochę jak w związku, tylko wiadomo, ze to inny rodzaj relacji ☺️