Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1383 / 2893
Taka dzisiaj jakaś bez sił jestem. Chyba przez ten gorąc, nie lubie upałów 😩
No to być może.
Mnie zaczyna trochę głową boleć, ale to raczej przez pogodę i ze stresu bo bali się zaszczepić mojego.
Zapisałam go właśnie u nas w szpitalu ale ja będę w drodze do pracy, wolałabym być z nim, a innych terminów nie było bardziej mi pasujących.
Tak się bardzo o niego boje, a jak będę w pracy i będzie mu się działo to nawet nie będę wiedziała. 😭 Nie wiem czy nie wziąć urlopu, ale musiałabym 2dni wziąć, bo we wtorek też muszę.
A Tobie oby przeszło szybko. 🤗
No raz po szczepieniu go odratowywali więc się boję. 🥺
Teraz znalazł w papierach coś odnośnie tego, ale i tak jest nabazgrane i część prawdopodobnie zatajone i nieodnotowane w karcie szczepień, że jest ryzyko. Dlatego zapisałam go w szpitalu na szczepienie.
Mam nadzieję że nic się nie będzie działo bo on nie ma ubezpieczenia i wyrobić czasowego też nie mamy jak nawet żeby się zarejestrował w pośredniaku, więc jak go (odpukać) będą musieli go ratować to będzie ktoś musiał za to zapłacić.... 🙄
A że to uparty osioł no to nie przetłumaczy mu.
Najważniejsze jest to, że powiedzieliście o tyn lekarzowi, nawet jeżeli nie pamiętacie szczegółów. w szpitalu mogą go w ogóle nie zakwalifikować, a jeżeli się uda to na pewno obejmą go szczególną obserwacją po szczepieniu. Z drugiej strony, jak można nie mieć ubezpieczenia?
Ja dzisiaj miałam drugą dawkę, byłam na drzemce i na razie czuję się ok poza bólem głowy. Fajnie, że się jednak zdecydowałaś na to szczepienie 😊
Poszłam do Biedronki i zaczęło padać. Jakiś palant zamiast zwolnić, to z całym impetem wjechał w wielką kałuże, a ja zostałam cała mokra 😤😤😤
O, miałam tak po 1 dawce Moderną. Dobilam prawie do 39 stopni i nie umiałam tego zbić. To był fascynujący dzień...
No ale jak jego nie zaszczepią to ja też nie chcę. Mieliśmy to zrobić razem albo wcale, a tak będzie zonk...
Sama nadal nie wiem czy dobrze zrobiłam. Czas pokaże. Ja wciąż mam wątpliwości. Kij tam wie co tak naprawdę wszczepili. Nie mam zaufania w tej kwestii.
Mnie zaczyna dziwnie ręka jakby boleć. Też planuje drzemkę.
Mojemu po Pfizerze nie było absolutnie nic, moja siostrę lekko bolała ręka, mama spoko, a mnie za to walnęło z grubej rury, więc chyba nie ma reguły. Tym bardziej, że mój mąż przeszedł koronkę. Jeszcze przed szczepieniem specjalnie robiliśmy testy na przeciwciała, żeby porównać kto ile ma. Jemu wyszły wysokie, u mnie na granicy, a to jednak mnie kopnęło.
Właśnie nie wiem jak to jest bez ubezpieczenia, ale pewnie by coś wymyślili.
No u nas było bardzo kulturalnie. Od wejścia czekali, prowadzili, na wyjściu też była poczekalnia, dawali fanty. Ale to pewnie dlatego że w zakładzie pracy. Ciekawe jak będzie u nas w szpitalu.
W Żyrardowie byłam do tej pory tylko na usunięciu migdałków i poza tym że robili to na żywca ze znieczuleniem tylko miejscowym to było ok. Dentysta też jest spoko. 😁 U dentysty byłam teraz niedawno w pandemię i też przed wejściem mierzyły temperaturę i w ogóle ja to byłam chyba zestresowana bo miałam temperaturę. W końcu wyszłam na skwerze powietrze na chwilę i dopiero zaczęło schodzić bo inaczej pewnie by mnie nie przyjęły, ale było naprawdę kulturalnie. Bardzo sympatyczne Panie. I mam nadzieję na szczepieniu też takie będą, bo ja chyba bardziej panikuje niż mój, mimo że to on się boi igieł, a nie ja. 🙄 Tylko ją to o niego panikuje. Jak się dowiem, że go brzydko potraktowali to chyba pójdę z awanturą. 😁😁😁
To nieźle. 🤗
Ja miałam zdrzemnąć się na 15-20 minut to dopiero teraz się dobudzilam, ale totalnie nie mam siły, a obiad sam się nie zrobi. Ale u mnie to raczej pogoda. Wcześniej było parno a popołudniu zaczęło lać. Musiałam zamykać okna, bo jeszcze chwila i wszystko by mi latało w domu.
Jutro jedziemy na urodziny mojej teściowej. Miała robić ciasto, ale ze względu na to, że coś jej się ostatnio poprzestawiało i wszędzie gdzie popadnie do ciast kitra słone krakersy dla mnie te ciasta są niesmaczne, bo słodka masa gubi sie w słonych krakersach. Zaoferowałam się więc, że zrobię bezę. I zgadnijcie co - pierwsza mi nie wyszła. A ja już mam nerwy i bym jajkami najchętniej porzucała z balkonu, bo jestem przed okresem i wszystko działa mi na nerwy
No to widzę cyrk na kółkach. Dobrze, że ludzie mili chociaż. Bo czasami jak ponuraki się trafia to aż głupio siedzieć. 🤣
U nas codziennie jak wchodzimy do pracy to mamy mierzoną temperaturę, więc dziś też mierzyli z tą różnicą że mówili ile wynosi. I tak dziwne że działało bo u mnie to i potrafiło 32stopnie pokazać dziś aż 36,4 😁
Naprzeciwko bloku mam bar, odkąd się skończył lockdown codziennie urządzają imprezy do rana i spać się nie da, bo śpiewają, klaskają i skaczą, to tak bardzo słychać 😞
Strasznie męczy mnie alergia w tym roku, tabletki mi średnio pomagają, cały czas mam katar do tego pieką mnie oczy 😒
U mnie pod oknami otworzyli "coś" bo nikt nie wie co tam jest. Okna zaklejone taka folia że nic nie widać co jest w środku, jak je otwierają to w środku wieszają czarny materiał żeby nic nie było widać i przychodzi tam cała szumowina z miasta... Dziś to myślałam, że szału w nocy dostanę bo ciągle jakaś patologia się darła pod oknami. Dziwię się tylko, że sąsiadom to nie przeszkadza i nikt nie interweniuje😠😠😠
ja mam pod oknami balkon i od jakiegoś czasu urzęduje w nim grupka młodych chłopaków... mają w środku 2 kanapy i miejsce na imprezę... całą noc się drą, śpiewają, śmieją... i to już któryś weekend, nie że jednorazowy wybryk