Brudzenie ubrań podkładem przez klientki...
Strona 2 / 3
mi podczas mierzenia sukienek ślubnych w dwóch salonach pani dała taką jakby... "poszewkę na poduszkę", która była zszyta tylko po dwóch brzegach, a po dwóch nie, tworząc swego rodzaju "czapkę/róg". myślę, że tamta też tak mogła wyglądać
@blackline kurcze świetne rozwiązanie! Ale powiedz mi, bo ja sobie tego nie mogę wyobrazić - to był po prostu jakiś woreczek foliowy czy raczej coś a'la pończocha, czy jeszcze coś innego?
Ja też podczas mierzenia ubrań bardzo uważam, nawet w lumpeksie. Kiedyś w sklepie "ekskluzywnym" była w przymierzalni taka siatka czy apaszka żeby zakładać i nie wybrudzić ubrań. Może do tego kartka, że jeśli ktoś ubrudzi ubranie to zmuszony jest je kupić- takie wystraszenie tapeciar
Ja chodzę na zakupy bez makijażu! Nie muszę uważać żeby nic nie pobrudzić.
Ludzie są bezczelni, to fakt. Dzisiaj się na mnie jedna pani obraziła, bo jej powiedziałam, że nie może otwierać wszystkich lakierów po kolei. Takie to efekty zachowań 'klient nasz pan'.
@Jednafiga jak ubiera swoje ubrania w tapecie to uważa żeby sobie nie pobrudzić,a w sklepie to nie jej to to ma gdzieś.Widziałam kiedyś laskę w Orseyu która wyszła z przymierzalni z bluzeczką mówi do koleżanki że dobra tylko musi ją wymienić na inną bo ją ubrudziła podkładem nie wytrzymałam i pytam jej kto ją ma taką brudną po niej kupić,wiecie co mi odpowiedziała
cytuję dokładnie "a co Cię to kur.. obchodzi Twoja bluzka zaniemówiłam
Ostatnio jak byłam w pewnym butiku w Chorzo dostałam siatkę na twarz właśnie po to by nie ubrudzić ubrania makijażem. Może coś takiego?
Nie rozumiem jak można być taką fleją i fajdać ubrania podkładem. Ciekawe czy takie dziewczyny w domu też syfią swoje ubrania tapetą. Sama się maluję, również na zakupy i zawsze uważam żeby w czasie zakładania bluzki nie przejechać nią po twarzy, to na prawdę nie jest trudne.
Myślę, że taka kartka może pomóc, może chociaz jedna się zawstydzi.
@sailor Uwierz, że gdybyś miała swój własny sklep to też byś tak robiła... W oczach innych klientów takie ubranie jest skreślone. Jeżeli wiem, że np dana bluzka, czy sukienka mi się sprzeda to tak, biorę ja do domu i piorę.
Ja na zakupy zazwyczaj chodzę albo bez makijażu, albo uważam, i jeszcze nigdy nic nie ubrudziłam, tak samo jak nigdy nie ubrudziłam swoich ubrań. Ale klientki są niereformowalne i raczej nie sądzę, żeby cokolwiek pomogło. Może jedna się zastanowi, a reszta dalej jak bydło.
Te brudne ubrania to katastrofa.. Rozumiem, że komuś może się zdarzyć ale w większości przypadków jest to wina po prostu nieuwagi Karta wydaje się być najlepszem pomysłem ale pracowałam w sklepie i wiem jak klienci je czytają. Głównie mają je w dupie i tak to wygląda. Może wisieć nawet na wysokości ich wzroku ale po prostu ją omijają Najlepszym rozwiązaniem jest odnoszenie towaru do kasy, wtedy będziesz widziała co i jak.
Poważnie pierzesz brudne ubrania w domu? Mi by coś takiego do głowy nie przyszło. Swego czasu pracowałam w sklepie z ubraniami, mieliśmy piękne, kremowe sukienki. I każda, doslownie kazda, ktora wisiała na sklepie była uwalona podkladem albo szminka. Co prawda polowalam na tw baby zeby je złapać i kazać im kupić ubrudzony towar ale niestety nigdy mi się to nie udało.
W Radomiu tak samo I szczerze mówiąc tylko tam rzuciło mi się to w oczy, może jeszcze czasem w H&M, ale zdecydowanie rzadziej. A tam co nie ruszysz to przy dekolcie widać brązowe plamy.. a białe rzeczy to już w ogóle - chrzczone są chyba nowymi wzorkami
Akurat dzisiaj dodałam chmurke z białym półgolfikiem, który był jedynym w sklepie nieubrudzony pudrem .
Też mnie to wpienia, mimo, że to nie są moje ubrania, nie mój sklep, ale do cholerki, ja również mierzę mnóstwo rzeczy, nawet golfy i NIGDY nie zabrudziłam nic makijażem. Zawsze jakoś to daję rade ogarnąć i nie rozumiem, jak można nie być w stanie przymierzyć rzeczy bez zabrudzenia jej. No nie rozumiem... Bo przez przypadek może się tak zdarzyć, ale kurde tyle co się nachodzę po sieciówkach i widzę te brudne ciuchy, to nie wierzę, że wszystkie zostały wybrudzone przez przypadek...
Myślę, że oddanie rzeczy sprzedawczyni to najlepsza opcja. No i te karteczki, ale nie tylko w przymierzalni, ale w całym sklepie wywiesić, no ciężko na to poradzić coś lepszego .
Kurcze dziewczyny ja nie używam podkładu i nigdy nie miałam takich sytuacji, że brudziłam ubrania, ale w tym roku jak byłam na zakupach to zauważyłam, że ubrudziłam od bronzera bluzkę... Cóż, szczęście w nieszczęściu, że był to ostatni rozmiar, a ja bardzo chciałam ją kupić, więc nie zostawiłam jej takiej ubrudzonej na wieszaku, tylko kupiłam i poradziłam sobie z tą plamą.
Mnie też zawsze denerwowały te pobrudzone ubrania w sklepie i wytarta tona makijażu, ale cóż - ja po sobie widzę, że każdemu może się coś takiego zdarzyć. Ja obecnie bardzo się pilnuję jak coś przymierzam, ale na pewno są takie panie, co je to nie obchodzi jak coś ubrudzą. Chyba jedynym skutecznym sposobem byłoby, jakby ktoś stał przy przymierzalni i sprawdzał te ubrania zaraz po przymierzeniu tak jak napisała @jusstinkaa , ale pewnie nie raz jest tyle pracy, że nie ma czasu stać przy przymierzalni i oglądać każdą jedną rzecz. Więc chyba najlepiej będzie jak wywiesisz karteczkę - na pewno nie wyeliminuje to problemu w 100%, ale myślę, że panie zaczną na to bardziej uważać
Mohito masakra... w Bielsku też tak jest, a nie raz tam byłam na wyprzedażach to za każdym razem coś brudnego.
Ja zawsze staram się uważać, ale tendencję do brudnych ciuchów zauważyłam szczególnie w Mohito Myślę, że kartki to dobry pomysł, może prędzej się zastanowią..
No to ogólnie problem w szczególności wg mnie z białymi bluzkami, jakoś na innych rzadziej zdarzało mi się zauważać. I jakimś cudem najwięcej na wyprzedażach. W moim wypadku się sprawdza, że nie chcę potem przymierzać, bo jak się potem a nóż coś nie spierze to szkoda. Przy niektórych bluzkach się dziwiłam, bo @Malinowa92 masz rację Niektóre bluzki nie powinny być pobrudzone, bo spokojnie się je da normalnie założyć.