
Dziewictwo – przed czy po ślubie?
Temat dla dojrzałych. Wedle wiary m.in. nauki kościoła seks przed zawarciem małżeństwa jest grzechem. Co myślicie o trzymaniu dziewictwa aż do ślubu? Czy warto czekać i czy ma to sens dla długoletniego związku? Czy seks przed ślubem traci na wartości? I czy w dzisiejszych czasach jest możliwa wstrzemięźliwość aż do nocy poślubnej. Czy warto trzymać dziewictwo dla ‘’tego jedynego’’ ? Czy istnieje dla Was pojęcie jak ‘’grzeszny seks’’, bo spotkałam się z takim określeniem i czy warto mieć kilku partnerów seksualnych? Znacie przypadki osób, które czekały aż do ślubu?
ja też jestem wierząca, ale nie zgadzam się z wieloma rzeczami, które wyznaje i popiera bądź też nie popiera kościół. Uważam, że jeżeli para się kocha i jest pewna do swojej przyszłości, czyli ślub, rodzina itd to seks nie jest czymś zakazanym. Jest to jakby nie było część tej miłości. No i też nie chciałabym sama mieć wielu partnerów, bo jest to dla mnie obrzydliwe
Lepiej nie czekać, bo to bardzo ważny aspekt w związku, potem się okaże jest w łóżku jest kompletna klapa i jest problem.
Moim zdaniem nie o ślub chodzi, tylko o pewność... wiadomo, że każda gdzieś tam w środku może marzyć o cudownej nocy poślubnej, ale nie oszukujmy się - w czasach, kiedy większość musi liczyć każdy grosz ślub jest wydarzeniem długo planowanym i czasem trzeba na niego latami czekać.
oczywiście nie oznacza to, że leciałabym do łóżka z każdym kolejnym chłopakiem. po prostu jeśli mam pewność, że to ten jeden, na całe życie i że kiedyś w końcu ten ślub weźmiemy, to na papierek nie czekam.
U mnie z kolei są gorące momenty i chociaż jesteśmy ze sobą już 1.5 roku, jesteśmy pewni , że chcemy być już razem na stałe, mamy plany itd , mój chłopak jest na tak a u mnie w sumie to zdanie ani tak ani nie - mam ciągutki ale się boję bo szkoda by mi było studiów, niby antykoncepcja hmm ale jakoś ograniczone zaufanie mam do niej więc nawet nic ten tego nie było Bo u mnie wyglada to tak chciałabym ale się boję
@kitekatu niestety... Starsi ludzie zazwyczaj są łatwowierni i znam takie przypadki, gdzie starsze osoby oddawały na Radio Maryja swoje ostatnie pieniądze... To przykre, zwłaszcza, że to bogate radio...
A ja myślę, że mieć kilku partnerów, a (wybaczcie słowo) pieprzyć się na każdej imprezie z innym to jest różnica Bo to normalne, że będąc z kimś w związku, po pewnym czasie zaczynasz uprawiać z nim seks A że życie płata figle, uczucia czasami przemijają rozstajemy się i znajdujemy nową miłość. Moim zdaniem to nie jest nic obrzydliwego tylko normalnego. Co innego "zaliczać" facetów na imprezach. No tak jak już wyżej wspomniałam... Ale wiadomo, co kto lubi
Moja babcia kiedyś tego słuchała. I owszem modlą się często, jakieś msze są, niech będą... Ale częściej niż przekaz z mszy, podawali numery konta na jakie wpłacić pieniądze, więc zawsze z mamą przestawiałyśmy jej to radio bo takim starszym ludziom to to robi wodę z mózgu
@sailor oj włącz i posłuchaj Ja po kilku razach stwierdziłam, że całe życie człowieka to jeden wielki grzech Noszenie spodni przez kobiety to grzech, malowanie paznokci to grzech, spódnice przed kolano to grzech, słuchanie jakiejś tam muzyki to grzech...
Jak widzę post od @monawerona to od razu wiem, że będzie ciekawa dyskusja i tym razem się nie zawiodłam.
Napiszę od siebie.. Ja dla odmiany osobą wierzącą nie jestem. Mimo to zostałam wychowana na wartościach mocno chrześcijańskich i na ogromnym szacunku do siebie. Choć nie mogę powiedzieć o sobie "Wierząca" odkąd pamiętam miałam osobiste postanowienie - dziewictwo oddam tylko temu, z którym będę do końca życia. I dotrzymałam. Pierwszy raz kochałam się z moim narzeczonym, z którym mam synka i planuję ślub (cywilny rzecz jasna.) wiem, że to ten jedyny i że tylko z nim będę się kochać już do końca życia
....dla mnie to też nic obrzydliwego....że miało się kilku partnerów....po prostu życie ...zależy też ile lat miałyśmy wiążąc się z obecnym partnerem, którego uważamy za tego jedynego ...a może nadal szukamy ;P ....nie chce żeby to jakoś chamsko zabrzmiało, ale jak ktoś zachodzi w ciążę w wieku nastu lat lub ledwo po dwudziestce i bierze ślub (lub po prostu wiąże się) z ojcem dziecka to ciężko nazbierać doświadczeń seksualnych z innymi mężczyznami ;P ....chyba że laska jest bardzo aktywna hahahaha ;P ...co mi generalnie lata, bo nie oceniam i nigdy nie oceniałam zachowania innych, ale przyznaję się że nieco bawią mnie "świętoszkowate" tezy osób, które z nie własnego wyboru znalazły się w miejscu, w którym obecnie są ;P
w odpowiedzi na pytanie tytułowe: "przed lub po ślubie" - zależy jak kto woli hahaha, jestem wierząca....ale wierzę w Boga a nie w kościół ;P ..druga sprawa - każdy powinien zajmować się sobą a nie wpierdzielać w życie innych, bo często najgłośniej krzyczące "dziewice" - " ...olaboga, jak to przed ślubem?!?!" to mają sporo za uszami hahaha....znam nawet taką jedną, która dostąpiła "niepokalanego poczęcia" ;P
Hmm tu nie do końca się zgodzę. Ja "dopracowałam" się z Mężem dopiero po ślubie więc to znaczy, że powinnam go wcześniej zostawić bo nam nie wychodziło? Dlatego nie uznaje takiego tłumaczenia bo dla mnie to jest równoznaczne z tym ze po prostu chcieli to zrobić
ja uważam że seks przed małżeństwem jest ważny aby się "wypróbować" i dopracować, bo przecież i w tej sferze partnerzy muszą do siebie pasować.