HelloSkin
Jumiso, Rich Nourishment Sheet Mask, Maska do twarzy w płachcie, Odżywcza
5 na 5 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 23.04.2020 przez GlitterBoomb
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o HelloSkin - Jumiso, Rich Nourishment Sheet Mask, Maska do twarzy w płachcie, Odżywcza
Helloskin Jusimo Rich Nourishment - odżywcza maska w płachcie. To kolejny wariant tej maski który miałam okazję przetestować. Maska, rak jak jej poprzednia wersja jest naprawdę super. Płachta jest dość cienka, ale bardzo dobrze nawilżona. Świetnie dopasowuje się do twarzy i dobrze trzyma przez cały czas aplikacji. Maseczka fajnie nawilża ibo dr żywią skórę, wyrównuje koloryt i łagodzi drobne podrażnienia. Efekt jest widoczny od razu i długo się utrzymuje. Zdecydowanie, jest to jeden z moich faworytów 😊.
Zobacz post
DENKO MARZEC 2022!
Tym razem wyrzuciłam do kosza 21 opakowań i choć denko jest skromne to jestem z niego dumna.
Większość kosmetyków sprawdziła się dobrze, ale nie zabrakło też bubli. Poszczególne recenzje znajdziecie w moich chmurkach, więc tutaj skupię się na kosmetykach, które wyróżniają się w jedną lub drugą stronę. Zużyłam dość mało maseczek, ponieważ miałam zabieg na twarz i musiałam troszeczkę zmniejszyć zużycie dodatkowych kosmetyków. W związku z tym zużyłam jedynie 4 maseczki. Moim faworytem nadal pozostaje seria Jumiso marki Hello Skin, tym razem o działaniu odżywczym, która była genialna. Maseczkowym odkryciem okazała się maska z Primarka Amethyst. Genialne opakowanie i działanie nawilżające i rozświetlające. To jedno z moich kosmetycznych odkryć tego miesiąca. Kolejnym, o którym muszę wspomnieć jest Serum olejowe na noc Wiesiołek i Baobab. Choć pierwsze użycie nie było najprzyjemniejsze to każde kolejne sprawiało, że uwielbiałam ten kosmetyk co raz mocniej. Fantastyczne działanie regenerujące skórę i nawilżające. Dokładną recenzję możecie przeczytać w tej chmurce: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/probki/964573-iossi-serum-do-twarzy-na-noc-evening-primrose-baobab-intensywnie-regenerujace-wiesiolek-i-baobab/ . Dzięki próbkom miałam okazję poznać markę Panier des Sens i uważam, że mają naprawdę ciekawe kosmetyki. Na wyróżnienie w kategorii włosy zasługuje maseczka do włosów z Action w wersji mango i olejek z passiflory. Wspaniały zapach, słodkie opakowanie i przyjemne działanie na włosy, a w dodatku saszetka 50 ml starczyła mi na 2 użycia. Myślę, że w połączeniu z niską ceną to obowiązkowy produkt do testowania. Więcej o maseczce tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/odzywki-maski-olejki-do-wlosow/961695-the-beauty-dept-odzywcza-maska-do-wlosow-it-takes-two-mango-i-olejek-z-passiflory/ . Ze stałych bywalców pojawił się dezodorant Rexony czy baza pod cienie z Wibo oraz mydełka w piance z Bath & Body Works i zużyłam już kilka opakowań tych produktów i jestem z nich zadowolona. Przejdźmy jednak do bubli tego miesiąca! Na pierwsze miejsce zasłużył peeling do ciała marki Blancreme, z którym męczyłam się okropnie i ulżyło mi kiedy się już skończył. Choć piękne opakowanie i zapach, to niestety produkt był beznadziejny. Drobinki były tak małe, że słabo radziły sobie z peelingiem skóry i miałam wrażenie, że nie robi on z moją skórą nic. Akurat wygrałam go w konkursie, ale patrząc na cenę regularną 139 zł absolutnie od siebie odpycha i nie kupiłabym go nawet za 10 zł. Zawiodłam się na nim okropnie i niestety nie polecę go nikomu. Dokładną recenzję znajdziecie tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/peelingi/955960-blancrme-peeling-do-ciala-body-scrub-nourishing-mango/ . Drugi zawód to żel pod prysznic marki Balea Dream Big o zapachu kokosa i cukierków lodowych. Sam żel był w zasadzie w porządku, ale ten zapach był nieudany. Po kilku użyciach nie było czuć kokosa. Był strasznie męczący, mdlący i uważam, że to jedno z najgorszych zapachów żelu jakie w życiu wąchałam. Do żeli Balea jednak oczywiście się nie zraziłam, ale ta seria moim zdaniem nie wyszła, a dokładną recenzję znajdziecie tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/zele-pod-prysznic/963450-balea-zel-pod-prysznic-today-is-my-day-dream-big-o-zapachu-kokosa-i-cukierkow-lodowych/ . Na trzecim miejscu znajdują się próbki od Alkmie i tutaj miałam krem pod oczy oraz serum i jestem zawiedziona. Jak na wysoką cenę regularną tych produktów, mają słabą jakość. Miesiąc dla mnie był udany i choć sporo kosmetyków mi przybyło, to staram się też skupiać na zużywaniu, a dzięki DC i Wam Clouders czuję ogromną motywację.
Maseczki z serii Jumiso od HelloSkin znam już kilka miesięcy i testowałam o różnych właściwościach. Tym razem przyszła pora na wersję odżywczą Rich Nourishment Sheet Mask. Serum to mieszanka rewitalizująca, która ma za zadanie wzmacniać, ale też rozświetlać (co uwielbiam) i nawilżać. W składzie znajdziemy też ceramidy, ziołowe ekstrakty, a nawet olej arganowy, więc oprócz głównych funkcji działa też ujędrniająco i wygładzająco. Maska przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry i wyróżnia ją wyjątkowa płachta. Mimo, że nie ma nadruku to zachwyca! Jest wyjątkowo cienka, ponieważ to materiał cupra, czyli delikatna przędza bawełniana. Jest naprawdę fantastycznie nasączona esencją i świetnie ją oddaje skórze. Wbrew pozorom i swojej cienkości jest łatwa w nakładaniu bez obawy o jej przerwanie. Uwielbiam grafiki tych maseczek nawiązujące do tego, że maseczki i chwilę przyjemności dla skóry można zrobić podczas wielu czynności, jak choćby jogi w tym przypadku. Po otwarciu saszetki pojawił się cudowny zapach, kwiatowy pełen energii i słońca, a przy tym nienachalny i niemęczący. Czas trzymania na skórze to około 15-20 minut, u mnie było to około 15, po czym wmasowałam resztki w skórę, a potem przemyłam letnią wodą. Buzia była fantastycznie nawilżona i miękka w dotyku. Robiłam ją wieczorem, a efekt rano było równie widoczny, gdzie dodatkowo skóra zyskała promiennego wyglądu. Ten efekt bardzo mi się spodobał! Buzia wyglądała zdrowo i na wypoczętą oprócz delikatnej opuchlizny pod oczami. Maseczka delikatnie napięła skórę przez co jej elastyczność też odczuwalnie była przyjemniejsza. Po raz kolejny maseczka z Jumiso mnie nie zawiodła! Jestem nią zachwycona i mimo, że nie należy do najtańszych maseczek, bo cena regularna to 12,49 zł, to moim zdaniem warto od czasu do czasu zafundować skórze taką dawkę energii. Mnie nie podrażniła i nie wywołała żadnych negatywnych skutków. Sama chętnie sięgnę po nią ponownie i inne maseczki z tej serii, więc zdecydowanie polecam!
Zobacz post
Helloskin. jumiso Rich- Nourishmet odżywiająca maska w płachcie.
Znajduje sie w sporej ladnej saszetce z nadrukiem cwiczacej dziewczyny i psa.
Maska ta zawiera naturalne składniki odżywiające i utrzymujące równowagę skóry. Maska zostala wykonana w 100% z najdelikatniejszej przędzy bawełny , nie rozrywa się , dobrze przypasowuje do twarzy. Płachta jest dobrze nasaczona esencją która wchłania się w skórę.
Skora jest nawilżona , miekka w dotyku oraz gładką, wyglada świeżo.
Produkt ten dostalam w Paczuszce od @CruellaDeMon 😍.
Jakiś czas temu wybrałam się do Rossmanna i choć część rzeczy faktycznie planowałam kupić to oczywiście do koszyka wleciały też dodatkowe zakupy. Akurat skończyła mi się moja ulubiona baza pod cienie z Wibo i choć myślałam, że może kupię coś nowego do testów to jednak pozostałam przy swoim pewniaku. Miałam już kilka opakowań i jak dla mnie jest genialna, a kosztuje tylko 14,49 zł. Recenzję możecie oczywiście przeczytać w moich chmurkach: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/bazy-pod-makijaz-pod-cienie/893459-baza-pod-cienie-eyeshadow-base-wibo/ . Kolejny potrzebny, a zarazem sprawdzony kosmetyk to mydło w płynie ISANA i ze względu, że dozownik mam to kupiłam jedynie uzupełnienie. Wybrałam zapach mleko i miód, a za 500 ml zapłaciłam 2,69 zł. Te mydełka są świetne do stosowania na co dzień. Dobrze się pienią i ładnie pachną, a dłonie pozostają czyste i z ładnym zapachem. Przechodząc alejkami wypatrzyłam ostatnią sztukę pianki do mycia twarzy z serii Superstar z lini FaceBoom od marki Body Boom i od razu wrzuciłam ją do koszyka. Stosuję ją już chwilę i jestem nią naprawdę zachwycona. Normalnie kosztuje 19,99 zł, a przy kasie okazało się, że jest na niej aż 8 zł rabatu, więc zdecydowanie tam na mnie czekała! Potrzebowałam kupić balsam do ciała, bo aktualny był na wykończeniu i od razu wiedziałam, że postawię na markę Fluff. Wcześniej miałam śmietankę i była świetna, więc tym razem coś zupełnie nowego, bo jogurt do ciała o zapachu czekolady. Zużyłam już go trochę i tutaj również absolutny zachwyt. Tutaj również trafił mi się fajny rabat, bo zamiast 16,99 zł, zapłaciłam 11,99 zł. Planowałam również zakup scrubu do ust i padło na arbuzowy marki Bielenda z serii Sweet Lips za 12,49 zł i już 2 ostatnie produkty to maseczki marki Hallo Skin z serii Jumiso. Odkąd po raz pierwszy użyłam masek tej marki stwierdzam, że to najlepsze maski jakie miałam. Wykonane z przędzy bawełnianej są niezwykle delikatne i fantastycznie nasączone naprawdę cudotwórczymi esencjami. Kosztują po 12,49 zł za sztukę i jak najbardziej warte są swojej ceny. Zakupy uważam za bardzo udane i oczywiście testuję z przyjemnością.
Zobacz post
Maseczka w płachcie Jumiso odżywcza. Jedna z kilku tej firmy jakie zakupiłam i do tej pory najbardziej przypadła mi do gustu. Zamknięta jest w ładnym bladoróżowym opakowaniu z fajną grafiką. Sama maska jest wykonana na bardzo cienkiej płachcie i mocno nasączona esencją, bardzo dużo esencji zostało jeszcze w opakowaniu. Ta cienkość płachty trochę na początku mi utrudniała bo ciężko było rozłożyć płachtę na twarzy równomiernie bez zaginania. Ale później za to bardzo dobrze przylegają do twarzy. Zapach esencji był bardzo przyjemny. Twarz po zastosowaniu maski była bardzo dobrze nawilżona, odżywiona i widoczne rano oznaki zmęczenia na twarzy zniknęły. Wyglądała promiennie i zdrowo, bardzo podobał mi się efekt po tej maseczce i chętnie do niej wrócę.
Zobacz postPodobne produkty



