HelloSkin
Jumiso, Water-Splash Sheet Mask, Maska w płachcie, Nawilżająca
5 na 5 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Innowacyjna maska Jumiso wykorzystuje bogactwo roślin morskich (alg i wodorostów), które doskonale nawilżają skórę i skutecznie zatrzymują w niej wilgoć. Polecana dla skóry odwodnionej, zmęczonej, suchej i pozbawionej blasku.
Maska wykonana w 100% najdelikatniejszej przędzy bawełnianej (cupra), mieszczącej do 10 razy więcej esencji niż zwykłe bawełniane maski.
Maska zawiera:
+ ma ...
Innowacyjna maska Jumiso wykorzystuje bogactwo roślin morskich (alg i wodorostów), które doskonale nawilżają skórę i skutecznie zatrzymują w niej wilgoć. Polecana dla skóry odwodnionej, zmęczonej, suc ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 28.05.2021 przez gilgotka
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o HelloSkin - Jumiso, Water-Splash Sheet Mask, Maska w płachcie, Nawilżająca
Maseczka w płachcie, ostatnio coraz częściej po nie sięgam. (Chce zużyć zapasy)
Maseczka jest nawilżająca. Jest ona bardzo mocno nasączona serum- jak dla mnie za dużo, bo cieknie i czuje się jak kaczka w stawie 😅 Zawsze wszystko mi spływa na bluzkę albo na podłogę. Wracając do maseczki- dość łatwo zakłada się ją na twarz, mimo, że płachta jest za duża.
Produkt trzymałam na twarzy ok. 20 minut. Następnie zdjęłam maseczkę i pozostałości serum wklepałam w skórę. Twarz po tym była widoczniej odżywiona. Trochę taka ładniejsza się zrośnięta.
Maska w płacie Jumiso Water-Splash. Jest to wersja nawilżająca, maska koreańska. Po opakowaniu myślałam, że być może płat będzie również czarny, ale okazał się biały, cienki, który dobrze dopasował się do twarzy. Samej esencji było na prawdę dużo i starczyłoby jej na kolejną płachtę. Sama maseczka pachniała ładnie kwiatowo pewnie za sprawą w składzie ekstraktu z kwiatu lotosu. Ogólnie trzymałam ją na buzi na pewno pół godziny, a po jej ściągnięciu i odczekaniu buzia się nieco lepiła, więc obmyłam ją zimną wodą. Rezultaty świetne - twarz nawilżona, uspokojona, odżywiona i zrelaksowana. Jak najbardziej efekt zadowalający. Maskę dostałam jeszcze rok temu od @candysmile.
Zobacz post
DENKO SIERPIEŃ 2022
Moje skromne denko z sierpnia prezentuje się dokładnie tak i wyjątkowo tym razem trafiłam na naprawdę fajne kosmetyki i nie ma tutaj bubli z czego oczywiście bardzo się cieszę. Mamy tutaj 20 kosmetyków, ale zużyłam jeszcze kulę do kąpieli z Lush i Bubble Bar, więc w zasadzie zużyłam 22 kosmetyki.
Zaczniemy sobie od moich ulubieńców, które w denku pojawiają się już któryś raz i są to aż dwa kosmetyki z kolorówki, czyli tusz do rzęs Curling Pump Up Mascara od Lovely, który kupuję regularnie i mam zawsze w zapasach. Pamiętam, że jak pracowałam w sklepie nie było dnia, żebym nie została zapytana o rzęsy ilekroć miałam go nałożonego. Niezmiennie będę powtarzać, że to najlepszy tani tusz i w wielu przypadkach przewyższa jakością te kilka razy droższe. Mamy tutaj też krem CC upiększający 8 w 1 od Eveline Cosmetics i to również ulubieniec od kilku lat. Świetnie wyrównuje koloryt, sprawia, że buzia wygląda zdrowo, ładnie pachnie i w kilka chwile poprawia wygląd cery, a jego cena na promocjach jest równie przyjemna co tuszu do rzęs. I oczywiście nie mogło zabraknąć mydełek w piance z Bath & Body Works, które były oczywiście znakomite, a swoimi tropikalnymi zapachami idealnie wpisały się w wakacyjny klimat.
W sierpniu zużyłam tylko 5 maseczek i każda z nich była naprawdę fajna. Moim ulubieńcem została jednak ta z HelloSkin Water Splah o działaniu nawilżającym z serii Jumiso. Fantastyczna cienka płachta, cudownie pachnące serum i niesamowite działanie, więc to mój numer jeden. Pozostałe są z Action i Rossmanna i moja buzia również się z nimi polubiła.
Udało mi się w końcu zużyć jakiś peeling do ciała i padło na ten kupiony w Primarku Coconut Crush. Dobrze usuwał martwy naskórek, ładnie pachniał i wygładzał skórę, a do tego miał piękne opakowanie!
O ile bubli kosmetycznych nie było, tak odkryłam parę kosmetycznych hitów. I o nich chciałabym tu trochę więcej napisać. Pierwszy to tusz do rzęs Size Up w wersji miniaturowej z Sephory. O tym tuszu naczytałam się wiele złych opinii, że skleja, że robią się grudki, że szczoteczką nie da się nakładać produktu, a tymczasem u mnie sprawdził się rewelacyjnie. Tworzy efekt prawdziwych, sztucznych rzęs. Ma idealnie czarny kolor, świetnie wydłuża i pogrubia. Dla mnie niesamowity tusz i jestem nim naprawdę oczarowana. Bardzo się cieszę, że miałam okazję go używać i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Więcej o nim przeczytacie tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/tusze-do-rzes/978989-tusz-do-rzes-size-up-ultra-black-zwiekszajacy-objetosc-black/ .
Kolejny kosmetyk to Krem Ochronny od Manilu, który miałam w formie próbki i przepadłam! Kremik jest lekki i cudownie pachnie. Dawno nie spotkałam tak cudownego kremu do twarzy z którym moja buzia tak się polubiła. Szybko się wchłania, fantastycznie nawilża i w dodatku daje efekt rozjaśnionej buzi. Ta próbka tak mnie oczarowała, że mam go na liście kosmetyków do kupienia. Więcej przeczytacie w tej chmurce: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/probki/989427-manilu-krem-do-twarzy-ochronny-na-dzien-bioferment-z-aceroli-ekstrakt-z-milorzebu-i-olej-z-nasion-malin/ .
Ostatni mój hit, który zasługuje na wyróżnienie to żel pod prysznic w formie pianki Serendipity od Rituals. Jest to wersja miniaturowa, którą znalazłam w zeszłorocznym kalendarzu adwentowym i jestem nią oczarowana. Słyszałam o tych piankach wiele dobrego, ale nie myślałam, że będzie aż tak cudowna. Idealnie gęsta, otulająca skórę, świetnie myje, a przy tym delikatnie nawilża i pozostawia na skórze swój niesamowity zapach. Jak dla mnie to typ zapachu unisex i idealnie sprawdził nam się na wspólny wyjazd, bo mogliśmy używać go oboje z partnerem. Używałam wiele pianek pod prysznic, ale ta zdecydowanie jest najlepszą jaką do tej pory miałam.
Mimo, że nie zużyłam wielu kosmetyków, to jestem bardzo zadowolona, że chociaż trochę udało mi się uszczuplić zapasy, które cały czas z drugiej strony powiększam. Dla mnie to świetna motywacja do kolejnych testów i większego zużycia, a także możliwość odkrywania nowych perełek kosmetycznych.
Maseczka w płacie z serii Jumiso od Hello Skin w wersji nawilżającej Water-Splash, którą kupiłam jakiś czas temu. Wpadła mi gdzieś w czeluści zapasu maseczek, ale jak tylko ją odnalazłam to od razu zrobiłam. Ja kocham maseczki z tej serii! Są po prostu genialne i choć do najtańszych nie należą, to naprawdę warto. Przetestowałam kilka wersji, a teraz padło na nawilżającą i nie zawiodłam się. Dawniej głównie matowiłam swoją buzię, bo wydawało mi się, że skoro jest mieszana, to nie trzeba jej nawilżać i to był mój błąd. Teraz uwielbiam kosmetyki nawilżające i rozświetlające, a moja cera wraz z wiekiem jest bardziej zbliżona do normalnej. Co do tej maseczki to bardzo spodobało mi się jej opakowanie. Jest na nim dziewczyna robiąca maseczkę a obok jej piesek i od razu mi się skojarzyło, że jak ja robię wieczorną pielęgnację, to moja Gwiazdka zawsze jest obok mnie. Ciekawa jest też płachta, bo wykonana jest w 100% z przędzy bawełnianej, która jest niesamowicie delikatna i kiedy ją zakładam kompletnie nie czuję jej na twarzy, bo jest jak druga skóra. Mimo swojej ultra cienkości bardzo łatwo nakłada się ją na twarz, bez wrażenia, że zaraz podrze się w palcach. Była doskonale nasączona esencją i wspaniale oddaje ją skórze. Maska zawiera między innymi ekstrakt w kwiatu lotosu, więc nie tylko nawilża, ale ma też działanie uspokajające. Oprócz tego znajdziemy tu ceramidy czy masło shea, a także kwas hialuronowy. Ma więc działanie również odżywcze, a także ochronne i dba o to, aby skóra miała odpowiedni poziom nawodnienia. Maskę nałożyłam na oczyszczoną i stonizowaną skórę. Przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry, ale dedykowana jest głównie suchej, potrzebującej nawilżenia i zmęczonej. Kiedy otworzyłam opakowanie poczułam cudowny zapach, który sklasyfikowałabym jako kwiatowy, ale bardziej w stronę słodkiego, a ja osobiście bardzo lubię takie nuty w maseczkach. Zapach kompletnie nie był przytłaczający czy mdły, a bardziej taki przyjemnie wyciszający, co dodatkowo wzmogło relaks. Trzymałam ją na buzi około 20 minut, więc zmieściłam się w czasie określonym przez producenta, który mówi o 15-20 minutach. Moja buzia była niesamowicie miękka w dotyku i taka zrelaksowana, wręcz rozluźniona, więc efekt bardzo przyjemny. Przede wszystkim jednak była fantastycznie nawilżona. Maska nie wywołała u mnie podrażnień, nie zapchała skóry i nie przetłuszczała się. Jestem zachwycona jak podziałała na moją buzię i o nią zadbała, a także ukoiła. Koszt tej maseczki w cenie regularnej to około 11 zł i jak najbardziej polecam.
Zobacz post
Nawilżająca maska w płachcie, Jumiso, Water Splash. Jest to cienka, półprzezroczysta maska wykonana z delikatnej bawełny. Jest ona mocno nasączona ładnie pachnącą esencją. W opakowaniu też pozostało sporo esencji. Ja wykorzystałam ją na szyje i dekolt. Po zdjęciu maski skóra była nawilżona, wygładzona i nieco rozświetlona.
Zobacz post
Jakiś czas temu wybrałam się do Rossmanna i choć część rzeczy faktycznie planowałam kupić to oczywiście do koszyka wleciały też dodatkowe zakupy. Akurat skończyła mi się moja ulubiona baza pod cienie z Wibo i choć myślałam, że może kupię coś nowego do testów to jednak pozostałam przy swoim pewniaku. Miałam już kilka opakowań i jak dla mnie jest genialna, a kosztuje tylko 14,49 zł. Recenzję możecie oczywiście przeczytać w moich chmurkach: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/bazy-pod-makijaz-pod-cienie/893459-baza-pod-cienie-eyeshadow-base-wibo/ . Kolejny potrzebny, a zarazem sprawdzony kosmetyk to mydło w płynie ISANA i ze względu, że dozownik mam to kupiłam jedynie uzupełnienie. Wybrałam zapach mleko i miód, a za 500 ml zapłaciłam 2,69 zł. Te mydełka są świetne do stosowania na co dzień. Dobrze się pienią i ładnie pachną, a dłonie pozostają czyste i z ładnym zapachem. Przechodząc alejkami wypatrzyłam ostatnią sztukę pianki do mycia twarzy z serii Superstar z lini FaceBoom od marki Body Boom i od razu wrzuciłam ją do koszyka. Stosuję ją już chwilę i jestem nią naprawdę zachwycona. Normalnie kosztuje 19,99 zł, a przy kasie okazało się, że jest na niej aż 8 zł rabatu, więc zdecydowanie tam na mnie czekała! Potrzebowałam kupić balsam do ciała, bo aktualny był na wykończeniu i od razu wiedziałam, że postawię na markę Fluff. Wcześniej miałam śmietankę i była świetna, więc tym razem coś zupełnie nowego, bo jogurt do ciała o zapachu czekolady. Zużyłam już go trochę i tutaj również absolutny zachwyt. Tutaj również trafił mi się fajny rabat, bo zamiast 16,99 zł, zapłaciłam 11,99 zł. Planowałam również zakup scrubu do ust i padło na arbuzowy marki Bielenda z serii Sweet Lips za 12,49 zł i już 2 ostatnie produkty to maseczki marki Hallo Skin z serii Jumiso. Odkąd po raz pierwszy użyłam masek tej marki stwierdzam, że to najlepsze maski jakie miałam. Wykonane z przędzy bawełnianej są niezwykle delikatne i fantastycznie nasączone naprawdę cudotwórczymi esencjami. Kosztują po 12,49 zł za sztukę i jak najbardziej warte są swojej ceny. Zakupy uważam za bardzo udane i oczywiście testuję z przyjemnością.
Zobacz postPodobne produkty



